Bodźcem do rozpoczęcia badań nad krabami z gatunku Pleuroncodes planipes była przypadkowa obserwacja. Pewnego dnia Megan Cimino – oceanografka biologiczna w National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) – jechała rowerem do swojego biura w Monterey. Napotkała czerwone kraby, których nie powinno być w tym rejonie.

„Nie miałam pojęcia, czemu się tam znalazły, ale było jasne, że w oceanie dzieje się coś niezwykłego” – powiedziała później. Swoimi spostrzeżeniami podzieliła się z kolegami z NOAA. Ciekawość sprawiła, że wspólnie postanowili przyjrzeć się mechanizmom, jakie stoją za pozornie przypadkowymi podróżami krabów.

 

Winne oceaniczne prądy

Pomysł badań pojawił się w 2018 roku, ale gromadzenie danych okazało się bardzo czasochłonne. Grupa spędziła miesiące na zbieraniu informacji na temat krabów, zasięgu ich występowania i miejsc, w których były wyrzucane na brzeg. Naukowcy przejrzeli dane z badań oceanograficznych, publicznych programów badawczych, a nawet z mediów społecznościowych, takich jak Facebook i Twitter. Tym sposobem ustalili, jaki był zasięg występowania gatunku w latach 1950-2019.

Porównując te dane z warunkami oceanicznymi – temperaturą i prądami – odkryli, że pojawienie się czerwonych krabów poza ich zwyczajowymi siedliskami na południowo-wschodnich wybrzeżach Stanów Zjednoczonych było powiązane z ilością wody wypływającej z zatoki przy Dolnej Kalifornii w Meksyku (Baja California) i trafiającej do Kalifornii środkowej.

Odkrycie potwierdza, że za nietypowe podróże setek czerwonych krabów na północ odpowiadają silne prądy oceaniczne, a nie – jak zakładała druga główna hipoteza – ciepła woda przynoszona przez morskie fale upałów i zjawiska takie jak El Niño. To ostatnie sprawia, że okresowo temperatura wód powierzchniowych Pacyfiku jest znacząco podwyższona.

Jak śledzić prądy oceaniczne?

Do badania prądów naukowcy wykorzystali model oceaniczny California Current System, który pozwala prześledzić przepływ wody w oceanach. – Wystarczy umieścić znacznik – można o nim pomyśleć jak o barwniku – w określonej części oceanu. Śledząc znacznik, możemy dowiedzieć się, skąd pochodzi woda napływająca do Kalifornii – wyjaśnia Michael Jacox, oceanograf fizyczny z NOAA.

Na podstawie eksperymentów ze znacznikami zespół stworzył „indeks wody z południowego źródła” (SSWI). Pokazuje on, ile wody u wybrzeży środkowej Kalifornii pochodzi z granicy amerykańsko-meksykańskiej. – To ta ścieżka wodna sprowadziła niektóre z gatunków daleko od ich zwykłego obszaru występowania. Nie chodzi tylko o czerwone kraby, chociaż mogą to być najbardziej rzucające się w oczy zwierzęta, jakie widzimy na wybrzeżu – dodaje Ryan Rykaczewski, oceanograf rybny z NOAA.

Jak zmieniają się prądy oceaniczne?

Wyrzucane na plaże czerwone kraby przyciągają uwagę opinii publicznej i służą jako źródło pożywienia dla innych zwierząt. To czyni z nich ciekawy przedmiot badań. Choć śledzenie ich mimowolnych podróży było głównym tematem analizy, pozwoliło także naukowcom przyjrzeć się temu, jak zmieniają się prądy oceaniczne.

Autorzy badania uważają, że zmiany te są często pomijane w analizach zmian klimatycznych, podczas gdy w rzeczywistości są ich istotnym czynnikiem. Co więcej, naukowcy uważają, że śledzenie przepływu wód może pomóc w stworzeniu czegoś w rodzaju „systemu wczesnego ostrzegania” przed ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi.

Z kolei śledzenie populacji krabów Pleuroncodes planipes i ich przemieszczania się może być przydatne w zarządzaniu łowiskami oraz w ewentualnej kontroli i ochronie gatunku.

Źródło: Limnology and Oceanography.