Zaginione rzymskie miasto odnalezione na Majorce. Sensacyjne wykopaliska w Son Fornés

Historia rzymskiej obecności na Balearach wydawała się dobrze poznana i opisana w podręcznikach. Przez dekady uczeni byli przekonani, że na Majorce istniały tylko dwa znaczące ośrodki miejskie założone przez Rzymian. Ostatnie odkrycie dokonane przez archeologów w centralnej części wyspy każę jednak zweryfikować tę opinię. Okazuje się, że dzieje romanizacji tego śródziemnomorskiego skrawka lądu mogą być znacznie bogatsze, a kartę historii trzeba będzie dopisać.
...

Monumentalna konstrukcja z czasów intensywnej romanizacji

Odnaleziony monumentalny rzymski budynek w Son Fornés rzeczywiście przykuwa uwagę. Jego wymiary, czyli 30 metrów długości na 10 metrów szerokości oraz niezwykle grube, bo mierzące nawet 2,5 metra mury, świadczą o poważnej inwestycji i ważnej funkcji. Obiekt datowany jest na I wiek p.n.e., czyli okres, w którym wpływy rzymskie na wyspie mocno się utrwalały. Badacze wciąż rozważają, czym dokładnie mógł być ten budynek. Najbardziej prawdopodobne wydają się dwie hipotezy: że to pozostałość świątyni lub forum. Oba typy obiektów były sercem każdego liczącego się rzymskiego miasta. Lokalni naukowcy podkreślają wyjątkowość tego znaleziska.

Czytaj też: Mumie z libijskiej pustyni skrywają zapomnianą gałąź ludzkości. To nieznana nauce linia genetyczna

Dla Majorki jest to zupełnie nowy typ odkrycia, jak zauważa profesor Bartomeu Salvà, odkrycie budynku o takich cechach jest czymś zupełnie nowym na Majorce. Co ciekawe, stanowisko w Son Fornés nie było terra incognita. Wcześniej znane było jako osada kultury talajockiej, typowej dla przedrzymskich mieszkańców Balearów. Warstwy rzymskie nałożone na starsze struktury pokazują, iż miejsce to było atrakcyjne do życia przez stulecia i po prostu zmieniało właścicieli.

Tradycyjna historia Majorki wymaga rewizji

Dotychczasowa opowieść o rzymskiej Majorce była dość prosta. Uznawano, że Rzymianie skoncentrowali się na rozwoju dwóch głównych ośrodków: Pollentii na północy i założonej na południu Palmy, która dała początek dzisiejszej stolicy. Resztę wyspy miały pokrywać jedynie gospodarstwa wiejskie i mniejsze posiadłości. Odkrycie tak okazałej budowli w sercu wyspy, z dala od wybrzeży, burzy ten uproszczony schemat. Jeśli hipoteza się potwierdzi, będziemy musieli mówić o trzech, a nie dwóch, punktach ciężkości rzymskiej administracji i kultury na Majorce. Strategiczne położenie Son Fornés w centralnej części wyspy wskazuje, że miejsce to mogło pełnić kluczową rolę w łączeniu wybrzeży i zarządzaniu interiorum. To sugeruje istnienie bardziej złożonej i rozwiniętej sieci osadniczej oraz struktur administracyjnych, niż dotąd zakładano.

To odkrycie podważa tradycyjny pogląd na romanizację Majorki, który do tej pory uznawał istnienie tylko dwóch głównych ośrodków miejskich, Pollentii i Palma. To odkrycie wskazuje na istnienie trzeciego ważnego ośrodka, być może rzymskiego miasta, co znacząco zmieniłoby nasze rozumienie starożytnej historii wyspy – dodaje Salvà

Co kryje się pod ziemią?

Odkrycie monumentalnego budynku to dopiero początek. Archeolodzy traktują je jako zachętę do dalszych, szczegółowych badań, które mają na celu określenie pełnego kontekstu znaleziska. Przed nimi kolejne sezony wykopalisk, które pokażą, czy jest to odosobniona budowla, czy fragment większego założenia miejskiego z ulicami, domami i innymi obiektami użyteczności publicznej.

Czytaj też: Pięć tysięcy lat w kamieniu. Archeolodzy odkryli brutalną scenę egipskiej kolonizacji Synaju

Współpraca włoskich i hiszpańskich uczonych może rzucić nowe światło nie tylko na lokalne dzieje Majorki, lecz również na szersze mechanizmy rzymskiej ekspansji i integracji podbitych terytoriów. To, co wydaje się lokalną archeologiczną ciekawostką, może mieć znaczenie dla zrozumienia, jak Imperium Rzymskie rzeczywiście funkcjonowało na swoich peryferiach. Ostateczna odpowiedź na pytanie, czy w Son Fornés istniało zaginione miasto, jest wciąż pod ziemią, czekając na łopatę archeologów.