Xiaomi postanowiło rzucić wyzwanie tej cyfrowej monotonii i tchnąć życie w nasze domowe galerie, prezentując nową generację swojej drukarki fotograficznej – Mijia Desktop Photo Printer 2. W czasach, w których wszystko stało się efemeryczne i wirtualne, fizyczne zdjęcie, które można wziąć do ręki, podarować bliskiej osobie czy wkleić do tradycyjnego pamiętnika, zyskuje ogromną wartość emocjonalną.
Cztery kolory i profesjonalny laminat. Co potrafi nowa generacja?
Nowy model to potężny krok naprzód w porównaniu do szalenie popularnej poprzedniczki (Mijia 1S), która zadebiutowała kilka sezonów temu. Xiaomi skrupulatnie wsłuchało się w głosy użytkowników i całkowicie przeprojektowało technologię druku. Najważniejszą zmianą jest przejście z tradycyjnego, 3-kolorowego procesu termosublimacji na zaawansowany system 4-kolorowy. Do palety barw dodano dedykowaną, czarną warstwę (tzw. warstwę K). Efekt? Drukowane w domowym zaciszu zdjęcia zyskują niesamowitą, głęboką czerń, doskonały kontrast i wyjątkowo ostry, profesjonalny detal, którego brakowało wcześniejszym mobilnym maszynkom.

To jednak nie wszystko. Podczas procesu drukowania urządzenie automatycznie nakłada na papier specjalną, strukturalną warstwę ochronną (laminat). Chroni ona nasze odbitki przed blaknięciem pod wpływem promieni słonecznych, odciskami palców, a nawet przypadkowym zalaniem wodą. Co ciekawe, w przeciwieństwie do starszego modelu, który oferował jedynie wysoki połysk, Mijia Photo Printer 2 pozwala na wybór różnych, fakturowanych wykończeń laminatu, dzięki czemu zdjęcia wyglądają jak z profesjonalnego studia.

Zmieniła się także łączność. Xiaomi zrezygnowało z kapryśnego domowego Wi-Fi na rzecz stabilnego standardu Bluetooth 5.2. W ten sposób, aby wydrukować zdjęcie, nie potrzebujecie żadnej domowej sieci ani routera – smartfon łączy się bezpośrednio z drukarką. Z urządzenia może korzystać kilka osób jednocześnie, a dedykowana aplikacja oferuje 8 artystycznych filtrów do szybkiej obróbki, zaawansowane miksowanie kolorów, tryb zdjęć legitymacyjnych oraz… dynamiczne zdjęcia AR, które ożywają po skierowaniu na nie obiektywu aparatu. Świetne połączenie nowoczesności z tradycyjnym podejściem.
Od kurzu w chmurze do fizycznego albumu
Kiedyś po prostu wkładaliśmy odbitki do albumu albo w ramkę, dziś lubimy się nimi bawić. Scrapbooking, wycinanki, tworzenie albumów na specjalne okazje, w których zamiast zwykłych prostokątów eksperymentujemy z formatem. Nasza kreatywność jest ogromna, a Xiaomi nie chce nas w tym ograniczać. Dlatego ogromną zaletą nowości jest też rozszerzona obsługa materiałów. Drukarka radzi sobie z 4-calowym papierem dwustronnym, kwadratowymi paskami samoprzylepnymi (idealnymi do tworzenia personalizowanych naklejek czy ozdabiania lodówki) oraz klasycznymi arkuszami fotograficznymi w rozmiarze 6 cali.


Urządzenie zadebiutuje oficjalnie na platformie crowdfundingowej Youpin już za kilka dni w cenie około 380 złotych, natomiast pakiety papierów fotograficznych kosztować mają ~40-90 złotych. Jasne, jeśli ktoś rzadko wywołuje zdjęcia, to raczej nie będzie opłacalne. Lepiej raz na rok pójść do Empiku czy innego punktu i wywołać sobie fotki. Jednak Xiaomi zdecydowanie nie celuje w takie osoby, a w klientów kreatywnych, którzy będą wykorzystywać Mijia Photo Printer 2 na co dzień.

Sama zdecydowanie mogłabym należeć do takiego groma. Ostatnio zmieniałam telefon i nagle okazało się, że mam w pamięci kilka tysięcy zdjęć, tymczasem w mieszkaniu… może kilka i to potwornie starych. Cyfrowe pliki mogą zniknąć, uszkodzić się albo po prostu zginąć w odmętach komputera, a fizyczne wersje będą cieszyć oko z ramek na ścianie lub półkach. I w sumie to również miły prezent. Zamiast wysyłać znajomym kolejne cyfrowe serduszko na Messengerze, można po prostu wręczyć im fizyczne, piękne zdjęcie zrobione zaledwie kilka minut wcześniej. Bo niektóre wspomnienia są zbyt cenne, by pozwolić im zniknąć w chmurze.
