Już w niedalekiej przyszłości kosmiczne podróże być może staną się możliwe bez statków kosmicznych, a jedynie za pomocą odpowiedniej windy. Japoński gigant w sektorze budowalnym, firma Obayashi Corporation ogłosiła już dwa lata temu, że jest w stanie zbudować taką konstrukcję. Od tego czasu trwają prace nad kosmiczną widną, która ma być gotowa do użytku w 2050 roku.

Kosmiczna winda ma mieć 96 tys. km wysokości. Dla porównania: linia Kármána, czyli przyjęta przez Międzynarodową Federację Lotniczą umowna granica między atmosferą Ziemi i przestrzenią kosmiczną przebiega na wysokości 100 km, Międzynarodowa Stacja Kosmiczna znajduje się 330 km od Ziemi, a Księżyc - ponad 384 tys.km. Do przemierzenia tej odległości posłużą specjalnie zasilane samochody magnetyczne, działające na podobnej zasadzie jak magnetyczna kolej, która rozwija zawrotne prędkości na torach Azji i Europy.

Swoje ambitne cele japońska firma planuje osiągnąć przy wykorzystaniu nanorurek węglowych. "Nanorurki są prawie sto razy bardziej rozciągliwe niż stalowe kable. W tej chwili wyzwaniem jest dla nas stworzenie wystarczająco długiego kabla. Możemy zbudować nanorurki o długości 3 centymetrów, a potrzebujemy o wiele, wiele dłuższych. Jednak do 2030 roku z pewnością uda nam się to osiągnąć” - mówi kierownik badań i rozwoju w Obayashi Corporation, Yoji Ishikawa. [Czytaj więcej: 9 MATERIAŁÓW, KTÓRE MOGĄ ZMIENIĆ NASZĄ CYWILIZACJĘ]

W tym samym czasie zespoły naukowe z Japonii pracują nad rozwiązywaniem problemów logistycznych, jakie niesie za sobą budowa kosmicznej windy. Jak rozwiązać problem samochodów magnetycznych? W jaki sposób przyspieszać i hamować na różnych wysokościach? Nad tym zastanawiają się badacze z Uniwersytetu Kanagawa.

Pomysłodawcy kosmicznej windy mają nadzieję, że sukces ich przedsięwzięcia przełoży się na zmniejszenie kosztów i zwiększenie bezpieczeństwa podróży kosmicznych. Obecnie koszt kilograma załadunku kosztuje ok. 22 tys. dolarów, za pośrednictwem windy, zmniejszyłby się do ok. 200 dolarów – twierdzą przedstawiciele firmy.