Już niebawem na frontach wojen pojawią się żołnierze, którzy będą naszpikowani elektroniką niczym roboty z filmów science fiction.

Wszystko zaczęło się na początku roku 1991, gdy armia koalicji rozpoczęła operację „Pustynna burza”. Był to pierwszy konflikt zbrojny, podczas którego rakiety i bomby zostały uznane za równie ważne jak nowoczesna elektronika. Wojna rozpoczęła się od nocnego nalotu śmigłowców AH-64 Apache, które leciały w całkowitej ciemności tuż nad samą ziemią. Niedostrzeżone przez nikogo zbliżyły się do radarów i w ciągu kilku minut rozłożyły na łopatki całą iracką obronę przeciwlotniczą. Taki lot na ślepo był możliwy dzięki nawigacji satelitarnej, która prowadziła pilotów po wcześniej zaplanowanych trasach, do których wyznaczenia użyto dokładnych zdjęć.

Atak śmigłowców otworzył drogę ultranowoczesnym, niewidzialnym dla radarów bombowcom F-117 Nighthawk, które zrzucały bomby naprowadzane przez laser i nawigację satelitarną. Jednocześnie nad bezpieczeństwem lotnictwa koalicji czuwały w powietrzu samoloty wsparcia EF-111 Raven. Choć nie przenosiły bomb ani rakiet, stanowiły niezwykle silną broń – w ich kadłubach umieszczone były rozbudowane systemy służące do zakłócania pracy elektroniki wroga. Raven był w stanie kompletnie zablokować łączność między oddziałami, uniemożliwić pracę centrów dowodzenia i ogłupić pociski naprowadzane radarem. Skuteczność tego systemu była tak wysoka, że podczas gdy EF-111 znajdowały się w powietrzu, ani jeden z alianckich samolotów nie został trafiony kierowanym radiowo pociskiem.

Wojna w Zatoce była pierwszą wojną elektroniczną w dziejach ludzkości. Od tego czasu wszystkie konflikty, w które zaangażowane są rozwinięte technologicznie kraje, coraz silniej opierają się na cyfrowych systemach komunikacji, naprowadzania i rozpoznania. Jednak do niedawna elektronika była domeną maszyn wojennych: samolotów, czołgów czy okrętów. Pojedynczy żołnierze nie korzystali z rozbudowanych systemów elektronicznych, bo były one zbyt ciężkie i prądożerne.

Jednak od czasu „Pustynnej burzy” elektronika wykonała potężny skok. Komputery, które w 1991 roku zajmowały obudowy wielkości walizki, dziś mieszczą się w pudełku papierosów. Istnieją powszechnie dostępne i tanie miniaturowe ekrany o rozdzielczości nieustępującej pełnowymiarowym telewizorom. Nieco gorzej ma się sprawa z zasilaniem – tu na rewolucję wciąż czekamy, jednak już dziś pojawiają się pierwsze ogniwa paliwowe, które zamiast gromadzić energię, wytwarzają ją same w wyniku przemian chemicznych.

Te zmiany sprawiły, że armia zdecydowała się na wprowadzenie do walki żołnierzy korzystających z osobistych systemów elektronicznych i na zainicjowanie projektów, które będą wdrażane stopniowo do 2020 r. DARPA, czyli Agencja Badawcza Zaawansowanych Projektów Obronnych armii USA, opracowała koncepcję wojownika przyszłości, wykorzystując istniejące już technologie i przewidując wynalazki, które zyskają na znaczeniu w ciągu najbliższych 10–15 lat.

Choć wojskowi naukowcy zastrzegają, że to tylko projekt, koncepcja nazwana Future Warrior (wojownik przyszłości) pokazuje, co dzieje się w tajnych laboratoriach wojskowych.

Od razu rzuca się w oczy czarny przylegający do ciała mundur, przypominający raczej strój motocyklisty niż żołnierza. Taki krój ma uzasadnienie – najgłębsza warstwa ubrania ściśle przylega do ciała, ponieważ została naszpikowana czujnikami monitorującymi kondycję noszącego ją człowieka. Kontrolowane jest ciśnienie i tętno (ważne w razie zranienia), temperatura głęboka i temperatura skóry (kluczowe w bardzo zimnych i bardzo gorących warunkach), zawartość wody w organizmie (istotne podczas wysiłku), poziom stresu (kluczowy w walce) czy czas snu (istotny dla wydajności i szybkości reakcji).

Kolejna warstwa stroju odpowiada za utrzymanie temperatury ciała. Człowiek opakowany w szczelny strój ledwo porusza się w upale i trudno od niego wymagać biegów czy skoków. Dlatego żołnierz przyszłości będzie miał na sobie własną klimatyzację. Cieniutkimi kanalikami umieszczonymi w warstwie materiału płynie ciecz chłodząca, a na plecach znajduje się system oddawania ciepła. W razie mrozu system może też ogrzewać ciało. Zewnętrzna warstwa chroni wojownika przed urazami. Dzisiejsze „zbroje” są niewygodne i krępują ruchy, więc naukowcy postanowili uwolnić żołnierzy. Kuloodporna warstwa składa się z silikonowego żelu, w którym zawieszone są drobiny metalu.

W razie zagrożenia włączane jest pole magnetyczne, które powoduje, że w ciągu kilku milisekund żel zamienia się  w twardy pancerz. Wszystkie te systemy wymagają zasilania. Ponieważ na zwykłych bateriach nie można polegać, żołnierz nosi ogniwo paliwowe zasilane pojemnikami z alkoholem. 300 gramów paliwa wystarczy na sześć dni ciągłego działania.

Kontrolę nad całym układem sprawuje oczywiście komputer. Niewielka maszyna ukryta na plecach ma być odporna na wszelkie wstrząsy, upadki czy zalanie. Jej głównym zadaniem jest zbieranie danych pochodzących ze stroju żołnierza i przesyłanie ich do dowództwa. Dzięki połączeniu z GPS-em łatwo będzie ustalić położenie i stan każdego z członków oddziału.

Oczywiście informacje będą płynęły w obie strony – dane z dowództwa wskażą żołnierzowi dokładne położenie wroga, ustalone dzięki obserwacji satelitarnej czy lotniczej. Wszelkie informacje wyświetlane będą na osłonie zintegrowanej z hełmem. Gdziekolwiek spojrzy człowiek, będzie widział obraz wzbogacony o dodatkowe dane – optymalną trasę dojścia do celu i położenie innych członków oddziału.

Jednym z bardziej nowatorskich elementów stroju jest zintegrowany z nim egzoszkielet. To wiele wzmocnień obejmujących głównie nogi; wspomogą ich mięśnie i sprawią, że człowiek będzie mógł nieść ciężar o około 30 proc. większy niż normalnie. Wzmocnienia uchronią również przed urazami i pozwolą bez ryzyka zeskoczyć z wysokości kilkunastu metrów.

Wszystkie te technologie istnieją już dziś, choć niektóre znajdują się dopiero w fazie eksperymentów. Specjaliści z DARPA snują jednak jeszcze śmielsze plany – mówią o wbudowaniu w kolejne generacje supermundurów miniaturowych nanosilników, które wspomagać będą ludzkie mięśnie. Wszystkie te plany zmierzają w jednym kierunku – wojownik przyszłości ma być człowiekiem opakowanym w ciało robota.

Tak będzie wyglądał żołnierz za 10 lat

Projekt munduru i wyposażenia powstał w agencji DARPA – tej samej, która pod koniec lat 60. XX wieku rozpoczęła prace nad siecią komputerową, z czasem nazwaną internetem.

Hełm -  ze zintegrowaną osłoną, na której wyświetlane są informacje, podawane przez komputer

Czujniki -  umieszczone w mundurze monitorują funkcje życiowe żołnierza

Komunikacja - odbywa się przez mikrofon odbierający drgania kości. Żołnierz steruje komputerem, wydając polecenia głosowe

Pancerz - utwardza się pod wpływem pola magnetycznego

Chłodzenie - ciała zapewnia system rurek umieszczonych w materiale munduru

Kolory - zewnętrznej warstwy stroju będą się zmieniały niczym u kameleona

Egzoszkielet - chroni nogi i umożliwia przenoszenie ciężarów

Podeszwy - można szybko wymienić w zależności od terenu

Maska - zintegrowana z hełmem może chronić przed niektórymi rodzajami skażenia

Celownik - kolimatorowy lub laserowy

Ochrona przeciw zagrożeniom chemicznym i biologicznym - zapewnia ją warstwa, która nie przepuszcza obcych substancji

Najlepsze sposoby maskowania

Wojna w Wietnamie była pierwszym konfliktem, który uświadomił wojsku wagę skutecznego kamuflażu. Nie wystarczy zielony czy nawet łaciaty mundur – żołnierza może zdradzić broń, plecak, a nawet oczy.

Ludzka twarz to kształt najlepiej rozpoznawany przez mózg. Dlatego konieczne jest takie jej zamaskowanie, by zmylić zmysły obserwatora.
Najlepiej sprawdza się nakładanie barw długimi smugami, maskującymi charakterystyczny układ oczu, nosa i ust.

Badania przeprowadzone przez U.S. Army wykazały, że ludzki mózg gubi się, obserwując kształt pokryty wzorami składającymi się z małych różnokolorowych pikseli. Taki kamuflaż okazał się skuteczniejszy niż klasyczny, złożony z dużych nieregularnych plam.

Główne zasady skutecznego kamuflażu

- Kolor zbliżony do barw dominujących w środowisku, w którym toczy się walka
- Kształty ludzkiego ciała muszą być rozmyte i zamaskowane przez nieregularne wzory
- Odbicia światła trzeba całkowicie zlikwidować – obowiązują materiały matowe
- Ruch powinien być powolny i nieregularny, by nie przypominał sposobu poruszania się człowieka