Australijski Park Gadów (ARP, ang. Australian Reptile Park) to popularny, położony zaledwie 50 km od Sydney ogród zoologiczny. Choć nazwa sugeruje, że zajmuje się jedynie hodowlą gadów, nie jest to prawda. Znaleźć tu można różne gatunki zwierząt. Od tak sympatycznych stworzeń, jak misie koala czy wombaty, po nieco mniej urocze ptaszniki australijskie.

ARP hoduje pająki dla ich bezcennego jadu, który przetwarzany jest w celu uzyskania antytoksyny – antidotum ratującego życie tym, którzy przypadkowo zostaną pokąsani przez pajęczaki. Ponieważ zapewnienie odpowiednich zapasów antidotum wymaga „wydojenia” wielu pająków, park organizuje cotygodniową zbiórkę, w ramach której okoliczni mieszkańcy dostarczają do zoo schwytane przez siebie pająki.

W czasie jednej z takich zbiórek, w ręce pracowników ARP trafił osobnik o niespotykanych rozmiarach, któremu natychmiast nadano imię „Megaspider”. 

Zoo prosi internautów o pomoc

Pierwsze oględziny „megapająka” ujawniły, że to samica należąca do rodziny Atracidae, w języku angielskim powszechnie określanej jako funnel-web spiders (pająki lejkowate), a w języku polskim zaliczanej do ptaszników australijskich.

Olbrzymi pajęczak z ARP mierzy ponad 8 centymetrów (uwzględniając rozpiętość odnóży), podczas gdy większość ptaszników australijskich nie przekracza 5 cm. Co więcej jego „kły” (czyli szczękoczułki) mają aż 2 cm długości i są na tyle mocne, że mogą przebić paznokieć człowieka!

Przez ponad 30 lat mojej pracy w parku nigdy nie widziałem tak dużego ptasznika australijskiego. Naprawdę bardzo byśmy chcieli dowiedzieć się, skąd pochodzi, bo mamy nadzieję znaleźć więcej super masywnych pająków, takich jak ta samiczka – powiedział Michael Tate, dyrektor ARP ds. edukacji.

Ponieważ pająk został dostarczony do parku przez „anonimowego darczyńcę”, pracownicy nie są w stanie ustalić, skąd pochodzi ten niespotykanie duży gatunek. Postanowili więc poprosić o pomoc internautów i na profilu na Facebooku zamieścili wideo przedstawiające pająka oraz plastikowe pudełko, w którym został dostarczony.

„To największy ptasznik, jakiego kiedykolwiek dostaliśmy! Ale nie wiemy skąd się wziął! Jeśli rozpoznajecie niebieski pojemnik lub pająka, dajcie znać w komentarzach poniżej” – napisali w poście.

Więcej pająków = więcej leku

Pracownicy ARP są tak zainteresowani odnalezieniem pozostałych megapająków, ponieważ  pajęczaki te mają większe zbiorniki jadu, niż ich pozostali krewni. A co za tym idzie, wykorzystywanie ich do pozyskiwania antytoksyn może być bardziej efektywne. – Jeżeli uda nam się sprawić, że ludzie przekażą więcej pająków takich jak „Megaspider”, pozwoli to uratować jeszcze więcej istnień ludzkich, dzięki ogromnej ilości jadu, który te duże pająki mogą wyprodukować – wyjaśnia Tate.

ARP jest jedynym w Australii źródłem jadu ptaszników australijskich, który jest używany do produkcji antytoksyny. Hodowcy „doją pająki” co tydzień, a następnie wysyłają jad do laboratorium w Melbourne, gdzie w bardzo małych dawkach podawany jest zwierzętom laboratoryjnym. Ich organizmy zaczynają produkować chroniące przed jadem przeciwciała, które następnie są pozyskiwane od zwierząt i przetwarzane w surowicę, a ta – podana ludziom po ukąszeniu – neutralizuje zawarte w jadzie toksyny.

Program hodowli ptaszników w ARP rozpoczął się w latach 50. Szacuje się, że pozyskany dzięki projektowi lek uratował ponad 25 tys. osób, które zostały ukąszone przez ptaszniki australijskie. Rocznie notuje się około 300 takich przypadków.

Rodzina ptaszników australijskich obejmuje około 40 znanych gatunków, a niektóre z nich są tak jadowite, że ich ukąszenie może zabić dorosłego człowieka w ciągu 15 minut. Pająki są aktywne przez cały rok i żyją w norach w wilgotnych, chłodnych siedliskach. Niedawne ulewne deszcze, jakie przeszły nad wschodnią Australią, stworzyły bardzo korzystne warunki dla tych pająków, w związku z czym lokalne władzy wydały szereg ostrzeżeń, a ARP zaapelował o chwytanie pająków (przy zachowaniu ostrożności) i dostarczanie ich do parku.

Źródło: LiveScience.