WYPADEK

To miał być krótki rejs, jednak kobieta nie wraca przez wiele godzin. Zaniepokojony Ole o 2.30 w nocy alarmuje policję. Ruszają poszukiwania dziennikarki i zaginionego Nautilusa. Ponieważ okręt nie ma systemu lokalizacji satelitarnej, służby nie mogą skontaktować się z Madsenem. Rankiem 11 sierpnia o godz. 10.30 łódź podwodna zostaje dostrzeżona z latarni morskiej. Z helikoptera policja wywołuje go przez radio. I nagle, w ciągu 30 sekund, Nautilus tonie. Petera Madsena ratuje czterech rybaków i odstawia do portu Dragør Havn na obrzeżach Kopenhagi. Tam czeka już policja i grupa dziennikarzy. Wynalazca opowiada im o ostatnich wydarzeniach, podejrzewa, że do zatonięcia łodzi przyczynił się nieszczelny zbiornik balastowy. Twierdzi, że wysadził dziennikarkę o godz. 22.30 na brzeg w okolicy restauracji Halvandet na północnym krańcu wyspy Refshaleoen. I nie ma pojęcia, co się z nią później działo.

Właściciel restauracji Bo Petersen mówi policji, że teren jest rejestrowany przez kamery przemysłowe i udostępnia nagrania. Śledczy nie zdradzają, co na nich jest, ale decydują o wydobyciu okrętu, by dokonać jego oględzin. Przypuszczają, że mógł zostać umyślnie zatopiony w celu zatarcia śladów. Madsen zostaje głównym podejrzanym i 12 sierpnia trafia do aresztu.

Przełom następuje 10 dni później. Na zachodnim wybrzeżu wyspy Amager przypadkowy rowerzysta dokonuje makabrycznego odkrycia. Znajduje wyrzucony przez morze nagi kobiecy tors. Śledczy uważają, że głowę i kończyny celowo odpiłowano. Ciało musiało leżeć w wodzie przez wiele dni.

Testy DNA dwa dni później potwierdzają najgorsze domysły – to Kim Wall. Na jej ciele znajdują się liczne rany kłute oraz ślady ucisku świadczące, że ktoś najprawdopodobniej próbował wypompować powietrze z płuc.

Na rękach, szyi i w nosie Petera Madsena śledczy znajdują krew kobiety. W obliczu tych dowodów mężczyzna zmienia zeznania. Przyznaje, że dziennikarka zginęła w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Gdy wchodziła po schodach na pokład, wyślizgnął mu się z rąk ciężki, 70-kilogramowy właz i strzaskał jej głowę. On spanikował i wyrzucił jej ciało do zatoki, jakieś 50 km na południe od Kopenhagi.

Wersję Madsena mogą potwierdzić oględziny głowy, lecz tej brakuje. Policyjni nurkowe szukają jej przeszło dwa miesiące. 6 października inspektor Jens Moeller Jensen informuje o wydobyciu plastikowych toreb – nurkowie znaleźli je kilometr od miejsca, gdzie leżał korpus. „Pierwsza zawierała ubrania Kim Wall oraz nóż i kawałki żelastwa służące najprawdopodobniej za balast. Później znaleźliśmy jedną nogę, drugą, a w końcu głowę, także w obciążonej torbie” – informuje insp. Jensen. Na czaszce nie było żadnych obrażeń, więc wersja z klapą zostaje wykluczona.

30 października Madsen podaje kolejną wersję. Tym razem twierdzi, że ciśnienie w Nautilusie nagle spadło i okręt wypełnił się spalinami, a on nie był w stanie dotrzeć do maszynowni, w której przebywała dziennikarka. „Kiedy w końcu udało mi się otworzyć właz, w twarz buchnęły mi ciepłe opary. Znalazłem Kim leżącą na podłodze. Próbowałem ją ocucić, uderzając w policzki” – zeznaje Madsen. Twierdzi, że przez prawie godzinę próbował wydobyć jej bezwładne ciało spod pokładu, lecz nie dał rady. W końcu więc je rozczłonkował, a wcześniej temu zaprzeczał przez szacunek do rodziny zmarłej. Tę wersję Madsen podtrzymuje podczas rozprawy sądowej w marcu 2018 roku. Prokurator uznaje jednak, że to kolejne kłamstwo, którym próbuje ratować skórę. Powołuje na świadka naukowca z Duńskiego Instytutu Technologicznego. Ten wyjaśnia, że gdyby doszło do zatrucia spalinami, temperatura na pokładzie bardzo by wzrosła.