Chmura gazów, popiołów i okruchów skalnych pokryła Pompeje w 10 do 20 minut, czytamy w informacji prasowej Istituto Nazionale di Geofisica e Vulcanologia (INGV). Przemieszczająca się z prędkością do 150 km/h „gorejąca chmura”, jak czasem nazywa się ten potok piroklastyczny, potrafi dotrzeć do miejsc znajdujących kilka kilometrów od wulkanu. Pompeje leżały w odległości 10 km. Ze względu na prędkość i panujące wewnątrz temperatury (do 1000 stopni Celsjusza), lawiny takie przynoszą ogromne zniszczenie.

– Celem naszych badań było stworzenie modelu, dzięki któremu zrozumielibyśmy wpływ potoków piroklastycznych na mieszkańców Pompejów – tłumaczy Roberto Isaia badający Wezuwiusza z ramienia INGV. Potwierdzono, że ludzie zostali złapani w pułapkę bez wyjścia. – O ile dziesiątki żyjących w Pompejach osób zginęły od spadających po erupcji kamieni, to większość z 2000 mieszkańców toksyczna i gorąca chmura udusiła w przeciągu 15 minut od wybuchu. Umierali tam, gdzie ich złapała – we własnych łóżkach i na ulicy. Ten kwadrans musiał być iście piekielny – zauważa Isaia.
Laboratory of Geomatics and Cartography, INGV-OV
Ciała zabitych pokrył gorący popiół. Zastygając utrwalił obecność ofiar Wezuwiusza na setki lat. Brakujące informacje dotyczące kierunku i prędkości poruszania się lawiny piroklastycznej przeanalizowali na podstawie badania skał osadowych naukowcy z Włoch i Wielkiej Brytanii. Wnioski z badania opublikowali w czasopiśmie „Scientific Reports”. Według INGV, potok piroklastyczny jest czymś najgorszym, co może spotkać osobę znajdującą się w pobliżu gwałtownie wybuchającego wulkanu.

– Mieszkańcy Pompejów byli przyzwyczajeni do trzęsień ziemi, ale nie erupcji. Wydarzenia z 79 roku kompletnie ich zaskoczyły – uważają włoscy badacze. Według pracującego na uniwersytecie w Bari prof. Pierfrancesco Dellino, możliwość rekonstrukcji poprzednich erupcji Wezuwiusza łącznie z kierunkami przebiegu lawin ma olbrzymie znaczenie dla współcześnie żyjących w pobliżu wulkanu. – Wiedza o przeszłości pozwoli przygotować się na to, co przed nami, choćby w zakresie obrony cywilnej – tłumaczy prof. Dellino.