Zespół nowojorskiej firmy Tuesday Labs wybrał wizję, w której roboty faktycznie towarzyszą nam w domu, ale przy tym wcale nie chcą udawać kolejnego członka rodziny. Ich najnowsze dziecko to uroczy, prototypowy robot Voxel, który wygląda tak, jakby przed chwilą wyskoczył z animacji, a teraz chciał zająć się sprzątaniem naszej kuchni.
Voxel od Tuesday Labs to powiew świeżości
Musztardowa obudowa, powiększone czoło, nisko osadzone, podświetlane oczy, różowe ramiona i koślawo zgięte nogi nadają mu unikalnego charakteru. Nie jest on też przypadkowy, bo twórcy przy jego designie nawiązali współpracę z ilustratorami, animatorami i projektantami postaci. W efekcie powstała maszyna o celowo niezgrabnych proporcjach, której stała obecność w naszej kuchni czy salonie po prostu nie budzi niepokoju.

Oczywiście wygląd jest tu bardzo istotny, bo to na jego podstawie decydujemy, czy wpuścimy taką maszynę do naszej przestrzeni. Równie ważne są jednak jego możliwości. Te natomiast są… ograniczone, ale w tym wypadku to dobra wiadomość. Wiele firm kusi się o nierealistyczne obietnice serwowania skomplikowanych dań czy robienia pełnego prania z prasowaniem, a przecież dobrze wiemy, że co jak co, ale obsługa tkanin nadal jest dla robotów nie lada wyzwaniem.


Tutaj zespół skupił się na tych drobnych, powtarzalnych czynnościach, które na co dzień rujnują porządek w naszych czterech kątach. System pracy robota opiera się więc na czterech głównych filarach – odkładanie drobnych przedmiotów na swoje miejsce, przynoszenie różnych rzeczy (tak, poda szklankę wody na starość) na zawołanie, podstawowa pielęgnacja domu (np. podlewanie kwiatków) oraz zapamiętywanie położenia różnych rzeczy. Ta ostatnia opcja przyda się zwłaszcza zapominalskim, którzy przed wyjściem do pracy mają tendencję do gorączkowego poszukiwania kluczy. Jeśli wydarzy się taka sytuacja, Voxel po prostu poda ich lokalizację.


Od strony sprzętowej konstrukcja wyposażona jest w dwa ramiona o siedmiu stopniach swobody ze zmotoryzowanymi przegubami, pozwalającymi na sprawne manewrowanie wokół blatów kuchennych, półek czy drzwiczek. Same chwytaki posiadają tylko jeden stopień swobody – to proste, mechaniczne dłonie, których zadaniem jest pewne trzymanie codziennych przedmiotów, a nie udawanie ludzkich palców.
Obietnice są wielkie, a cena też całkiem spora
Choć Voxel może zachwycać, to nadal jest projektem na etapie prototypu deweloperskiego, a nie gotowym sprzętem, który można zamówić z dostawą. Oznacza to, że obietnice, które teraz składają twórcy mogą zostać jeszcze zweryfikowane. Sami przedstawiciele Tuesday Labs zapewniają uczciwie, że do czasu oficjalnej premiery rynkowej wygląd, parametry techniczne oraz możliwości robota mogą ulec głębokim zmianom. Nie jest to niczym dziwnym, bo rzeczy, które działają w laboratorium niekoniecznie muszą równie dobrze spisywać się w codziennym użytkowaniu.
Miejscem pracy tego uroczego robota mają być mieszkania i domy, a te rzadko przypominają uporządkowane i skrupulatnie zaaranżowane przestrzenie testowe. Dodatkowo, dochodzi do tego również kwestia, która każdego powinna frapować, czyli prywatność.

Aby sprawnie nawigować po mieszkaniu i odnajdywać zagubione przedmioty, Voxel wykorzystuje szerokokątny system wizyjny oraz kamery stereo RGB. Wstawienie do własnego salonu urządzenia, które stale rejestruje i analizuje otoczenie, wymaga bardzo jasnych deklaracji co do tego, które dane przetwarzane są lokalnie na robocie, a które trafiają do chmury. Obecna polityka prywatności firmy milczy w kwestii codziennej pracy kamery wewnątrz naszego domu. Te rzeczy muszą być doprecyzowane i jasno wyjaśnione przed pierwszymi dostawami.
Jeśli jednak to was nie zraża i chcielibyście zamówić sobie takiego robocika, to musicie wiedzieć jeszcze o czymś jeszcze. Rezerwacje są już możliwe, ale wymagają wpłacenia depozytu w wysokości 200 dolarów (na szczęście zwrotnego). Z kolei szacunkowy koszt gotowego robota będzie wynosić aż 20000 dolarów. Z racji, że dostawy są planowane najwcześniej na 2028 rok to też może ulec zmianie i trzeba mieć to na uwadze.

Mimo to Voxel jest konceptem, który naprawdę mi się podoba. Przede wszystkim dlatego, że jego twórcy nie próbują iść tutaj w humanoidalne formy. Jasne, w ostatnich latach tego typu roboty przestały być taką niszową ciekawostką, ale wciąż myśl o wpuszczeniu ich do własnego domu wydaje mi się dość niepokojąca. Z kolei Voxel ma formę, dzięki której łatwiej byłoby mi się przełamać, oczywiście, o ile twórcy jasno określiliby politykę prywatności. Bez tego nawet najbardziej uroczy wygląd by mnie nie przekonał.
Źródło: Tuesday Labs
