Liczba zakażonych koronawirusem niebezpiecznie szybko zbliża się do dwóch milionów, a liczba zmarłych do 120 tysięcy. Od kilku miesięcy w laboratoriach na całym świecie trwają nieprzerwane badania nad stworzeniem skutecznej i bezpiecznej szczepionki przeciwko SARS-CoV-2.

Badaniami zajmują się nie tylko wielkie koncerny farmaceutyczne, lecz także małe firmy biotechnologiczne, uniwersyteckie centra badawcze czy organizacje non-profit.

Z aktualizowanego raportu Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że na całym świecie już 70 preparatów jest w fazie badań rozwojowych, a trzy spośród nich weszły w fazę badań klinicznych.

Proces badań nad szczepionką jest maksymalnie przyspieszony. Zazwyczaj opracowanie szczepionki trwa wiele lat, a badania – podzielone na kilka faz testów przedklinicznych oraz klinicznych – są czasochłonne i kosztowne.

W obliczu trwającej pandemii oraz biorąc pod uwagę fakt, że nie dysponujemy skutecznymi lekami przeciw Covid-19, badania postanowiono maksymalnie przyspieszyć. Nadal jednak priorytetem jest bezpieczeństwo pacjentów.

Jak podaje portal Business Insider chińska firma biotechnologiczna CanSino już pracuje nad drugą fazą badań na ludziach, a amerykańskie start-upy biotechnologiczne Inovio Pharmaceuticals i Moderna rozpoczęły testy na ludziach. Nad opracowaniem szczepionki pracuje też m.in. firma Johnson&Johnson czy Sanofi.

 

18 miesięcy? "Optymistyczny scenariusz"

Anthony Fauci, dyrektor amerykańskiego Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych powiedział, że badania prowadzone w USA wymagają jeszcze co najmniej 12 do 18 miesięcy, zanim szczepionka przeciw koronawirusowi zostanie zatwierdzona. Niektórzy eksperci ostrzegają, że nawet takie szacunki mogą okazać się zbyt optymistyczne.

– Kiedy dr Fauci powiedział „12 do 18 miesięcy”, pomyślałem, że to absurdalnie optymistyczne. I jestem pewien, że on sam też tak uważa – skomentował te słowa Paul Offit, współtwórca szczepionki przeciw rotawirusom, która powstała pod koniec lat 90. XX wieku.

Nowe szczepionki są na ogół testowane najpierw w laboratorium, a następnie na zwierzętach. Dopiero później wchodzą w fazę testów na ludziach, w której preparat początkowo podaje się niewielkiej grupie osób, aby przebadać go pod kątem bezpieczeństwa przed podaniem kolejnej grupie badanych. Dopiero na większej liczbie pacjentów można potwierdzić, czy szczepionka jest skuteczna w zapobieganiu zakażeniu.

Najgłośniej jak dotychczas jest o badaniach prowadzonych przez amerykańską firmę Moderna. Firma prowadząca badania w Seattle po raz pierwszy podała eksperymentalną szczepionkę grupie ochotników 17 marca. Badacze pominęli jednak etap testów na zwierzętach, co – zdaniem ekspertów niezwiązanych z badaniami – może być niepokojące.

Za obiecujące uznaje się też badania prowadzone przez naukowców z uniwersytetu w Pittsburgu. PittCoVacc, jak nazwano testowaną szczepionkę, wywołuje reakcję obronną w organizmie wykorzystując spreparowane w laboratorium białko pochodzące od wirusa. Działa to tak samo, jak przy szczepieniu na grypę. Co ciekawe – szczepionka miałaby postać płatka. Badania na ludziach jeszcze się nie rozpoczęły.