W 2023 roku powinny ruszyć dalsze prace, wliczając w to te finansowane przez Siły Powietrzne i mające na celu przywrócenie do czasów świetności wielofunkcyjnej stacji przeładunkowej. Ta jest częściowo bezzałogowa i utrzymuje bomby pod ziemią, zabezpieczając je przed wybuchem w czasie przeładunku.

Natura przejęła władzę nad zakładami 

Wojskowe Zakłady Amunicyjne McAlester są obecnie zawładnięte przez naturę. Tamtejsze  zakłady produkcyjne są natomiast zamknięte ze względu na obecność azbestu. Długie, ciemne tunele łączą jeden zakład, w którym maluje się i przygotowuje pociski do bomb, z drugim, zajmującym się umieszczaniem w środku materiałów wybuchowych. Pociągi zajmowały się transportem zaopatrzenia i amunicji, a amerykańska armia pracowała latami nad unowocześnieniem rozstawu szyn i wagonów kolejowych, zwiększając wydajność przewozu.

Znacznie mniej zautomatyzowany jest natomiast proces wypełniania pocisków. Ludzie muszą ręcznie mieszać materiały wybuchowe, na przykład tritonal, który składa się w 80% z trotylu i w 20% ze sproszkowanego aluminium. Wykorzystują w tym celu rezonansowy mieszalnik akustyczny, by później - głównie ręcznie - wsypywać mieszankę do wnętrza.

Miliardy dolarów już wydane a kolejne miliardy w planach

Zakłady McAlester dostarczają 1/3 amunicji dla Departamentu Obrony i są uznawane za główny zakład zajmujący się załadunkiem bomb i głowic bojowych. To właśnie stamtąd pochodzą między innymi bomby Mark 84 i pociski artyleryjskie M11. Łącznie ponad 19 000 obiektów zajmuje się produkcją, przebudową, konserwacją lub przechowywaniem sprzętu. Od 2009 roku armia zainwestowała ponad 5 miliardów dolarów w modernizację takich miejsc oraz infrastruktury i sprzętu wojskowego. Potrzebne są jednak dalsze działania.

Aktualny, trzyetapowy plan, zakłada inwestycje w wysokości 16 miliardów dolarów. Ponad połowa tej kwoty miałaby trafić na rzecz osób zajmujących się modernizacją zakładów amunicyjnych. Wprowadzone poprawki powinny zmniejszyć zależność od człowieka, a zwiększyć - od maszyn. Poza tym ograniczone mają zostać obszary narażone na potencjalne awarie, podobnie jak obniżona powinna stać się zależność od zagranicznych dostawców. Łącznie działaniami ma zostać objętych pięć obszarów: obiekty, oprzyrządowanie i procesy, siła robocza, sieci i cyberprzestrzeń oraz energia i środowisko. Modernizacje będą prowadzone w trzech pięcioletnich fazach trwających od roku budżetowego 2024 do roku budżetowego 2038.

W planach także zwiększenie zależności od odnawialnych źródeł energii

Ważne będzie więc również zapewnienie odporności takich obiektów na zmiany klimatu oraz ich zdolności do wykorzystywania alternatywnych źródeł energii. Pierwszy etap prac ma obejmować budowę zoptymalizowanego zakładu regeneracji podzespołów oraz instalację przemysłowej sieci kontroli w Bazie Wojskowej Anniston. Poza tym w grę wchodzi budowa zmodernizowanego zakładu układów napędowych dla potrzeb trwałych platform oraz do obsługi przyszłych samolotów pionowego startu w Bazie Wojskowej Corpus Christi, a także zakładu do produkcji amunicji luminescencyjnej w Wojskowych Zakładach Amunicyjnych Lake City.

Drugi etap prac ma się natomiast skupić na montażu wozów bojowych w Anniston, produkcji pirotechnicznej w zakładzie amunicji wojskowej w Crane, regeneracji przyszłych pocisków precyzyjnych, budowie zmodernizowanego i dostosowanego do potrzeb wspólnego zakładu konserwacji pocisków w Letterkenny Army Depotot oraz zmodernizowanego kompleksu mieszalni podkładów w Lake City. W ostatniej fazie modernizacji w Corpus Christi powstanie nowy zakład regeneracji samolotów, w Letterkenny kompleks regeneracji precyzyjnych środków ogniowych przyszłości, natomiast w Red River - zakłady dowodzenia i kontroli. W projektowaniu i nadzorowaniu wszystkich tych działań ma pomóc narzędzie oparte na sztucznej inteligencji, znane jako Vulcan.