Theodore Twombly zarabia na życie, pisząc wzruszające osobiste listy dla innych ludzi. Przeżywa załamanie po zerwaniu z narzeczoną i bez reszty oddaje się zgłębianiu nowego zaawansowanego systemu operacyjnego, który potrafi stworzyć wirtualnego rozmówcę dla każdego użytkownika. W przypadku Theodore’a jest to Samantha. Rozmowy z nią stają się dla niego czymś, bez czego nie potrafi sobie wyobrazić codziennego funkcjonowania. Wkrótce zakochuje się w sztucznej inteligencji – uczącym się algorytmie.

Tak w skrócie wygląda scenariusz filmu „Ona”. Wielu ludzi traktuje go jak kolejną łzawą hollywoodzką historyjkę, ewentualnie wizję odległej przyszłości. Tymczasem sztuczna inteligencja już dziś potrafi lepiej niż inni ludzie rozumieć człowieka i jego problemy. Dotyczy to także dziedzin – wydawałoby się – tak bardzo ludzkich jak psychologia i psychoterapia.

 

Terapia na czacie

Pierwsze próby zastąpienia terapeuty maszyną podjęto w latach 60. XX wieku w Massachusetts Institute of Technology (MIT). Wówczas powstał program rozmawiający z ludźmi poprzez komputer – Eliza, którą dziś zaliczylibyśmy do tzw. czatbotów. Teraz budzi on rozbawienie, bo nie był zbyt wyrafinowany. Elizę łatwo można zdemaskować, pisząc kompletne bzdury, na które komputer nie umie sensownie zareagować. Jednak wielu uczestników badań na MIT – nieświadomych tego, że rozmawiają z maszyną – traktowało kontakt z nią jak rozmowę z żywym człowiekiem, który okazywał się pomocny w zrozumieniu ich problemów.

Dziś Eliza ma skuteczniejszych i niezwykle wiarygodnych następców, takich jak Tess firmy X2AI. Można z nią porozmawiać poprzez SMS-y, komunikator Facebook Messenger i kilka innych platform. Nie wymaga dodatkowych aplikacji – z punktu widzenia użytkownika jest numerem telefonu komórkowego. Dzięki sztucznej inteligencji Tess oferuje spersonalizowaną psychoterapię, psychoedukację i wsparcie tradycyjnego leczenia. I robi to bardzo przekonująco. „Byłam wstrząśnięta tym, jak naturalnie czułam się podczas tej rozmowy. W ciągu kilku minut zapomniałam, że moim rozmówcą w rzeczywistości jest komputer” – wspomina Alison Berman z Singularity University.

Innym przykładem jest program stworzony przez psycholog Fjolę Helgadottir, a nazwany po prostu AI-Therapy. Wykorzystuje on gromadzone przez ponad 20 lat wyniki badań nad fobiami społecznymi i stosuje metody zapożyczone z terapii poznawczo-behawioralnych (CBT). Aplikacja pomaga ludziom cierpiącym z powodu lęku społecznego, a badania potwierdziły jej skuteczność.

CBT jest terapią bardzo dobrze opisaną – jej standardy łatwo jest przełożyć na program komputerowy. Tego typu aplikacje są już standardowo zalecane przy leczeniu depresji i lęku w Wielkiej Brytanii. Także i w Polsce trwają prace nad podobnymi rozwiązaniami – zaangażowane są w to Uniwersytet SWPS i firma Norbsoft. Nadal w procesie leczenia bierze udział psycholog potrzebny np. do postawienia diagnozy. Jednak wkrótce i to może się zmienić.