Samolot z 227 pasażerami zniknął 9 lat temu. Będą go szukać przy pomocy skorupiaków

Tajemnica lotu MAF370, który zniknął nad Oceanem Indyjskim, wprawiła świat w zakłopotanie na dziewięć lat, ale pewien naukowiec ma pomysł jak zlokalizować wrak za pomocą niezwykłych skorupiaków.
Samolot MAF370, który uległ katastrofie – zdjęcie z 2011 r. /Fot. Wikimedia Commons

Samolot MAF370, który uległ katastrofie – zdjęcie z 2011 r. /Fot. Wikimedia Commons

8 marca 2014 r. Boeing 777-200ER z 227 pasażerami i 12 członkami załogi należący do linii Malaysia Airlines wystartował z Kuala Lumpur do Pekinu. Około 38 minut później, z lotem MAF370 nawiązano ostatni kontakt radiowy, gdy znajdował się nad Morzem Południowochińskim. Kilka minut później zniknął on z radarów kontroli ruchu lotniczego, a malezyjskie wojsko śledziło go przez kolejną godzinę, gdy zboczył z planowanego kursu i skierował się na zachód nad Półwysep Malajski i Morze Andamańskie. Późniejsze dane z satelity Inmarsat wskazywały, że leciał on na południowy zachód nad Oceanem Indyjskim.

Czytaj też: Dlaczego samolot lata? To wcale nie jest banalne pytanie

To, co dokładnie stało się z MAF370, do dzisiaj pozostaje tajemnicą. Brak jasnych dowodów, a co najważniejsze – niemożność znalezienia wraku – zrodził wiele nietypowych hipotez. Atak terrorystyczny, porwanie przez Koreę Północną, zamach na jednego z pasażerów, samobójstwo jednego z członków załogi, celowe lub przypadkowe zestrzelenie, cyberatak czy uprowadzenie przez kosmitów, to tylko niektóre z nich.

Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania wraku na obszarze 72,4 mln km2 Oceanu Indyjskiego zakończyły się fiaskiem, ale wkrótce mogą pomóc w tym niezwykłe organizmy morskie. Szczegóły opisano w czasopiśmie AGU Advances.

W końcu dowiemy się, gdzie szukać wraku lotu MAF370?

Około rok po katastrofie, szczątki MAF370 (m.in. flaperon) zostały wyrzucone na brzeg wyspy Reunion u wybrzeży Afryki. Szczególnie interesujące było to, że fragment skrzydła był domem dla kilkupokoleniowej kolonii skorupiaków, znanych jako kaczenica kaczkodajna (Lepas anatifera).

Czytaj też: Korporacje vs. środowisko – runda druga. Nadchodzi kolejna “gorączka złota”, która może mieć katastrofalne skutki

Prof. Gregory Herbert z University of South Florida mówi:

Szczątki były pokryte kaczenicami i gdy tylko to zobaczyłem, natychmiast zacząłem wysyłać e-maile do śledczych, ponieważ wiedziałem, że geochemia ich muszli może dostarczyć wskazówek co do lokalizacji katastrofy.

Według prof. Herberta, skorupiaki, które porastały szczątki MAF370, codziennie dodają warstwy do swoich muszli, a stosunek izotopów tlenu wchłoniętych przez nie zmienia się w zależności od temperatury powierzchni wody. Niektóre kaczenice były tak duże, że mogły skolonizować fragmenty samolotu tuż po katastrofie.

Kaczenice mogą pomóc zlokalizować wrak MAF370 /Fot. USF

Kaczenice i inne skorupiaki morskie codziennie powiększają swoje muszle, tworząc wewnętrzne warstwy podobne do słojów drzew. Skład chemiczny każdej warstwy jest określony przez temperaturę otaczającej wody w czasie, gdy warstwa została utworzona. Mierząc poziomy izotopów kaczenic hodowanych w laboratorium w kontrolowanych warunkach, zespół prof. Herberta był w stanie połączyć pomiary temperatury wody zarejestrowane w warstwach muszli i zastosować je do modelowania oceanograficznego w celu stworzenia profili częściowego dryfu.

Rejony poszukiwań samolotu (na niebiesko) i teoretyczny zasięg samolotu /Fot. Wikimedia Commons

Innymi słowy, duże wahania temperatury wody powierzchniowej znalezione na Oceanie Indyjskim wzdłuż prawdopodobnego przebiegu MAF370 i zarejestrowane w muszlach umożliwiły zespołowi i oceanografom z Uniwersytetu w Galway potencjalne cofnięcie dryfu szczątków do źródła.

Prof. Gregory Herbert dodaje:

Francuski naukowiec Joseph Poupin, który był jednym z pierwszych biologów badających szczątki, doszedł do wniosku, że największe dołączone pąkle były prawdopodobnie wystarczająco stare, aby osiąść na wraku bardzo krótko po katastrofie i bardzo blisko faktycznego miejsca katastrofy, w którym obecnie znajduje się wrak. Niestety, nie zostały one jeszcze udostępnione do badań, ale możemy zrekonstruować pełną ścieżkę dryfu z powrotem do miejsca katastrofy.

Miejsce katastrofy nadal nie jest znane, ale nowa metoda może przynajmniej pomóc zawęzić obszar poszukiwań do bardziej praktycznych rozmiarów.

Marcin PowęskaM
Napisane przez

Marcin Powęska

Biolog, redaktor naukowy Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER), dziennikarz popularnonaukowy OKO.press i serwisu Cowzdrowiu.pl. Publikował na łamach portalu Interia, w papierowych wydaniach magazynów "Focus", "Wiedza i Życie" i "Świat Wiedzy".