Patrząc na ten sprzęt od razu przypominają mi się moje niedawne eksperymenty z przygotowywaniem jedzenia w plener. Człowiek kombinuje, suszy mięso, zastanawia się jak zjeść coś ciepłego i pożywnego bez marnowania czasu, a tymczasem chińscy inżynierowie dają nam sprzęt, który ma rozwiązać wszystkie śniadaniowo-kolacyjne dylematy leniwego mieszczucha. Bo choć urządzenie z wyglądu przypomina klasyczny szklany czajnik, to gotowanie w nim wody na zwykłą kawę rozpuszczalną brzmi jak marnotrawstwo.
Osiem twarzy jednego urządzenia
Co sprawia, że Health Pot 2 zasługuje na miano „zdrowotnego garnka”, a nie zwykłego AGD, jak przekonuje nas Xiaomi? Kluczem jest wielofunkcyjność i konstrukcja przystosowana do bezpośredniego kontaktu z żywnością. Element grzewczy oraz specjalny, ulepszony filtr (który pozwala zapomnieć o ręcznym odcedzaniu liści) wykonano ze stali nierdzewnej klasy 316L. Jest ona wyjątkowo odporna na korozję, rdzę i, co podkreśla producent, całkowicie bezpieczna dla niemowląt, a jej gładka powierzchnia nie przyjmuje brudu. Sam korpus stworzono natomiast z bezklejowych materiałów.
Urządzenie oferuje aż 8 predefiniowanych trybów pracy. Zamiast bezmyślnie doprowadzać zawartość do wrzenia, czajnik inteligentnie manewruje mocą (maksymalnie do 1200 W) i czasem gotowania w zależności od tego, co wrzucimy do środka. A wrzucić możemy niemal wszystko. Poza tradycyjnym parzeniem herbaty, Mijia Health Pot 2 bez problemu ugotuje owsiankę, przygotuje zupę, gęsty deser, a nawet proste dania jednogarnkowe.

Dla osób wiecznie niewyspanych i spóźnionych rano prawdziwym zbawieniem może okazać się 12-godzinny timer. Scenariusz jest prosty: wieczorem wrzucacie do środka płatki owsiane, zalewacie mlekiem lub wodą, ustawiacie godzinę i idziecie spać. Rano budzi was zapach gotowego, ciepłego śniadania. Co więcej, urządzenie potrafi utrzymywać wybraną temperaturę (w zakresie od 40°C do 90°C) przez kolejne 12 godzin, więc spóźnialscy domownicy również dostaną ciepły posiłek.
O bezpieczeństwo dba schowany w podstawie inteligentny termostat połączony z czujnikami ochrony termicznej. Jeśli wylejecie zupę, zapomnicie dolać wody albo czajnik zacznie się przegrzewać, system automatycznie odetnie dopływ prądu, zapobiegając spaleniu grzałki i pożarowi.
Luksus w cenie dwóch pizz
Najlepsze zostawiłam na koniec – cenę. W chińskiej przedsprzedaży Mijia Health Pot 2 zadebiutował w cenie 139 juanów (około 80 złotych), a jego regularna cena detaliczna ma wynosić 159 juanów (ok. 90 złotych w przeliczeniu). Nie wiem jak wy, ale ja na etapie ceny zaczęłam się zastanawiać, gdzie tu tkwi haczyk. Bo wystarczy otworzyć wyszukiwarkę i sprawdzić, że zwykłe czajniki elektryczne kosztują czasem o wiele więcej.

Tymczasem tutaj, za równowartość około 90-100 złotych dostajemy urządzenie, które zastępuje czajnik, garnek do mleka, zaparzacz do ziół i wolnowar. Oczywiście, trochę wątpię, by ten sprzęt oficjalnie trafił do Polski, bo Xiaomi bardzo lubi zostawiać takie gadżety tylko dla swoich klientów w Chinach. Po cichu liczę jednak gigant mnie zaskoczy, bo jeśli urządzenie trafi do oficjalnej sprzedaży u nas, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że się na niego skuszę. Co prawda do wspomnianych kwot dojdą podatki i marże, ale to nadal będzie poziom lepszego czajnika, a nie Termomixa.
