KIEŁBASA JEST TYLKO JEDNA

Niemały wpływ na wzrost liczby konfliktów na tle narodowych dań ma europejska polityka ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego. W jej wyniku potrawy stały się dziedzictwem, co rozpoczęło wyścig o to, kto je będzie chronił i kto będzie czerpał z tego korzyści. Ot, chociażby awantura między ministrami rolnictwa Słowenii i Austrii. Przedmiot sporu? Przyprawiona czosnkiem
i pieprzem siekana wieprzowina. Jako pierwsi o status produktu regionalnego dla swojej kiełbasy wystąpili do Unii Europejskiej Słoweńcy. Twierdzili, że ich „kranjska klobasa” została wymyślona w XIX w. na północy kraju. „Nie pozwolimy nikomu zabrać naszej kiełbasy” – zagrzmiał wówczas austriacki minister rolnictwa Niki Berlakovich i w obronie austriackiej „krainerwurst” zjednoczył siły z krajową izbą handlową i urzędem patentowym w celu wytoczenia Słowenii procesu. Sprawa stanęła na ostrzu noża, a na dobrosąsiedzkie stosunki obydwu państw padł cień.

 

UGODY I TRUDNE ZWYCIĘSTWA

Zdarza się, że mimo wielkich emocji jedzeniowe konflikty kończą się polubownie. Konflikt o kiełbasę między Słowenią i Austrią wygasł w czerwcu 2012 r. Słowenia zarejestrowała własny produkt, ale zezwoliła sąsiadom na produkcję swojego pod tamtejszą nazwą. Spór o Pavlovą też ma szanse na pokojowe rozwiązanie. Działający ponad podziałami Nowozelandczyk dr Paul Wood i Australijka Annabelle Utrecht doszukali się bowiem pierwowzoru tego deseru w austriackim Spanische Windtorte. Ustalili, że niemieckojęzyczni imigranci mieli przywieźć receptury na tort z bezy do USA, skąd na przełomie XIX i XX wieku wywędrowały one dalej w świat.

Dla odmiany konflikt o pisco wydaje się pogłębiać. Chile z impetem wkroczyło na arenę produkcji eksportowej napojów procentowych i wytwarza trzy razy więcej osławionego alkoholu niż Peru. Wypchnięcie z rynku i groźba, że ich narodowy napój przestanie się kojarzyć z ich krajem, to dla dużo biedniejszych Peruwiańczyków spory problem – nie tylko symboliczny, ale i gospodarczy. Również Korea nie może czuć się w pełni usatysfakcjonowana. W 2013 r. Kimjang, czyli tradycyjny sposób przyrządzania i dzielenia się kimchi, został wpisany przez UNESCO na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Mimo to produkowana tanio, z pominięciem fermentacji, za to ze sztucznymi barwnikami oraz nazywana dla świętego spokoju „kimuchi” japońska wersja
koreańskiego przysmaku podbija światowe rynki. Jak to się więc mówi – niesmak pozostał.

 

SYMBOL CZYLI TOWAR

Nie ma też co liczyć na jednoznaczne zwycięstwo którejś ze stron sporu o humus. To nie przypadek, że według izraelskiego dziennikarza Ronita Vereda symbolizuje on wszystkie napięcia na środkowym wschodzie. Oprócz Izraela i Libanu w konflikcie uczestniczą Syryjczycy, którzy twierdzą, że humus najpierw jadało się w Damaszku, a także Palestyńczycy, wytykający Izraelowi
kolonizację ich kultury, w tym tej kulinarnej. Jak widać, spór o pastę z ciecierzycy daje upust żalom i resentymentom. Można się jednak spierać, czy występuje ona w roli narodowego symbolu, czy raczej dochodo.