O pomyśle GIS poinformował „Dziennik Gazeta Prawna”. „Wpływ na decyzję GIS o wprowadzeniu monitoringu miały doniesienia o wcześniejszych możliwych przypadkach śmiertelnych w Polsce związanych z e-papierosami” – czytamy na stronie internetowej DGP.

Odnotowano także dwa przypadki nastolatek, które zgłosiły się do szpitala z problemami oddechowymi. Pacjentki przyznały, że regularnie korzystają z e-papierosów.

Od teraz szpitale będą zobowiązane informować powiatowe stacje sanitarne o wszystkich przypadkach hospitalizacji mogących mieć związek ze szkodliwym wpływem wapowania. Zbiorcze raporty ze wszystkich województw mają raz w tygodniu trafiać do Głównego inspektora sanitarnego – Jarosława Pinkasa.

Pinkas w rozmowie z DGP tłumaczy, że chce „zdusić problem w zarodku”, aby nie dopuścić do sytuacji podobnej do tej w Stanach Zjednoczonych. W USA odnotowano już 57 zgonów spowodowanych obrażeniami płuc lub niewydolnością oddechową, do których doszło na skutek wapowania. Były też przypadki przeszczepów płuc ratujących życie pacjentom z nieodwracalnymi uszkodzeniami.

Niedawno prezydent zapowiedział zmiany w prawie i wprowadzenie zakazu sprzedaży smakowych wkładów do e-papierosów.

W Europie Polska jako pierwsza zaczęła w scentralizowany sposób gromadzić dane na temat chorób i uszkodzeń związanych z wapowaniem.

Jak na razie najpoważniejszym przypadkiem skutków ubocznych e-palenia jest zgłoszenie z wejherowskiego szpitala, do którego zgłosiła się nastolatka z dusznościami. Okazało się, że w wyniku wapowania doszło do uszkodzeń tkanki płucnej.

Szkodliwy wpływ e-papierosów nie jest do końca zbadany, jednak z dotychczasowych analiz wynika, że za powstawanie zespołu EVALI (E-Cigarette or Vaping-Associated Lung Injury) odpowiada THC dodawane do niektórych liquidów. THC, ale też inne substancje psychoaktywne, mogą znaleźć się w składzie wkładów do e-papierosów zależnie od źródła ich pochodzenia. Jednak jak podają media, często palacze sami dodają nielegalne substancje do waporyzatorów.