Marka KINJO pokazała bowiem Flex Glass Tumbler i szczerze mówiąc, kiedy patrzę na zdjęcia, mam duży dysonans. Bo to wygląda jak elegancka szklanka z kryształu (dokładnie w szlifie kiriko), a potem okazuje się, że da się ją zgnieść w palcach i nic jej nie będzie.
KINJO stworzyło szklankę dla niezgrabnych
Silikonowy kubek nie jest niczym niezwykłym. Mamy ich masę na rynku, choć zwykle wyglądają tak samo – są miękkie, matowe i idealnie nadają się na biwak, bo ani się nie stłuką, ani nie zajmują dużo miejsca w bagażu. Jednak nie da się ukryć, że nikt raczej nie postawi ich na stole podczas rodzinnego obiadu, chyba że przy miejscu dla dziecka.


Projektanci z KINJO uznali, że wcale tak nie musi być. Zainspirowali się więc tradycyjną, japońską sztuką szlifowania szkła zwaną kiriko. Zamiast jednak nakładać wzór na gotowy produkt sięgnęli po metalowe matryce, uformowane tak, by naczynie miało ten misterny, wielokątowy design wbudowany niejako prosto w tworzywo. W efekcie światło załamuje się na krawędziach dokładnie tak samo, jak w prawdziwym krysztale i dopiero gdy weźmiemy naczynie do ręki i lekko je ściśniemy, można zorientować się, że twarde szkło ustępuje pod naciskiem palców.

Silikonowa konstrukcja sprawnie zamortyzuje każdy upadek na podłogę. Oczywiście nie oznacza to, że kubek jest niezniszczalny – ostre przedmioty czy potężne rozcięcie mogą go uszkodzić, a sam sprzęt nie jest szczelnie zamykanym kubkiem termicznym z przykrywką, więc rozlanie płynu przy gwałtownym ruchu wciąż nam grozi. Niemniej pod kątem odporności na stłuczenia to prawdziwy majstersztyk i zwykła szklanka może się tutaj schować.
Ciepłe dłonie nie zepsują już Twojego drinka
Ciekawie rozwiązano tu również kwestię izolacji. Szklanka ma grubą, półkulistą podstawę, która tworzy fizyczną barierę między ciepłem naszej dłoni a serwowanym napojem. Lód topnieje tu zauważalnie wolniej niż w tradycyjnej, cienkiej szklance, choć nie ma co liczyć na parametry podwójnych ścianek próżniowych znanych z typowo turystycznych kubków ze stali nierdzewnej. Napój pozostanie przyjemnie chłodny przez kilkanaście lub kilkadziesiąt minut dłużej, co w przypadku serwowania dobrych alkoholi czy koktajli w zupełności wystarczy.
Sama pojemność wynosi około 250 mililitrów, czyli standardowo w tego typu naczyniach. To rozmiar idealnie skrojony pod porcję wody, świeżego soku czy whisky na lodzie, a nie pod litrową mrożoną kawę.

Mimo że mówimy o potężnej odporności na upadki, to nie jest tak idealnie, bo pielęgnacja wymaga pewnej uwagi. Szklankę można wprawdzie myć w zmywarce i używać w kuchence mikrofalowej (piekarnik jest surowo zabroniony), ale producent zaleca ręczne mycie łagodnym detergentem. Silikon ma bowiem tendencję do przyjmowania silnych barwników z niektórych potraw i napojów oraz pochłaniania intensywnych zapachów, co mogłoby zepsuć estetykę po kilku miesiącach niedbałego użytkowania.
60 dolarów za silikon? Porównanie z konkurencją
I tu dochodzimy do najważniejszej kwestii, czyli ceny. Flex Glass Tumbler wyceniono na 60 dolarów za sztukę (około 240 złotych). Mówimy więc o gadżecie, który nie ma być budżetowym zamiennikiem plastikowych kubeczków z dyskontu, ale przemyślanym elementem domowej zastawy, kupowanym po dwie lub cztery sztuki na specjalne okazje.

Jest drogo, owszem i naprawdę ciężko tu jakoś praktycznie usprawiedliwiać ten zakup. W końcu za ponad 200 złotych można kupić kilka szklanek, nawet tych bardziej eleganckich. Jeśli jednak macie znajomego, który regularnie coś rozbija, może być to dobra opcja. Kupujecie jedną taką szklankę i zawsze, kiedy się u was pojawi, serwujecie mu napoje tylko w niej. Nawet gdy przez nieuwagę upuści naczynie, jedyną szkodą będzie rozlany napój, a nie rozbite szkło.
