"Kluczowym elementem jest bezprecedensowe ocieplenie Arktyki" - tłumaczy Gifford Miller, badacz z University of Colorado. - "Badanie po raz pierwszy pokazuje nam, że ocieplenie, z jakim mamy do czynienia nie jest żadną naturalną anomalią, ale efektem pogłębiającego się efektu cieplarnianego" - mówi Gifford Miller.

Obecnie temperatury w czasie pory letniej przewyższają szczyt, jaki miał miejsce na początku holocenu, zaraz po zakończeniu epoki lodowej (ok. 10 000 lat temu), gdy do Ziemi docierało 9 proc. promieniowania słonecznego więcej niż obecnie.

Badacze pobrali martwe kępy mchu z recesji lodowców na Ziemi Baffina , piątej wyspie na świecie pod względem, na zachód od Grenlandii. Następnie wykorzystali rośliny jako małe zegary do pomiaru szybkości cofania się lodowców. Analiza metodą węgla radioaktywnego C14 pozwoliła naukowcom na rekonstrukcję temperatury, jaka panowała w przeszłości i ustalenie poziomu opadów. 

W ten sposób udało się ustalić, że mchy były ostatni raz wystawione na czynniki zewnętrzne co najmniej 44.000 do 51.000 roku temu. Datowanie radiowęglowe pozwala określać wiek do około 50 000 lat.  

"Mimo, że Arktyka ociepla się od około 1900 roku, największe ocieplenie w regionie Wyspy Baffin rozpoczęło się w 1970 roku " - powiedział Miller . W ostatnich dziesięcioleciach, temperatury w Arktyce rosną wskutek nagromadzenia gazów cieplarnianych w atmosferze Ziemi.