Nawet gdy pacjent jest nieprzytomny i bliski śmierci, jego zmysł słuchu funkcjonuje prawidłowo i pozwala mu słyszeć dźwięki dobiegające z otoczenia – pokazały najnowsze badania.

Naukowcy przeprowadzili analizę wśród pacjentów hospicjów – szczególnie interesował ich moment przejścia z życia do śmierci, kiedy ciało zaczęło się „wyłączać”. Badacze podkreślają, że nie analizowali przypadków osób pozostających w śpiączce – donosi The Times.

To pierwsze badanie, w którym testy nieświadomego słyszenia są przeprowadzane w momencie umierania. Naukowcy obserwujący pacjentów mierzyli aktywność elektryczną w ich mózgach, za pomocą specjalnego czepka zawierającego 64 elektrody.

Urządzenie pozwoliło zidentyfikować sygnały generowane w mózgu w odpowiedzi na złożone zmiany tonalne. Przed przystąpieniem do właściwej analizy, sprawdzono reakcję mózgu u młodych i zdrowych osób, na ten sam zapis tonów. Później badaniom poddano umierających pacjentów z kilku hospicjów.

Badacze porównali wyniki testów z grupy badawczej i zdrowej grupy kontrolnej. Okazało się, że aktywność mózgu w przypadku badanych z obu grup była bardzo podobna. Niektórzy pacjenci wykazywali nawet aktywność mózgu, która była nieco bardziej złożona niż w przypadku grupy kontrolnej.

Badania nie odpowiadają jednak na pytanie, czy pacjent może zrozumieć to, co słyszy, ani nawet czy jest w stanie rozpoznawać słowa.

 

Dotyk i węch się wyłączają

Główna autorka badań, Elizabeth Blundon powiedziała, że ​​pacjenci przechodzący z życia w śmierć mogą jednak rozpoznać swój ulubiony utwór muzyczny. Blundon twierdzi, że badanie może wyjaśnić historie pacjentów, którzy „czekają”, aż ich bliscy dotrą do łóżka zanim pożegnają się z życiem.

Jako przykład jednej z takich opowieści, przywołuje historię Hilary Jordan, która rozmawiała ze swoim mężem niemal każdego dnia, przez prawie 31 lat po tym, jak doznał urazu głowy podczas wypadku. Mężczyzna doznał urazu w 1987 roku, gdy pracował jako funkcjonariusz policji w Victoria w Kolumbii Brytyjskiej.

Hilary pewnego dnia powiedziała mężowi, że jeśli zdecyduje się ją opuścić, nie będzie mu miała tego za złe. W rozmowie z agencją prasową Canadian Press kobieta przyznała, że nigdy wcześniej nie mówiła niczego w podobnym tonie. Wkrótce po tym wyznaniu jej mąż zmarł.

Nie tylko słyszenie i rozumienie dźwięków, ale także zdolność odczuwania dotyku na łożu śmierci jest ważnym obszarem do dalszych badań. Blundon powiedziała, że ​​po utracie przytomności pacjent nie jest w stanie poczuć dotyku, wyłącza się także zmysł węchu.

Ważnym pytaniem pozostaje także to, czy pacjenci pozostający w śpiączce są w stanie słyszeć i rozumieć toczące się wokół nich rozmowy.

Jenny Bone, która zapadła w śpiączkę po zachorowaniu na zespół Guillain-Barre w 2015 roku, po wybudzeniu oznajmiła, że słyszała rozmowy lekarza z mężem, oraz rozróżniała głosy pielęgniarek, które się nią opiekowały.

„Najbardziej niepokojące były pytania lekarza i męża, którzy pytali mnie o moje życzenia związane z utrzymywaniem przy życiu przez respirator i nie byli pewni, czy moje zdolności umysłowe zostały osłabione z powodu braku tlenu, podczas próby wznowienia pracy mojego serca” – mówiła Bone.