Z racji, że pickleball nie jest taką zwyczajną grą i łączy w sobie cechy tenisa ziemnego, badmintona oraz tenisa stołowego, ten zestaw też nie jest typowy. Nie uświadczymy tu tradycyjnych kontrolerów, bo za ich pomogą ciężko wczuć się w rozgrywkę. Zamiast tego twórcy stworzyli pełnowymiarową, inteligentną rakietkę naszpikowaną czujnikami, która zamieni nasz salon w prawdziwy kort. I takie podejście spodobało się wszystkim, którzy zwariowali na punkcie tego sportu – na Kickstarterze projekt zdobył zawrotne 500% pierwotnej kwoty w zaledwie… 24 godziny!
Konsola? Niepotrzebna. Wystarczy Twój smartfon i kabel MHL
Zanim przejdę do szczegółów rakiety, to od razu zdradzę wam, co jest najlepsze w tym rozwiązaniu. Otóż nie potrzebna jest wam żadna konsola Nintendo WII czy gogle Meta Quest, bo wystarczy po prostu smartfon i oczywiście sama rakieta, bo to ona robi całą robotę. Sprzęt łączy się bezprzewodowo przez Bluetooth 5.2 z telefonem, tabletem czy laptopem (systemy Android 14+, iOS 18+, Windows oraz macOS), a obraz na duży ekran przesyłamy dołączonym do zestawu kablem MHL.
Równie mało skomplikowana jest sama konfiguracja i w zasadzie sprowadza się ona do kilku kroków – naładuj, połącz aplikację, podepnij do telewizora i po prostu graj. Sama aplikacja też sprzyja wspólnym rozgrywką, bo oferuje tryb podzielonego ekranu, więc możemy grać ze znajomymi albo z rodziną, tylko bez konieczności wychodzenia z domu i wydawania pieniędzy na rezerwacje kortu.
Rakieta waży około 300 gramów, czyli nieco więcej niż przeciętny smartfon. Ta waga to oczywiście sensory, ale przede wszystkim bateria. Ogniwo ma pojemność 2000 mAh i ma wystarczyć na około 5 godzin ciągłej zabawy, chociaż tutaj zawsze warto podchodzić z lekkim dystansem, bo w praktyce bywa z tym różnie. Kiedy się rozładuje, energię uzupełnimy wygodnie przez port USB-C.
Czujniki, które czują każdy podkręcony zamach
Z zewnątrz rakieta wygląda dość tradycyjnie. No, przynajmniej jak na ten sport. W środku natomiast dzieje się bardzo dużo zaawansowanych rzeczy. Twórcy umieścili tam przede wszystkim 9-osiowy czujnik biometryczny, który z chirurgiczną precyzją odczytuje kąt, prędkość oraz pełną trajektorię zamachu. Do tego dochodzi przemyślany system wibracji haptycznych ukryty w rączce, który odpowiada różnymi impulsami w zależności od tego, czy zagraliśmy lekki skrót, mocne ścięcie czy pociągnęliśmy piłkę z rotacją.

Jednak technologia nie chce tu przykryć całego doświadczenia. Większość urządzeń do gier wymaga od nas dopasowania się do maszyny, w tym nauki gestów, sekwencji czy przycisków. Pickl+ idzie w dokładnie odwrotną stronę. Tu trzymamy rakietę i nią machamy, tak jak w realnej grze, tylko że zamiast kortu i prawdziwej osoby, mamy ekran.
Na start twórcy oferują tu ponad dziesięć zróżnicowanych trybów gry, w tym treningi celności, serię, tryb kariery, lokalny multiplayer czy luźną grę na plaży. Całość pochwalili nie tylko amatorzy, ale też branżowi eksperci, którzy mieli okazję testować grę podczas targów New York Toy Fair, co udowadnia, że do świetnej zabawy wystarczy dosłownie sekunda od wzięcia sprzętu do ręki.
Ile kosztuje ta przyjemność?
Jak wspomniałam, projekt jest dostępny na Kickstarterze, więc jak zwykle cena obecnie jest niższa od tego, co przyjdzie zapłacić później. Zestaw startowy Starter Edition (obejmujący jedną inteligentną rakietkę oraz kabel MHL) można zgarnąć za 175 dolarów (około 700 złotych), podczas gdy planowana cena detaliczna ma wynieść 249 dolarów. Wersje dwuosobowe Duo Pack startują od 275 dolarów.

Dla najbardziej wymagających przygotowano nawet wersje premium Signature Edition (349 dolarów za pojedynczy zestaw lub 499 dolarów za bogaty pakiet dwuosobowy z pokrowcami i przepustkami VIP). Warto jedynie pamiętać, że wciąż mamy do czynienia z kampanią na platformie crowdfoundingowej, a do tych dobrze jest podchodzić z lekką rezerwą. Jeśli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to pierwsi gracze będą mogli chwycić za swoje rakiety już na początku przyszłego roku.
Źródło:MegaShot
