Mark II to nie jest zwykła zakładka. To zgrabny, analogowo-cyfrowy nośnik pamięci, który zamienia klasyczną koncept w zaawansowany skaner, rejestrator dźwięku oraz czytelnicze archiwum w jednym.
Dwa elementy, które zmieniają zasady gry
Cały system opiera się na prostej, dwuczęściowej konstrukcji. Pierwszym elementem jest smukła, aluminiowa zakładka, która spoczywa grzecznie między stronami i pilnuje miejsca, w którym przerwaliśmy czytanie. Drugim komponentem jest zintegrowany, osobny zakreślacz, który wykonuje całą cyfrową robotę. Wystarczy płynnie przejechać nim po wydrukowanym tekście, aby błyskawicznie zeskanować dany fragment, lub nacisnąć jeden przycisk, by nagrać własną notatkę głosową na temat danego fragmentu.

Co istotne, wbudowany skaner działa bezbłędnie nie tylko na tradycyjnym papierze, ale również na ekranach czytników czy tabletów. Urządzenie bez problemu rozpoznaje pismo ręczne oraz druk w ponad 100 językach światowych. Całość zamknięto w pancernej, aluminiowo-polimerowej obudowie wykonanej w technologii podwójnego wtrysku. Taka konstrukcja gwarantuje, że sprzęt przetrwa przypadkowe upadki, ściskanie w wypchanym plecaku czy wielogodzinne podróże bez ryzyka pęknięcia.

Wbudowany akumulator ładowany jest za pomocą uniwersalnego kabla USB-C i zapewnia około tygodnia intensywnego czytania na jednym ładowaniu. Każdy zeskanowany fragment oraz każda notatka głosowa trafiają automatycznie do dedykowanej aplikacji mobilnej, gdzie są natychmiast katalogowane według tytułu książki, konkretnego tematu lub daty przechwycenia.
Szukaj ledwie zapamiętanych zdań i rozmawiaj ze swoimi notatkami
Największa magia projektu Mark II kryje się jednak w oprogramowaniu i sposobie, w jaki pozwala ono wracać do zgromadzonych treści. Większość z nas kojarzy ten irytujący stan, gdy pamiętamy jedynie dwa słowa z genialnego cytatu i spędzamy pół godziny na kartkowaniu całego rozdziału w poszukiwaniu tej jednej linijki. Wyszukiwarka w aplikacji potrafi odnaleźć właściwy fragment na podstawie luźnych skojarzeń, wskazując od razu dokładne źródło.


Co więcej, aplikacja została wyposażona w moduł konwersacyjny, który odpowiada na pytania użytkownika wyłącznie w oparciu o faktycznie zeskanowane i zapisane przez niego teksty. System nie wymyśla zmyślonych historii ani nie streszcza książek, których nigdy nie mieliśmy w rękach – to celowe, surowe ograniczenie, które dba o to, by baza danych zawierała tylko to, co sami uznaliśmy za wartościowe.

Twórcy urządzenia doskonale rozumieją też nawyki współczesnych czytelników i nie zmuszają nikogo do porzucania dotychczasowych narzędzi cyfrowych. Zeskanowane akapity można automatycznie synchronizować z popularnymi usługami, takimi jak Notion czy Readwise. Oprócz tego, za pomocą jednego kliknięcia możemy zaimportować do jednej, spójnej bazy nasze dawne notatki przechowywane w aplikacjach Obsidian czy Apple Notes, gromadząc całą czytelniczą wiedzę z ostatnich lat w jednym miejscu.
Koniec papierowego chaosu
Osoby prowadzące głęboki research naukowy lub czytające po kilka książek branżowych naraz też ucieszą się z tego gadżetu. Żadnego obklejania tomów kartkami, żadnego bałaganu.. Przejechanie zakreślaczem Mark II zastępuje cały ten chaotyczny proces jednym, płynnym ruchem ręki, zostawiając po sobie cyfrowy, w pełni przeszukiwalny ślad z przypisanym źródłem.

Urządzenie zadebiutuje na rynku w dwóch klasycznych wariantach kolorystycznych – białym oraz czarnym – w cenie 159 dolarów (około 610 złotych). Dystrybucja rozpocznie się w pierwszej kolejności na terenie Stanów Zjednoczonych oraz Kanady, po czym trafi do kolejnych krajów. Chociaż na pierwszy rzut oka 600 złotych za zakładkę to może wydawać się dużo, ale sądzę, że wiele moli książkowych chętnie tyle zapłaci, bo ten gadżet naprawdę może ułatwić życie.
