Można je porównać do procesora, centralnego źródła negatywnych cech. W tekstach Platona pojawia się Daimonion – rodzaj ducha, który jest w każdym z nas, ma odwodzić nas od błędnych decyzji jednocześnie nie sugerując rozwiązać, taki duchowy opiekun i bezpiecznik, personifikacja sumienia.

Teraz wyobraź sobie podobny twór, ale działający odwrotnie – uruchamiający negatywne zachowania. Naukowcy nazwali go jedną literą: D. To skrót od “Dark Factor” czyli Mroczny Czynnik Osobowości. Kojarzy się z “dark passenger” z serialu “Dexter”? Słusznie. Jego koncepcję na podstawie badań opracowali wspólnie psycholodzy z Niemiec i Danii. 

U podstaw całego poszukiwania legł psychologiczny konstrukt stworzony przez Charlesa Spearmana, angielskiego naukowca, który ponad sto lat temu zaobserwował, że osoby, które dobrze radziły sobie podczas jednego z poznawczych testów radzą sobie także w innych. Doszedł do wniosku, że musi istnieć „generalny czynnik inteligencji”, który można zmierzyć. 

- W ten sam sposób mroczne aspekty ludzkiej osobowości mają czynnik wspólny, a to oznacza, że podobnie jak w przypadku inteligencji jest to wyraz jednej i tej samej tendencji do zdolności – wyjaśnia Ingo Zettler, psycholog z Uniwersytetu w Kopenhadze. 

W czterech osobnych badaniach udział wzięło ponad dwa i pół tysiąca uczestników. Zettler raz ze swoim zespołem zadawali im pytania przygotowane by zmierzyć poziomy dziewięciu mrocznych cech osobowości: egoizm, makiawelizm, brak zasad moralnych, narcyzm, uczucie wyższości nad innymi, psychopatię, sadyzm, egotyzm i zawiść. 

Testy polegały na wyrażaniu swojego stosunku do przedstawionych zdań. Badani mieli określać na skali ocenę takich stwierdzeń jak na przykład: „Powiem wszystko, by dostać to czego chcę”, „Trudno jest być na przedzie bez złamania zasad tu i tam” albo „Krzywdzenie ludzi byłoby ekscytujące”. 

Mając zgromadzone odpowiedzi naukowcy stworzyli statystyczną analizę. Wynika z niej, że wszystkie te cechy mają pewien wspólny kontekst, który został nazwany „D”. 

- U danej osoby czynnik D może się objawiać w formie narcyzmu, psychopatii lub innych cech albo ich kombinacji – mówi Zettler – ale z pomocą naszego mapowania czynnika wspólnego można ocenić czy dana osoba ma ten czynnik na wysokim poziomie. Właśnie przez czynnik D przejawia się prawdopodobieństwo tego, że dana jednostka dopuści się zachowań związanych z jedną lub więcej złych cech. 

Brzmi to dość niepokojąco, bo czy naprawdę można obiektywnie ocenić u kogoś ilość zła w nas? Niezależnie od tego, czy ufacie czy nie takim prognozom – możecie wykonać test na samych sobie. Jest dostępny na stronie projektu czynnik D. Właściwie jednak dlaczego ktokolwiek chciałby to wiedzieć? Ciekawość, oczywiście, ale przysłowie mówi przecież, że to pierwszy stopień do piekła. 

Przejście testu zajmu maksymalnie kilkanaście minut. Część odpowiedzi była kwestią sekund, ale były też pytania, przy których musiałem głębiej się zastanowić. Oczywiście z początku odpowiedź była jasna, ale jeśli chcemy poznać własną mroczną stronę musimy sami przed sobą zdjąć wszystkie maski usprawiedliwień i przyznać się do ciemnych instynktów. To wcale nie takie proste, szczególnie, że większość z nas nie lubi przyznawać się do czegoś co powszechnie postrzegane jest negatywnie. Kilka zdań z testu, do których trzeba się ustosunkować (skala zgodności od 1-5, gdzie 1 to „zupełnie się nie zgadzam”, 3 to „neutralnie”, a 5 to „jestem absolutnie przeciw”):

  • Cokolwiek robisz, ważne by mieć po swojej stronie ważnych ludzi.
  • Większość ludzi zasługuje na szacunek.