W służbie króla i Imperium

 Tak depresyjnego początku nowego roku Londyn nie pamiętał od końca I wojny światowej. Gospodarcza zapaść kraju nie nastrajała obywateli optymistycznie. Zwłaszcza że wywołana została na własne życzenie.

Oto trzy lata wcześniej w 1926 roku Kanclerz Skarbu Winston Churchill wymyślił sprytny fortel, jak funtowi przywrócić parytet złota. Ogłosił, że brytyjska waluta jest w pełni wymienialna na cenny kruszec, ale tylko na złote sztabki ważące po 400 uncji (ok. 31,1 grama). Miało to zniechęcać ludzi do takiej operacji, bo wymuszało posiadania sporej kwoty. Za sprawą niezwykłego tricku, kurs funta błyskawicznie poszedł w górę i nagle brytyjskie towary okazały się za drogie dla zagranicznych odbiorców, co przyniosło krajowi załamanie gospodarcze. Zaczęły się masowe strajki, zwłaszcza w kopalniach, aż wreszcie wybuchł strajk generalny, paraliżując Wielką Brytanię. Churchill chciał nawet, by wydano rozkaz strzelania do zbuntowanych robotników, ale premier Stanley Baldwin nie wyraził na to zgody.

Frustracja społeczna narastała z każdym dniem. Jakby tego było nie dość, 5 stycznia 1929 roku media doniosły o międzynarodowym skandalu. Lewicowy dziennik „Daily Herald” doniósł czytelnikom, że przyjaciel Churchilla, sławny agent służb specjalnych Thomas Edward Lawrence, znany wszystkim jako „Lawrence z Arabii” sprokurował w Afganistanie przewrót polityczny: „Władze afgańskie oskarżają Lawrence’a z Arabii o pomaganie rebeliantom i chcą go aresztować” – informowała gazeta. Na posiedzeniu Izby Gmin 17 stycznia 1929 roku konserwatywny premier Baldwin musiał się tłumaczyć posłom z partii pracy, co w Afganistanie robi przyjaciel znienawidzonego Kanclerza Skarbu. Oficjalna odpowiedź szefa rządu brzmiała: „jest zwykłym mechanikiem w stacjonującej tam jednostce RAF-u”. Wywołało to powszechną wesołość. Jedynie pikietujący budynek parlamentu komuniści zareagowali wściekłością, paląc kukłę Lawrence’a i dopominając się powrotu na tron afgańskiego króla Amanullaha Chana, który trzy dni wcześniej został zmuszony do abdykacji.

I był to dopiero początek prawdziwych kłopotów Imperium.

I

Brytyjski rząd miał aż nazbyt wiele powodów, żeby nie lubić króla Amanullaha Chana. Chociażby za sprawą jego ojca emira Habibullaha Chana, który rozpoczął wprowadzać w Afganistanie nowoczesne reformy i umocnił władzę centralną, czym sprawił Anglikom sporo kłopotów. Kiedy w 1919 roku został podczas polowania zamordowany, wydawało się, że położy to kres problemom. Ale tak się nie stało. Amanullah Chan okazał się bowiem jeszcze mniej wygodnym emirem. Wkrótce po przejęciu władzy postanowił uwolnić swój kraj spod brytyjskiej dominacji.

W dziewiętnastym stuleciu Anglicy stoczyli z Afgańczykami kilka krwawych wojen, ale nigdy nie udało im się całkowicie podporządkować niepokornych plemion z górzystego państwa. Zbrojne powstanie, które w 1919 roku wzniecił Amanullah, szybko zakończyło się sukcesem, bo po zakończeniu I wojny światowej Imperium Brytyjskie nie miało sił na kolejne, wyczerpujące starcie. Londyn postanowił więc poszukać kompromisu z ambitnym emirem.

W Rawalpindi podpisano traktat, który gwarantował Afganistanowi pełną niepodległość, wymuszał jedynie na emirze zgodę, by tuż za granicą jego kraju, w Pakistanie, powstała lotnicza baza RAF. Ten gest nieco złagodził poczucie urażonej dumy narodowej Anglików. Szybko jednak została ona wystawiona na kolejną ciężką próbę.

Amanullah Chan postanowił zostać królem i uczynić z Afganistanu lokalne mocarstwo. Realizacje tego planu rozpoczął od nawiązania bliskiej przyjaźni z sowiecką Rosją. W 1921 roku odwieczny wróg Wielkiej Brytanii w tym rejonie świata chętnie podpisał z feudalnym władcą układ o przyjaźni i współpracy. Pakt zapewniał Afganistanowi dostawy uzbrojenia dla wojska, pomoc przy tworzeniu własnego lotnictwa oraz pieniężne dotacje.

Rosjanie już od stulecia próbowali otworzyć sobie drogę przez Afganistan do Indii, by wypędzić stamtąd Brytyjczyków i zająć ich miejsce. Nic dziwnego, że Londyn poczuł się zaniepokojony faktem, iż na Kremlu powrócono do starych planów, nawet jeśli tym razem mają być realizowane przez komunistów pod wodzą Włodzimierza Lenina.

Tymczasem ambitny Amanullah Chan próbował radykalnie zmienić swój kraj, tak aby stał się podobny do nowoczesnych, zachodnich mocarstw. Z jego inicjatywy w 1923 roku parlament przyjął postępową konstytucję, która gwarantowała wszystkim obywatelom równe prawa. Małżonka władcy zaś zaczęła publicznie głosić potrzebę wprowadzenia przepisów gwarantujących równouprawnienie kobiet. Zabroniono im nawet nosić czadory.

Uczynienie z Afganistanu monarchii konstytucyjnej (wkrótce Amanullah nadał sobie tytuł padyszacha, czyli króla) stało się początkiem głę-bokich reform w sądownictwie, administracji i oświacie. Prawdziwą rewolucją było zwłaszcza wprowadzenie świeckich szkół i modelu edukacji wzorowanego na europejskim. To wywołało coraz większe niezadowolenie w konserwatywnym społeczeństwie.

Szybkie zmiany, niektóre wbrew wielowiekowej tradycji, wzbudziły opór afgańskich plemion. Pierwsza rebelia wybuchła w 1924 roku w mieście Chost, ale wojska rządowe rychło ją zdławiły. Jednak twardzi afgańscy górale nie przywykli, by ktokolwiek narzucał im coś wbrew ich woli. Wkrótce więc doszło do kolejnych buntów.

Te sygnały ostrzegawcze nie ostudziły reformatorskiego zapału króla. Postanowił jednak nieco spowolnić zmiany i dokładniej przyjrzeć się państwom stworzonym przez Europejczyków.