Helena Kosik miała 20 lat, kiedy w 1940 r. została wywieziona na Dolny Śląsk. Pięć lat pracowała w zakładach zbrojeniowych w Zittau, koło dzisiejszej Sieniawki. Kiedy zbliżał się front, niemiecki oficer powiedział do dziewczyny: „Zanim dotrą tu Ruscy, w Sieniawce wszystko musi iść pod wodę”. Helena nie mogła tego pojąć. Przecież w miejscu, o którym mówił oficer, stały koszary zamienione na fabrykę. O co chodziło, zrozumiała wiele lat później. Wtedy ekipa nurków zlokalizowała w Sieniawce ogromną podziemną halę. Była zalana i nie udało się jej spenetrować. Wszyscy w okolicy mówili jednak, że w potężnym kompleksie pod ziemią znajduje się nie tylko wielka zbiorowa mogiła, ale i skarby ogromnej wartości. Kiedy dwa lata temu tajnym obiektem zainteresowała się grupa badaczy z Łużyckiej Grupy Poszukiwawczej, pojawiły się groźby i anonimy. „Nawet wasza strona internetowa nie powinna istnieć” – ktoś napisał. A starszy Niemiec, który pamiętał czasy wojny, oświadczył: „Nigdy nie uda wam się wejść do Sieniawki”.

PODZIEMNE PAŃSTWO HITLERA

Dlaczego miasteczko na samym końcu Polski wzbudziło tyle emocji? Kiedy w 1943 r. alianckie naloty zaczęły dziesiątkować centra przemysłowe Rzeszy, Niemcy postanowili przenieść produkcję w bezpieczniejszy obszar. Wybór padł na Dolny Śląsk. Pod koniec lat 30. w tym rejonie działało 112 zakładów przemysłowych, po kilku latach ta liczba wzrosła do 400. Pod ich budowę Niemcy wykorzystywali wyrobiska i szyby starych kopalń, podziemia zabytkowych budynków. Prace otrzymały najwyższy priorytet. Skala działań była tak wielka, że już wkrótce można było nazwać ten rejon Europy podziemnym państwem Hitlera. Także zarząd zakładów Junkers Flugzeug und Motorenwerke AG z Dessau postanowił ulokować linie produkcyjne na Dolnym Śląsku. W Kleinschönau, czyli Sieniawce. Zaadaptowano w tym celu liczący 27 ha powierzchni kompleks koszar (z których pierwsze powstały w XIX wieku). Obecnie w części kompleksu mieści się zakład psychiatryczny. Całość robi przygnębiające wrażenie, jednak w 1943 r. było to idealne miejsce dla produkcji zbrojeniowej. Tutejsze zakłady nazwano Zittwerke AG. Przy dawnych koszarach powstały bloki dla żołnierzy i robotników, stacje benzynowe, kotłownie, baseny przeciwpożarowe, bocznica kolejowa i hamownia, na której testowano silniki. Niemcy zasadzili w całym kompleksie setki drzew, które maskowały instalacje. W Sieniawce powstawały podzespoły do bombowca Ju 188 i supertajnego myśliwca turboodrzutowego Me 262. Junkers Jumo 004 były pierwszymi silnikami odrzutowymi na świecie, które trafiły do seryjnej produkcji. Możliwe, że właśnie tu działała też linia produkcyjna latających bomb V1 i rakiet V2. W podziemiach miały być również prowadzone badania nad nową „cudowną” bronią.

UKRYTE SKARBY