TiMate upakowało bębenek na bity tam, gdzie raczej nikt się go nie spodziewa
GripNGo Vault mierzy zaledwie 52,5 mm długości, co stawia go w kategorii absolutnie miniaturowych gadżetów EDC. Sam wygląd mocno przypomina bębenek klasycznego rewolweru, choć cały projekt podporządkowano funkcjonalności i maksymalnemu wykorzystaniu dostępnego miejsca. Wewnątrz tytanowego korpusu wyciętego metodą CNC zamontowano magazyn na sześć standardowych bitów 4 mm.

Producent wymyślił to jednak tak, że dwa bity możemy bez problemu podmienić na miniaturowe ostrze typu utility oraz tak zwane „wieczne pióro”. Rysik pozwala na pisanie i znaczenie powierzchni bez użycia atramentu, a nożyk – mimo miniaturowych rozmiarów – z łatwością radzi sobie z rozcinaniem taśm pakowych, kartonów czy skóry.

Ta funkcjonalność i miniaturowy rozmiar wręcz zachęcają do noszenia go na co dzień. Nie da się nie zauważyć, że właśnie w tym projektanci znaleźli bardzo ciekawą niszę. Fani sprzętu EDC coraz częściej szukają rozwiązań ultra-mobilnych, wiedzą, czym różnią się poszczególne stopy tytanu i zaczynają oczekiwać od breloczka czegoś więcej niż tylko opcji otwierania kapsli.
Kompaktowy tytan, ale bez rezygnacji z trwałości
A skoro o tytanie jesteśmy, to całość wykonano ze stopu klasy 5 (Grade 5), dzięki czemu sprzęt waży zaledwie 45 gramów, a to kilka razy mniej niż przeciętny smartfon. To ważna sprawa, bo nieprzemyślane akcesoria dopięte do pęku kluczy potrafią skutecznie obciążać stacyjkę w samochodzie albo ciążyć w kieszeni.

Do wyboru przygotowano wersję wykończoną metodą piaskowania oraz matową, czarną powłokę PVD. W obudowie wyfrezowano również osiem slotów na fiolki z trytem, które delikatnie świecą w ciemności, ułatwiając odnalezienie breloka w torbie. Same akcesoria i bity trzymają się w środku za pomocą mocnych magnesów oraz mechanicznej blokady typu push-slide. Nie jest to oczywiście narzędzie stworzone do rozbierania silnika czy ciężkich prac budowlanych. Zresztą, nikt rozsądny nie będzie tego oczekiwał. Przy tak małym gabarycie dźwignia i zasięg mają swoje naturalne ograniczenia, ale w szybkich naprawach czy rozpakowywaniu paczek znacznie bardziej liczy się to, że narzędzie mamy dosłownie pod ręką.

GripNGo Vault dobrze pokazuje zmianę zachodzącą w podejściu do podręcznych akcesoriów. Po większych modelach, takich jak GripnGo 2.0 czy Arcos, TiMate stawia na skrajny minimalizm. Standardowy multitool pozostaje sprzętem do cięższych zadań w garażu albo takim, które trzymamy w bagażniku samochodu. Z kolei Vault ma obsługiwać tę najczęstszą, codzienną stronę drobnych awarii i być z nami zawsze, bo zmieści się bez trudu także w kieszeni. To jego największa zaleta.

Widać też, że wiele osób czegoś takiego potrzebowało. Producent, organizując zbiórkę na Kickstarterze ustalił cel na 2 tysiące dolarów. Dzisiaj zebrano już przeszło 40 tys. Cena startowa została natomiast ustalona na 45 dolarów. Nie jest to tania chińszyczyzna, więc swoje musi kosztować, ale stosunek jakości do ceny nazwałabym raczej rozsądnym. Vault wchodzi w segment niewielkich gadżetów tytanowych, gdzie konkurencja bywa potwornie droga. TiMate odpowiada czymś bardzo charakterystycznym – połączeniem wytrzymałego materiału, modularności bębenka i funkcji fizycznego „fidgeta”, który po prostu przyjemnie leży w dłoni i będzie przydatny.
Źródło: Kickstarter
