powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Kultura

W erze AI ktoś stworzył aparat z drewna i mosiądzu. Wygląda jak relikt przeszłości i bardzo mi się to podoba

Współczesna fotografia, zwłaszcza ta mobilna, przypomina wyścig algorytmów i megapikseli. Sama często o tym piszę przy okazji premier nowych telefonów. Tak, te aparaty robią wrażenie, a zdjęcia robione nimi zachwycają ostrością, detalami i kolorami, a kiedy w grę wchodzą dodatkowe ulepszacze, efekt jest jeszcze lepszy. Tylko czy prawdziwszy? Zdjęcia wyglądają perfekcyjnie i temu nie da się zaprzeczyć, ale kiedy patrzę na fotki sprzeda dekad, to mam wrażenie, że nawet te amatorskie mają coś, czego teraz nie ma – duszę. Może dlatego projekty takie jak aparat Alfie BOXX wydają mi się dziś absurdalnie odświeżające.

J
Joanna Marteklas
1h temu·3 minuty·
W erze AI ktoś stworzył aparat z drewna i mosiądzu. Wygląda jak relikt przeszłości i bardzo mi się to podoba
Chcesz czytać więcej treści jak „W erze AI ktoś stworzył aparat z drewna i mosiądzu. Wygląda jak relikt przeszłości i bardzo mi się to podoba"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Brytyjski projektant Dave Faulkner stworzył bowiem urządzenie, które wygląda jak coś żywcem wyciągnięte z XIX wieku. Drewniana skrzynka, mosiężne elementy, ręczne wywoływanie zdjęć i zero magii AI. Co najlepsze — to nie jest tylko dekoracyjny gadżet dla hipsterów. To w pełni działający aparat fotograficzny z własnym miniaturowym laboratorium chemicznym ukrytym w środku.

To bardziej rytuał niż zwykły aparat

Alfie BOXX nie próbuje konkurować ze smartfonami szybkością czy wygodą. Wręcz przeciwnie, cały jego sens polega na spowolnieniu procesu fotografowania. Aparat pozwala wykonywać czarno-białe odbitki w formacie 6 × 9 cm i wywoływać je bezpośrednio wewnątrz urządzenia. Tak, dosłownie. Fotografujesz, a potem zamieniasz aparat w małą mobilną ciemnię fotograficzną. To trochę jak cofnięcie się do czasów, gdy zdjęcie nie było kolejnym plikiem wrzuconym do galerii telefonu, ale czymś fizycznym, wymagającym cierpliwości i skupienia.

Twórca świadomie sięgnął do bardzo dalekiej przeszłości, a niektóre Alfie BOXX bazują wręcz na konstrukcjach z XIX wieku. Do wyboru są trzy moduły:

  • klasyczny obiektyw Wollaston 100 mm,
  • szerokokątny Steinheil Periscopic 55 mm,
  • oraz eksperymentalny obiektyw otworkowy typu pinhole.

Ciekawostka – przy dwóch pierwszych obiektywach… nie ma klasycznej migawki. Zapewne chociaż raz widzieliście w filmie fotografa, który nie naciskał przycisku, tylko zdejmował i zakładał dekielek na obiektyw, w ten sposób kontrolując naświetlanie. Tak właśnie działali pionierzy fotografii, a Alfie BOXX pozwala nam trochę wejść w ich skórę. Na pewno nie będzie należało to do łatwych zadań, jednak wykonane w ten sposób zdjęcie będzie jedyne w swoim rodzaju.

Kiedy już zdjęcie zostanie wykonane, do drewnianego pudełka aparatu trzeba podpiąć specjalny moduł Pocket Darkroom i rozpoczyna proces wywoływania odbitki. Do środka aplikuje się odpowiednie chemikalia przy pomocy strzykawek (te już nie wyglądają tak archaicznie), a po kilku minutach z drewnianej skrzynki wyciąga się gotowe czarno-białe zdjęcie. To z pewnością musi być naprawdę ciekawe doświadczenie, trochę jak połączenie historycznej rekonstrukcji z doświadczeniem chemicznym.

Kampania na Kickstarterze nadal trwa, a po jej zakończeniu Alfie BOXX z obiektywem otworkowym będzie sprzedawany za kwotę 176 funtów (ok. 860 zł). W zestawie znajdują się cztery opakowania strzykawek z odczynnikami do wywoływania zdjęć oraz 25 sztuk wstępnie przyciętego papieru fotograficznego. Po zrealizowaniu kampanii będzie można zamówić dodatkowe pakiety papieru, ale równie dobrze można po prostu samemu przyciąć duże arkusze papieru fotograficznego, by pasowały do uchwytu.

To kompletnie niepraktyczne i dlatego tak mi się podoba

Ten aparat tak mocno kontrastuje ze współczesnym światem, jak tylko się da. Alfie BOXX nie ma AI. Nie poprawi kolorów. Nie usunie przypadkowego człowieka z kadru. Nie wygeneruje „idealnego nieba” ani nie zrobi 40 zdjęć w sekundę. Zamiast tego oferuje coś, czego współczesna technologia coraz częściej nam nie daje — poczucie fizycznego kontaktu z procesem tworzenia i historią, bo możemy na własnej skórze poczuć się jak fotograf sprzed wielu dziesięcioleci.

Dzisiaj zdjęcia powstają błyskawicznie i równie szybko znikają w cyfrowym chaosie galerii, rolek i chmury. Tutaj każde ujęcie wymaga czasu, skupienia i fizycznej pracy. To zdecydowanie nie jest wygodne i szybkie, nie da się też od razu takiego zdjęcia nikomu udostępnić, bo nie mamy żadnych plików, tylko fizyczną odbitkę. Jednak cały urok polega właśnie na tym. Może właśnie dlatego podobne projekty zaczynają dziś przyciągać ludzi. Im bardziej świat fotografii staje się cyfrowy, automatyczny i sterowany algorytmami, tym większa pojawia się tęsknota za czymś niedoskonałym, wolnym i prawdziwie manualnym. Może to trochę przesada, cofać się w czasie aż do początków fotografii, a może jednak nie? Bo gdzie znaleźć prawdziwą magię zdjęć, jak nie w czasach, gdy dopiero powstawały?

Źródło: Kickstarter

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „W erze AI ktoś stworzył aparat z drewna i mosiądzu. Wygląda jak relikt przeszłości i bardzo mi się to podoba"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX