Cukier to biała śmierć? Przeciwnie

Ta historia zaczyna się przed kilkudziesięciu laty na wschodzie Zimbabwe, gdzie dorastał Moses Murandu, dziś wykładowca pielęgniarstwa na Uniwersytecie w Wolverhampton. Jako dziecko był przyzwyczajony do niedostatku, brakowało  podstawowych środków, takich jak chociażby woda utleniona. By odkazić rany, posypywało się je solą. Jak wspomina Murandu, gdy jego ojciec miał  więcej pieniędzy, kupował coś, co pomagało bardziej niż sól: cukier.

Tak przyszły pielęgniarz poczynił swoje pierwsze medyczne obserwacje: posypywanie ran cukrem jest mniej bolesne i sprawia, że rany goją się szybciej. Jakie było jego zaskoczenie, gdy po latach -  w 1997 roku -  rozpoczął pracę w brytyjskim szpitalu i odkrył, że cukier nie ma żadnego oficjalnego zastosowania w medycynie. Postanowił to zmienić.

Okład z cukru

W jaki sposób wygląda leczenie cukrem? Murandu nakłada na ranę kostki cukru - najzwyczajniejsze, takie, którymi można by posłodzić herbatę - i całość owija bandażem. Cukier pełni tu rolę m.in. pochłaniacza wilgoci (wilgoć umożliwia rozwój bakterii), dzięki czemu rana goi się szybciej. Nie wystarczy jednak sama obecność cukru, ale odpowiednia jego ilość - badania wykazały, że gdy stężenie cukru jest niskie, szczepy bakterii nadal się rozwijają się, a w wyższych stężeniach są całkowicie unieszkodliwiane. Wyniki potwierdzają też, że nie ma różnicy między stosowaniem cukru trzcinowego i buraczanego.

Udało się również ustalić, że pacjenci z cukrzycą mogą korzystać z tego rozwiązania. Murandu potwierdził, że cukier stosowany zewnętrznie nie powoduje wzrostu poziomu glukozy we krwi. - Cukier to sacharoza, by przekształcił się w glukozę, potrzebny jest enzym. Gdy cukier nie ulega wchłonięciu, ten proces nie zachodzi - tłumaczy.

Potwierdzają to badania laboratoryjne  i liczne studia przypadku. Autor badań przytacza m.in. przypadek kobiety, której stopa zdaniem lekarzy nadawała się jedynie do amputacji. - Przez pięć lat miała straszliwą ranę. Poradziłem jej, żeby umyła ranę, przykryła okładem z cukru i powtarzała tę czynność przez jakiś czas. Kobieta nadal ma nogę - opowiada.

Redakcja Focus.pl wybierze dla Ciebie najlepsze artykuły tygodnia. Zapisz się na nasz newsletter

Murandu ma jednak twardy orzech do zgryzienia: tego typu badania są nie w smak koncernom farmaceutycznym.

Zamiast antybiotykoterapii

Tak naprawdę leczenie cukrem to metoda stara jak świat, a z pewnością znana od starożytności  i stosowana na dużą skalę - choć nieoficjalnie - w wielu krajach rozwijających się. Jest popularna również wśród weterynarzy.  - To połączenie prostoty i niskich kosztów - mówi dr Maureen McMichael z Uniwersyteckiego Szpitalu Weterynaryjnego w Illinois, która stosuje tę metodę od przeszło 16 lat.

Cukier ma jeszcze  inną zaletę: w gojeniu ran może zastąpić antybiotyki. Dziś, gdy coraz większym problemem całych społeczeństw staje się antybiotykoodporność, zaniepokojeni lekarze, odważniej poszukują alternatywnych metod leczenia. To sprawia, że pomysł Murandu w końcu traktowany jest poważnie, a o jego pilotażowych badaniach poświęconych działaniu cukru w procesie gojenia się ran robi się coraz głośniej (w marcu 2018 Murandu zdobył nagrodę czasopisma medycznego Journal of Wound Care).

Te badania mogą jeszcze sporo namieszać w naszym podejściu do leczenia!

Źródło: bbc.com