Publikacja wyroku wywołała kolejną falę protestów w całej Polsce. Największa manifestacja miała miejsce w Warszawie, gdzie aktywistki i aktywiści pro-choice zgromadzili się pod siedzibą Trybunały Konstytucyjnego. Strajk Kobiet na bieżąco informuje o kolejnych planowanych akcjach protestacyjnych oraz miejscach zgromadzeń w poszczególnych miejscowościach. Na najbliższe dni zaplanowane m.in. obywatelską blokadę Warszawy. 

W wyroku TK z 22 października Trybunał orzekł, że prawo zezwalające na przerwanie ciąży w sytuacji ciężkich i nieodwracalnych wad płodu jest niezgodne z Konstytucją. Po ogłoszeniu wyroku  w całym kraju rozpoczęły się protesty, które trwały przez kilka tygodni, a których celem było niedopuszczenie do publikacji wyroku i zaostrzenia prawa antyaborcyjnego. Szacuje się, że były to największe masowe protesty od 1989 roku. 

Po tym jak sprawa przycichła, a protesty złagodniały, kwestia publikacji wyroku wróciła. W środę po południu Strajk Kobiet informował, że Julia Przyłębska opublikowała uzasadnienie swojego oświadczenia ws. aborcji na stronie internetowej TK. „To teoretycznie otwiera drogę do publikacji "wyroku" w Dzienniku Ustaw” - podano. I rzeczywiście wyrok został opublikowany, o godzinie 23:15. 

Zdaniem niektórych komentujących czas na publikację wyroku minął z początkiem listopada. Dziennik Gazeta Prawna podaje też, że wątpliwości budzi opublikowanie uzasadnienia wyroku, a niektórzy z sędziów TK mieli opory przed jego podpisaniem i kwestionowali przebieg prac nad rozporządzeniem. 

Zagraniczne media o „piekle kobiet” 

„Wyrok wywołał tygodnie protestów, które były największymi w kraju od dziesięcioleci, zmuszając nacjonalistyczny rząd PiS do opóźnienia w jego realizacji” - tak o decyzji TK i protestach pisze CNN

„Aborcja stała się jedną z najbardziej dzielących kwestii od czasu przejęcia władzy przez PiS w 2015 r., obiecując biedniejszym, starszym i mniej wykształconym Polakom powrót do tradycyjnego społeczeństwa połączonego z hojną polityką socjalną” - czytamy w artykule poświęconym zaostrzeniu polskiego prawa. 

 

 

„Wyrok wywołał oburzenie, ponieważ został przyjęty bez debaty publicznej lub parlamentarnej. Ale konserwatywny rząd Polski, który ma silne powiązania z potężnym Kościołem katolickim w kraju, popiera to orzeczenie” - pisze z kolei BBC

Po wejściu w życie decyzji TK przerwanie ciąży w Polsce będzie prawnie dozwolone jedynie w dwóch sytuacjach – gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki, bądź gdy jest wynikiem gwałtu lub kazirodztwa. 

Znana aktywistka anti-choice, Kaja Godek, która zasłynęła jako pomysłodawczyni akcji Stop Aborcji, po decyzji TK zapowiedziała, że w kolejnym kroku będzie domagać się wprowadzenia zakazu przerywania ciąż z gwałtu. 

„Zalegalizowano tortury”

Politycy Prawa i Sprawiedliwości powiedzieli, że całkowicie zgadzają się z wyrokiem TK, bowiem państwo „nie może odebrać życia tylko dlatego, że ktoś jest chory, niepełnosprawny lub w złym stanie zdrowia” - mówił Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS. 

W rzeczywistości zablokowana przez TK przesłanka zezwalająca na terminowanie ciąży obejmowała szereg wad letalnych, takich jak bezmózgowie, rozszczep kręgosłupa, brak kości, niewykształcone narządy wewnętrzne. 

Po publikacji wyroku kobiety w ciąży, noszące płody niezdolne do przeżycia poza organizmem matki, będą zmuszone do donoszenia ciąży i urodzenia dziecka – alarmuje patia Razem, nazywając  nowe prawo „torturami”. 

„Komitet Praw Człowieka ONZ zajmował się przypadkiem kobiety zmuszonej do urodzenia dziecka z bezmózgowiem, opiekowania się nim do jego śmierci 4 dni po porodzie. Stwierdził naruszenie praw człowieka, prawa do wolności od tortur. Takie tortury właśnie zalegalizowano dzisiaj w PL” - napisała na Twitterze Marcelina Zawisza, posłanka Razem. 

 

 

Partia rządząca zaprzecza krytyce ze strony opozycji, twierdząc, że TK w orzeczeniu „pozostawił furtkę” do uregulowania przez parlament niektórych okoliczności objętych ustawą antyaborcyjną. 

– Został powołany zespół i rzeczywiście w sytuacjach wad letalnych, na przykład w przypadku płodu bezczaszkowego, który nie może żyć poza organizmem matki, powinna być możliwość dokonania wyboru przez kobietę. To jest rzecz, która przy tym orzeczeniu TK nie znalazła się, stąd też takie prace będą prowadzone – powiedział poseł PiS Marek Suski w rozmowie z mediami.

"Nie będziesz szła sama" 

W 2019 roku 98 proc. legalnych aborcji przeprowadzonych w Polsce zostało przeprowadzonych z powodu poważnych i nieodwracalnych wad płodu, co oznacza, że orzeczenie TK skutecznie zakazuje zdecydowanej większości zabiegów przerywania ciąży. Tym samym praktycznie delegalizuje aborcję w Polsce. 

Dostęp do legalnej aborcji w kraju i tak od lat był na niskim poziomie, a pod rządami PiS dodatkowo się pogorszył. Wielu lekarzy odmawia wykonania zabiegu terminacji nawet w uzasadnionych ustawą wypadkach z powodów religijnych, a kobiety są zmuszone szukać dostępu do procedury w tzw. podziemiu aborcyjnym lub zagranicą. Szacuje się, że ok. 200 000 kobiet dokonuje nielegalnej aborcji lub wyjeżdża za granicę w celu przeprowadzenia zabiegu.

Dotychczas obowiązujące w Polsce przepisy antyaborcyjne i tak należały do jednych z najsurowszych w Europie. Ogólnopolski Strajk Kobiet domaga się zalegalizowania aborcji do 12. tygodnia ciąży. 

„Wiemy, że aborcja będzie w Polsce w końcu legalna. Legalna, darmowa i bezpieczna, tak, właśnie, po tym koszmarze, przez który teraz przechodzimy. Po wczorajszej publikacji pseudowyroku pseudotrybunału jesteśmy wsciekłe! Mobilizacja w całej Polsce (51 miast w trzy godziny!) pokazała, że to, w co wierzymy, ma sens. Argentynki się nie poddały, my też nie poddamy się nigdy. Nigdy! Widzimy się na ulicach!” - wezwały aktywistki, przywołując przykład Argentynek, które po latach protestów wywalczyły złagodzenie przepisów.