Nowy raport WHO wskazuje na stały wzrost przypadków zachorowań i związanych z tym zgonów. Wspólnie z amerykańskimi CDC organizacja przyjrzała się dokładnie przypadkom odry z ostatnich 17 lat. Ostatnie lata to coraz więcej chorych, a łącznie przypadków zgonów związanych z chorobą naliczono aż 110 tysięcy. 

Tendencje zdają się nie zmieniać, zatem kolejne lata zapowiadają się w bardzo niepokojąco. Obie Ameryki, Europa, region Morza Śródziemnego to miejsca gdzie wzrostów jest najwięcej. Tylko w jednym miejscu świata stwierdzono nieznaczny spadek – w regionie zachodnio-pacyficznym.  

Nierzadko zachorowaniom towarzyszą niepokoje ekonomiczno-społeczne. W trapionej kryzysem ekonomicznym Wenezueli niedawno doszło do załamania w systemie opieki zdrowotnej. Efektem jest jeden z najwyższych na świecie wzrostów infekcji odrą w kraj, który kiedyś został ogłoszony wolnym od tej choroby. 

Niestety ciągła migracja ludności pozwala chorobom szybko się rozprzestrzeniać. Ukraina, Włochy, Francja, Niemcy i Grecja to kraje, które już to odczuły. W Wielkiej Brytanii w tym roku pojawiły się pierwsze przypadki, wcześniej kraj ten uznany był za zupełnie wolny od odry. Naczelny lekarz tego kraju zdecydował się zaapelować do rodziców o szczepienie dzieci oraz ignorowanie antyszczepionkowych mitów. 

Dr Martin Friede z WHO powiedział w rozmowie z BBC, że Europa to miejsce, gdzie alarmująco rośnie liczba nieszczepionych dzieci. 

- W niektórych grupach jest to powodowane przekonaniami religijnymi, kilka innych natomiast rozsiewa fałszywe obawy o bezpieczeństwo szczepień – mówi i dodaje, że istotną rolę w rozsiewaniu dezinformacji odgrywają media społecznościowe. 

- Uprzemysłowione kraje nie mogą trwać w samozadowoleniu i zapomnieć, że choroba może wrócić jak burza – ostrzega – Nie trzeba wielu nieszczepionych dzieci by do tego doszło, a gdy to się stanie odra nie jest opryszczką, może uszkodzić mózg i wywołać ślepotę. 

Według raportu od 2000 roku podanie dwóch dawek szczepionki przeciw odrze mogło uratować 21 milionów żyć. 

- Bez natychmiastowego wysiłku by zwiększyć wyszepialność i identyfikację populacji o zbyt niskim stopniu zabezpieczenia ryzykujemy zmarnowanie dekad ochrony naszych dzieci i społeczności przed tą groźna, że w całości możliwą do zapobiegania chorobą - podsumowuje reprezentujący WHO dr Soumya Swamimnathan.

Źródło: BBC

 

Przeczytaj także Coraz więcej rodziców nie szczepi dzieci. Epidemia za sześć lat