Przeanalizowano zachowanie koronawirusa na trzech typach tkanin używanych w służbie zdrowia. Badanie przeprowadziła mikrobiolożka dr Katie Laird, wirusolog Maitreyi Shivkumar oraz dr Lucy Owen, na naukiowiec na studiach podoktoranckich w uczelni De Montfort. Do eksperymentu wybrano model wirusa HCoV-OC43 o podobnej strukturze do patogenu wywołującego COVID-19. Umieszczono jego cząsteczki na poliestrze, bawełnie oraz mieszance tych dwóch materiałów (polibawełnie). Potem prowadzono stabilność wirusa na każdej z tkanin przez kolejne 72 godziny.

Ubrania z poliestru najdłużej utrzymują aktywne cząsteczki wirusa i najłatwiej patogen przenosi się z nich na inne powierzchnie. Taka transmisja nadal możliwa była po trzech dniach. Na tkaninie z bawełny wirus utrzymał się 24 godziny a na polibawełnie tylko 6 godzin. Naukowcy nie podali jednak użytego w badaniu typu polibawełny. Ten rodzaj tkaniny może występować w kilku rodzajach, w zależności od zastosowanej proporcji włókien poliestrowych do bawełnianych (w proporcjach od 35 proc. do 65 proc. w obie strony; lepszej jakości polibawełna ma mniej włókien poliestrowych).
De Montfort University Leicester
Tańsza wersja polibawełny (65 proc. poliestru) jest podstawą masowej produkcji dla większości dostępnych na rynku tekstyliów (podszewki, zasłony, tapicerka etc.). Lepszej jakości polibawełna często stosowana jest do szycia strojów służbowych, bo domieszka poliestru czyni taką tkaninę łatwiejszą w pielęgnacji i trwalszą na mechaniczne uszkodzenia.

- Na początku pandemii niewiele wiedzieliśmy o zdolności wirusa do utrzymywania się w stanie aktywnym na powierzchniach tkanin. Nasze odkrycie pokazuje jakiego typu zagrożenie niesie za sobą używanie w służbie zdrowia strojów wykonanych z trzech najpopularniejszych typów tkanin. Jeżeli pielęgniarki i lekarze wracają w swoich strojach do domu, mogą tam też przenosić ze sobą wirusa i zostawiać go na innych powierzchniach – dr Laird przekonuje w informacji prasowej.

W przypadku Anglii w 2020 roku do ośrodków zdrowia przedstawiciele resortu zdrowia (Public Health England) skierowali wytyczne w których nakazywano pranie strojów służbowych w pralniach przemysłowych, chyba że są niedostępne. Wówczas pracownicy służby zdrowia mieli je prać samodzielnie w domu. Według dr Laird zalecenia te oparte są na nieaktualnych wynikach badań jeszcze z 2007 roku.

Z przeprowadzonych testów wynika, że całkowite pozbycie się z tkanin śladów wirusa (eksperyment prowadzono na 100 proc. bawełnie) obecnego np. w ślinie pacjenta która skaziła strój pielęgniarki możliwe jest także w domowej pralce, ale konieczne jest użycie detergentu a temperatura musi być wyższa od 67 stopni Celsjusza. Klasyczne ustawienie na 60 stopni nie dezaktywowało całkowicie patogenu.