Dzisiejsze smartfony co prawda dają nam natychmiastowy dostęp do milionów kawałków na Spotify czy Apple Music, ale razem z nimi serwują ciągły potok powiadomień, maili i pokusę ciągłego scrollowania social mediów, skutecznie zabijając przyjemność ze spokojnego odsłuchu. Wielu osobom ten stan rzeczy zaczyna przeszkadzać, a producenci sprzętu to widzą. Dlatego na rynek zaczynają wracać walkmany, discmany, a także gadżety podobne do iPoda. Jeden z nich zaprezentowała marka Fosi Audio i jest nim DAP Neo.
Pokrętło jak w iPodzie, metalowa obudowa i dźwięk bez strat
iPod miał konkretną budowę – prostokąt z ekranikiem i kołem do sterowania. DAP Neo garściami czerpie właśnie z tej stylistyki i od razu przyciąga wzrok klasyczną, wykonaną w całości z metalu obudową oraz charakterystycznym click wheel do sterowania i fizycznymi przyciskami, które dają przyjemne, haptyczne poczucie kontroli nad playlistą. Producent nie zamierza tu jednak konkurować z flagowymi, wycenianymi na tysiące złotych odtwarzaczami dla audiofilów od marek takich jak Fiio, Sony czy Astell&Kern. Głównym atutem ma być poręczność, styl oraz przystępna cena poniżej 100 dolarów.

Mimo wszystko, na jakość odtwarzanej muzyki raczej nie będzie można narzekać. Za przetwarzanie dźwięku odpowiada przetwornik DAC CS43198, gwarantujący czyste, pełne brzmienie w jakości bezstratnej. Odtwarzacz bez problemu radzi sobie również z formatami MP3, FLAC, WAV, APE, M4A, a nawet wymagającymi plikami DSD.

Do dyspozycji dostajemy tradycyjne wyjście słuchawkowe minijack 3.5 mm oraz moduł Bluetooth (fani zbalansowanych słuchawek z wtykiem 4.4 mm będą musieli jednak obejść się smakiem lub szukać przełączek). Na pokładzie znalazło się też miejce na całkiem solidną baterię, która ma wystarczać nawet na 12 godzin ciągłego odtwarzania, ale spodziewam się, że dotyczy to raczej słuchania na słuchawkach przewodowych, bo moduł Bluetooth pobiera więcej prądu. Mimo wszystko, bateria wystarczy na całkiem długo.
Powrót do ręcznego wgrywania muzyki
Z racji, że łączność ogranicza się tylko do podłączania słuchawek i nie ma tu Wi-Fi, trzeba będzie wrócić do czasów, w których swoją ulubioną muzykę trzeba było wgrywać po kablu. I to może być problem, bo dzisiaj wszystko mamy na streamingu i chociaż za Spotify płacimy, nie mamy dostępnych tam utworów na własność. Żeby więc móc korzystać z Fosi Audio DAP Neo trzeba będzie zacząć na powrót kupować pojedyncze albumy.

W sumie nawet jeśli ktoś ma w domu całą kolekcję płyt, to może natrafić na inną przeszkodę. Otóż większość współczesnych komputerów i laptopów pozbyła się już odtwarzaczy płyt CD. Powrót do analogowego słuchania jest więc trudniejszy niż można było przypuszczać. Na szczęście można też kupować cyfrowe wersje albumów lub po prostu kupić zewnętrzny napęd, by móc korzystać z własnej kolekcji.
Fosi Audio DAP Neo debiutuje w dwóch metalowych wykończeniach – jasnym Galaxy oraz mrocznym Obsidian. Do wyboru oddano dwa warianty pamięciowe:
- Wersja 16 GB w cenie 80 dolarów (około 310–320 zł),
- Wersja 64 GB w cenie 120 dolarów (około 470–480 zł).
Co kluczowe, oba warianty posiadają slot na karty microSD z obsługą kart o pojemności do 256 GB, dzięki czemu na urządzeniu bez problemu zmieścimy pokaźną bibliotekę ciężkich plików FLAC.

Jeszcze kilka lat temu powiedziałabym, że taki gadżet raczej się nie przyjmie. Dziś mam zupełnie inne zdanie. Ciągłe przebodźcowanie, w którym wszyscy żyjemy, sprawia, że wiele osób świadomie ucieka od smartfona, szukając dodatkowych sprzętów, które dadzą im dostęp do potrzebnych funkcji, odcinając ich jednocześnie od powiadomień.
Źródło: Fosi Audio
