National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) definiuje powódź przypływową –  zwaną również powodzią słoneczną lub uciążliwą (ang. nuisance floods) – jako każdy przypadek, w którym poziom wody w trakcie przypływu morza wynosi 50 cm powyżej średniego poziomu dla przypływów.

Podniesienie wód o pół metra sprawia, że dochodzi do zalania ulic i budynków mieszkalnych oraz użytkowych, a kanalizacja burzowa nie jest w stanie odprowadzać nadmiaru wody. Powodzie powodują ogromne szkody, a ich rosnąca częstotliwość uniemożliwia naprawienie wielu z nich – np. w budynkach, które potrzebują czasu, aby wyschnąć.

Co łatwo wywnioskować, powodzie przypływowe występują na obszarach przybrzeżnych. NOAA podaje, że w 2019 r. Stany Zjednoczone doświadczyły ponad 600 takich powodzi. Niestety nowe badanie prowadzone przez NASA sugeruje, że to dopiero początek prawdziwych kłopotów, bo do końca tej dekady staną się znacznie częstszym zjawiskiem.

Większość wybrzeży USA będzie zmagać się z powodziami przez coraz większą część roku. Z szacunków NASA wynika, że do 2030 roku liczba dni powodziowych wzrośnie tam nawet czterokrotnie.

Powodzie przyniosą bezrobocie i zagrożenie dla zdrowia

Badanie opublikowane w czasopiśmie „Nature Climate Change” przewiduje, że dodatkowe dni powodzi nie będą rozłożone równomiernie w ciągu roku, ale prawdopodobnie będą się skupiać w  kilku miesiącach.

Obszary przybrzeżne, które obecnie borykają się z dwoma lub trzema powodziami przypływowymi miesięcznie, mogą wkrótce mieć do czynienia z kilkunastoma takimi incydentami w miesiącu. Te przedłużające się okresy powodzi spowodują poważne zakłócenia w życiu codziennym, w funkcjonowaniu miast i staną się zagrożeniem dla infrastruktury. Nie sposób zignorować też idących za tym negatywnych skutków społecznych: utraty mieszkań, pogorszenia warunków mieszkaniowych, ryzyka utraty pracy i źródeł utrzymania.

Jeśli do powodzi będzie dochodzić 10 lub 15 razy w miesiącu, to lokalne firmy nie będą mogły dalej funkcjonować, bo ich parkingi i budynki będą zalewane. Ludzie stracą pracę, ponieważ nie będą mogli dostać się do pracy. A wylewające szamba staną się zagrożeniem dla zdrowia publicznego – mówi główny autor badania Phil Thompson, adiunkt na Uniwersytecie Hawajskim.

Co spowoduje rosnącą liczbę powodzi?

Na przewidywany wzrost liczby powodzi wpływa kilka czynników. Po pierwsze, podnosi się poziom morza. Ponieważ globalne ocieplenie ogrzewa atmosferę, lód lodowcowy topnieje w rekordowym tempie, zrzucając do oceanu ogromne ilości wody z roztopów.

W rezultacie od 1880 r. średni globalny poziom mórz podniósł się o około 21 do 24 centymetrów, przy czym według NOAA około jedną trzecią tego poziomu odnotowano w ciągu ostatnich 25 lat. Do roku 2100 poziom mórz może wzrosnąć o kolejne 30 do 250 cm, w zależności od tempa ograniczania emisji gazów cieplarnianych w przyszłości.

Chociaż już sam wzrost poziomu mórz zwiększy częstotliwość przypływów, to jednak w pewnym stopniu na ich występowanie wpłynie też aktywność Księżyca. Księżyc wpływa na pływy wód na Ziemi, ale musimy pamiętać, że jego siła przyciągania nie jest stała. Księżyc „chwieje się” na swojej orbicie, nieznacznie zmieniając pozycję względem Ziemi w cyklach trwających ok. 18 lat.

Przez połowę cyklu Księżyc słabiej oddziałuje grawitacyjnie na wodę na Ziemi, co skutkuje niższymi przypływami i wyższymi odpływami. A w drugiej połowie cyklu – podaje NASA – pływy są wzmacniane, co wywołuje wyższe przypływy i niższe odpływy.

Obecnie znajdujemy się w fazie „wzmacniającej przypływy”, a kolejny taki cykl nastąpi w latach 30. XXI wieku. Do tego czasu globalny poziom mórz wzrośnie na tyle, że i tak wyższe niż zazwyczaj przypływy, dodatkowo wzmacniane przez oddziaływanie Księżyca staną się szczególnie groźne.

Musimy być przygotowani na radzenie sobie z powodziami

Autorzy nowego badania podają, że dzięki połączeniu tych dwóch czynników powodzie przypływowe w ciągu dekady przestaną być lokalnym problemem kilku amerykańskich stanów, a staną się istotnym zagrożeniem dla całego kraju. Choć badanie skupia się na Stanach Zjednoczonych, należy pamiętać, że podniesienie poziomu mórz i nasilenie przypływów dotknie obszarów przybrzeżnych na całym świecie.

Naukowcy podkreślają, że prognoza nie ma jedynie straszyć, ale ma być impulsem do podjęcia jak najszybszych działań, które pozwolą mieszkańcom wybrzeża przygotować się na przyszłe trudności.

 

Źródło: Nature.