Czy istnieje życie na innych globach? Odkąd dowiedzieliśmy się, że wokół innych gwiazd krążą planety, szanse na to znacząco wzrosły. Potwierdzonych pozasłonecznych planet jest już ponad cztery tysiące (na bieżąco licznik egzoplanet można śledzić tutaj). Naukowcy oceniają, że powstają one wokół większości gwiazd.

Dzisiaj pisaliśmy już o tym, że aż z dwóch tysięcy gwiazd można obserwować życie na Ziemi. Jednak prawdopodobieństwo tego, że w ich sąsiedztwie będzie istniał ktoś mogący przeprowadzić takie obserwacje, właśnie znacząco spadło.

Warunki do powstania życia panują bowiem w kosmosie znacznie rzadziej niż dotychczas sądzono. W „Monthly Notices of the Royal Astronomical Society” astrofizycy przedstawiają wyliczenia dowodzące, że wokół większości gwiazd krążą martwe światy.

Ze znanych planet, przekonują naukowcy, życie miało szanse rozwinąć się tylko na jednej. To Kepler-442b, skalista planeta o masie około dwóch ziemskich globów, odległa o ponad tysiąc lat świetlnych. Dlaczego tylko tam?

Za mało światła, by podtrzymać złożone życie

Na pozostałych nie ma szans, by zachodził proces fotosyntezy, na którym opiera się złożone życie takie jak na Ziemi.

Autorzy pracy przeanalizowali, ile energii macierzystej gwiazdy dociera na powierzchnię planet. Na tej podstawie szacowali, czy potencjalne organizmy mogłyby wyżywić się w procesie fotosyntezy i stać się podstawą bardziej skomplikowanego łańcucha pokarmowego.

Okazuje się, że połowa gwiazd jest zbyt chłodna. Ich aktywność nie zapewnia wystarczającej ilości promieniowania w tych długościach fal, jakie potrzebne są do procesu fotosyntezy. Mogłaby ona co prawda zachodzić na planetach wokół takich gwiazd, ale nie pozwoliłoby to na podtrzymanie bogatej biosfery – a to dzięki niej na Ziemi powstaje aż 99 proc. biomasy.

Gwiazdy wypalają się zbyt szybko, by powstało życie

Gwiazdy większe od Słońca z kolei, które emitują więcej promieniowania, wypalają się na tyle szybko, że życie raczej wokół nich nie powstanie. Na Ziemi rozwój złożonego życia trwał około 4 mld lat. Masywne gwiazdy żyją setki razy krócej.

Natomiast wokół czerwonych karłów, które są ciemniejsze i chłodniejsze od Słońca, też nie ma szans na podtrzymanie życia opartego na fotosyntezie. Jest tam po prostu za ciemno.

– Ponieważ czerwone karły to najczęściej występujące gwiazdy w naszej Galaktyce, nasze wyniki wskazują, że warunki podobne do ziemskich mogą panować na innych planetach znacznie rzadziej, niż mamy na to nadzieję – komentuje prof. Giovanni Covone z Uniwersytetu w Neapolu, główny autor badań.

Czerwone karły nie sprzyjają życiu

Życie na planetach krążących wokół czerwonych karłów jest teoretycznie możliwe, jeśli planeta krąży odpowiednio blisko. Ale wtedy siły pływowe sprawiają, że szybko przestaje obracać się wokół własnej osi. Zwrócona jest do gwiazdy stale tą samą stroną, co sprawia, że jedna jej półkula rozgrzewa się, na drugiej panuje wieczny chłód.

Na granicy między tym wiecznym dniem a nocą panuje strefa zmierzchu. Ze względu na różnice temperatur i ciśnień wieją tam niezwykle silne wiatry – o ile planeta zdoła utrzymać atmosferę. Czerwone karły nie są bowiem gwiazdami spokojnymi. Ich aktywność bywa burzliwa, co może po prostu zdmuchnąć z czasem atmosferę bliskiej planety.

Wygląda więc na to, że życia powinniśmy poszukiwać wokół gwiazd podobnych do Słońca. O ile znajdziemy wokół nich planetę wielkości Ziemi.

Źródło: Monthly Notices of the Royal Astronomical Society