Swego czasu Mark Zuckerberg, szef Facebooka, zamieścił w sieci zdjęcie, na którym widać jego laptop. Internauta Chris Olson zauważył, że kamera i mikrofon w komputerze zostały zasłonięte taśmą klejącą. W internecie rozgorzała dyskusja: czy Zuckerberg ma paranoję, czy po prostu zachowuje się racjonalnie? „Niestety, szkodliwe programy, które pozwalają podglądać nas i podsłuchiwać, naprawdę istnieją” – mówi Piotr Kupczyk, dyrektor biura komunikacji z mediami w zajmującej się cyberbezpieczeństwem firmie Kaspersky Lab Polska.

Cel: młode kobiety

Nic dziwnego, że coraz więcej zwykłych internautów idzie w ślady Zuckerberga. Nie trzeba być miliarderem, by obawiać się, że ktoś będzie nas śledził w domowym zaciszu. „Zaklejenie kamerki plastrem to zabezpieczenie proste i skuteczne” – podkreśla Kamil Sadkowski, analityk zagrożeń w firmie ESET, oferującej m.in. oprogramowanie zabezpieczające. Cyberprzestępca może zrobić nam kompromitujące zdjęcie, nagrać film w intymnej sytuacji albo prywatną rozmowę na wideoczacie. Najczęściej robi to po to, by nas potem szantażować i żądać okupu za nieujawnianie materiału. Z raportu organizacji Digital Citizens Alliance opublikowanego w 2015 r. wynika, że złośliwe programy przejmujące kontrolę nad komputerami – a więc także nad ich kamerami i mikrofonami – są odpowiedzialne za aż 70 proc. wszystkich przypadków „zawirusowania” sprzętu. Celem takich ataków najczęściej są młode kobiety. Szpiegowski program dociera do ofiary najczęściej jako załącznik sfałszowanej wiadomości e-mail lub poprzez sieci społecznościowe.

Służby na podsłuchu

Smartfony czy tablety też nie są w pełni bezpieczne – nawet jeśli pracują pod kontrolą systemu iOS. Jeśli wierzyć tajnym dokumentom, które zostały ujawnione przez Edwarda Snowdena, amerykańska agencja NSA jest przygotowana do przechwytywania danych z praktycznie dowolnego urządzenia. Służby specjalne mogą mieć dostęp do plików, SMS, listy kontaktów, poczty głosowej, a także kamer i mikrofonów w iPhone’ach czy uznawanych kiedyś za bardzo dobrze zabezpieczone telefonach Blackberry. „W przypadku smartfona zawsze trzeba zwracać uwagę na to, jakich uprawnień żąda nowa aplikacja. Jeśli prosi o dostęp do kamery, a nie wydaje się, żeby był on jej do czegoś potrzebny, lepiej zrezygnować z instalacji takiego programu” – przestrzega Kamil Sadkowski. Warto pamiętać, że nawet sprawdzone i popularne komunikatory, takie jak Skype czy Messenger, mogą analizować nasze rozmowy, by serwować nam później indywidualnie dobierane reklamy. Taka możliwość jest zapisana w umowie licencyjnej aplikacji, którą większość użytkowników akceptuje bez czytania.

Bezpieczeństwo kontra prywatność

Największy dylemat mogą mieć posiadacze domowych systemów monitoringu. Coraz częściej instalujemy kamery nadzorujące nasz dom czy mieszkanie. Potrafią one włączyć się automatycznie, gdy czujniki wykryją ruch, i nagrać np. włamywacza. Takie kamery łączą się z internetem, dzięki czemu możemy zobaczyć obraz przez nie rejestrowany np. w smarftonie.