Tajemnicze kręgi zostały po raz pierwszy sfilmowane u wybrzeży Szkocji

Głęboko w zimnych wodach otaczających szkockie wyspy od lat rodziły się opowieści o nietypowych formacjach na dnie. Dopiero niedawno naukowcom udało się uchwycić na wideo te tajemnicze pierścienie uformowane z trawy morskiej. Zjawisko przez dekady było widywane tylko przez nielicznych i rejestrowane z satelitów. Jego bezpośrednia obserwacja to niezwykłe wydarzenie, o czym mówią teraz eksperci.
...

Dramatyczna historia szkockiej trawy morskiej

Wielki cios dla podwodnych łąk nastąpił niemal sto lat temu. W latach 30. ubiegłego wieku gatunek Zostera marina padł ofiarą epidemii wywołanej przez śluzowca Labyrinthula zosterae. Choroba rozprzestrzeniła się z przerażającą szybkością, dewastując siedliska. Skala strat w Europie i zachodnim Atlantyku Północnym sięgnęła około 90% pierwotnej powierzchni. W poszczególnych szkockich lokalizacjach liczby wyglądały jeszcze gorzej. W Cromarty Firth areał trawy skurczył się z 3241 do zaledwie 1200 hektarów. W Dornoch Firth z ponad 2500 hektarów ostało się niespełna 120. Najtragiczniejszy przykład to Loch Fleet, gdzie między 2001 a 2016 rokiem zanotowano spadek o 99 procent. W ciągu kilku dekad rozległe, tętniące życiem łąki zamieniły się w podwodne pustynie.

Czytaj też: Skalne archiwa Ziemi. Co nam mówią o tym, co było i co będzie?

Nawet po ustąpieniu epidemii trawa morska nie odzyskała spokoju. Jej siedliska są systematycznie niszczone przez działalność człowieka. Do wód przedostają się zanieczyszczenia komunalne, rolnicze i przemysłowe, w tym mikroplastiki oraz pestycydy. Szczególnie destrukcyjne okazują się metody połowów dennych, gdzie pogłębianie dna w poszukiwaniu małży dosłownie rozrywa kłącza roślin. Infrastruktura, taka jak groble łączące wyspy, zmienia warunki hydromorfologiczne, utrudniając regenerację. Na horyzoncie pojawia się kolejne, ogólnoplanetarne zagrożenie: zmiany klimatyczne. Dla szkockich wybrzeży, zwłaszcza Szetlandów, prognozuje się do 2100 roku wzrost poziomu morza nawet o 60 centymetrów. Podtopienia i zmiana zasolenia mogą stanowić kolejną barierę dla odbudowy.

Miejsca, w których trawa morska powraca

Mimo ponurego obrazu, są lokalizacje dające powody do ostrożnego optymizmu. Sukcesy te pokazują, że przy sprzyjających warunkach ekosystem potrafi się odrodzić. Flagowym przykładem jest Loch Ryan, gdzie powierzchnia łąk trawy morskiej wzrosła w ciągu dekady z niecałych 11 hektarów do prawie 80. To niemal ośmiokrotny przyrost. Pozytywne tendencje odnotowano również w Montrose Basin, Firth of Forth i Solway Firth. Kluczem w tych miejscach okazała się wyraźna poprawa jakości wody oraz rezygnacja z najbardziej inwazyjnych praktyk, takich jak mechaniczne zbieranie małży. Te przypadki dowodzą, iż redukcja bezpośredniej presji człowieka przynosi wymierne efekty. Należy jednak pamiętać, że są to wciąż lokalne sukcesy, a nie oznaka powszechnego trendu.

Czytaj też: Podwodne trzęsienia ziemi robią z oceanem coś niespodziewanego. Niezwykłe powiązanie geologii z biologią

Znaczenie tych roślin dla środowiska jest trudne do przecenienia. Tworzą one jedne z najbardziej produktywnych ekosystemów na Ziemi. Skutecznie wychwytują i magazynują dwutlenek węgla w osadach dennych, uczestnicząc w łagodzeniu skutków zmian klimatu. Stanowią naturalną barierę ochronną dla wybrzeży, tłumiąc energię fal i zapobiegając erozji. Są także niezbędnym siedliskiem dla ogromnej liczby organizmów. W ich gęstwinach schronienie i pożywienie znajdują ryby, skorupiaki i mięczaki. Dla niektórych gatunków ptaków, jak chronione gęsi bernikle białolice, są podstawowym źródłem pokarmu. W szkockich wodach występują głównie dwa gatunki: Zostera marina (w odmianie całkowicie zanurzonej i odsłanianej podczas odpływu) oraz mniejsza Zostera noltii. Razem tworzą złożoną i cenną mozaikę przyrodniczą.

Przyszłość szkockich podwodnych łąk

Nowe nagranie z Sound of Barra to coś więcej niż tylko ciekawostka dla biologów morskich. Stanowi namacalny dowód na istnienie złożonych, samoorganizujących się struktur w przyrodzie, które przetrwały pomimo historycznych kataklizmów. Ich obecność to sygnał, iż potencjał do regeneracji wciąż istnieje. Pełne odtworzenie dawnych areałów trawy morskiej wydaje się mało realne, biorąc pod uwagę skalę przekształceń wybrzeży i trwające presje. Jednak sukcesy w Loch Ryan czy Firth of Forth wskazują jasną drogę: skuteczna ochrona musi opierać się na poprawie jakości wód i ścisłym ograniczeniu destrukcyjnej działalności.