To bardzo sprytne urządzenie od firmy Roam, wyglądające jak zwykła, podróżna butelka o pojemności 950 ml. Nie dajcie się jednak zwieść, bo w środku kryje się specjalny mechanizm, który potrafi nagazować wodę w dowolnym miejscu i czasie w dosłownie mgnieniu oka.
Prosta odpowiedź na codzienny problem
Samo rozwiązanie opiera się na genialnej w swojej prostocie konstrukcji. Stalową butelkę wyposażono w zwarty mechanizm gazujący zasilany miniaturowymi nabojami z CO2. Przygotowanie bąbelków zajmuje zaledwie trzy sekundy: wlewamy wodę do oznaczonej wewnątrz linii, aplikujemy nabój i dokręcamy nakrętkę. Całość odbywa się bez uciążliwego pompowania czy przekładania do osobnych naczyń, a specjalny system zaworów dba o to, by bąbelki nie uciekały z wnętrza obudowy.

Na tym zalety się nie kończą. Każdy przecież wie, że najlepszy gazowany napój jest zimny. Wiedzą to też projektanci z Roam, dlatego SodaTop działa również jako świetna butelka termiczna. Trzywarstwowa konstrukcja ze stali nierdzewnej utrzymuje lodowatą temperaturę napoju do 24 godzin, a sam lód aż przez dwa dni (ciekawe, czy przetrwałaby ten sam test, co pamiętny kubek Stanley). Takich udogodnień zwykłe butelki od saturatora nie mają.
Z racji, że w takich butelkach nie nosimy tylko zwykłej wody, to zadbano też o odpowiednie wnętrze. Wykończono je w technologii MirrorTech, czyli lustrzanie polerowanej stali. Co to daje? Taka powłoka ogranicza chłonięcie zapachów, przeciwdziała osadzaniu się kamienia i uniemożliwia przenikanie smaków. Najpierw można więc napić się jakiegoś wody z owocowym sokiem, a potem zwykłej, czystej, bez obcego posmaku.


Producent dorzuca zresztą do zestawu dedykowane, naturalne krople smakowe bez cukru i kalorii w wariantach od sycylijskiej cytryny po białą brzoskwinię czy yuzu. Z kolei same miniaturowe naboje CO2 wykonano ze stali nadającej się w stu procentach do recyklingu, więc po zużyciu po prostu wyrzucamy je do pojemnika na metale i tworzywa.
Przemyślany design zamiast kolejnego ciężaru
Najbardziej podoba mi się w tym projekcie fakt, że małe rozmiary – stanowiące zaledwie jedną piątą gabarytu tradycyjnego saturatora – pozwalają bez problemu wrzucić butelkę do plecaka czy torby. Do wyboru dostajemy trzy stonowane, niezwykle eleganckie wykończenia (jasny szary, stonowaną szałwię i głęboki grafit). Skoro mamy nosić ją ze sobą cały czas, to niech wygląda ładnie.

Za tę mobilną przyjemność trzeba teraz zapłacić 119 dolarów w ramach kampanii na Kickstarterze. W tej cenie wspierający dostają też m.in. 60 nabojów z CO2. Nie widzę tylko informacji, na ile użyć jeden nabój wystarcza – zapewne jednak nie więcej niż 2 albo trzy. Na pewno nie jest to budżetowe rozwiązanie, zwłaszcza że ciężko powiedzieć, jak będzie z dostępnością takich nabojów. Jeśli jednak w podróży zawsze tęsknicie za wodą z bąbelkami, a nie chcecie kupować kolejnych plastikowych butelek, to może być rozwiązanie dla was.
Źródło:Kickstarter
