Nie piszę zresztą tego przypadkowo, ponieważ to właśnie pomidor został wybrany przez amerykańską agencję państwową Centers for Disease Control and Prevention (CDC) najzdrowszym warzywem (dobra, owocem) świata.
Owoc czy warzywo? Ważne, że prawdziwa bomba witaminowa
Tak, jak wspomniałam, z punktu widzenia botaniki, pomidor jest owocem. Powstaje z zapłodnionego kwiatu rośliny i w swoim wnętrzu kryje nasiona, co w ścisłej nomenklaturze naukowej czyni go dokładniej jagodą. To oczywiście bardzo mało istotny szczegół, który dla każdego z nas kompletnie nie ma znaczenia i chyba wszyscy traktujemy go jako warzywo. Tak więc niech pozostanie. Zwłaszcza że przypisanie go do konkretnej grupy w ogóle nie ma znaczenia, gdy mówimy o jego prozdrowotnych właściwościach. A te są niepodważalne.
Niedawno naukowcy z CDC postanowili przyjrzeć się produktom rolniczym pod kątem ich właściwości zdrowotnych. Na rynku mamy bowiem masę tzw. superfoods, a za niektóre trzeba płacić krocie, bo to produkty egzotyczne. Przy takiej konkurencji pomidor wydawał się bardzo niepozorny, a jednak zaskoczył wszystkich.
Za co konkretnie badacze z CDC tak bardzo go docenili? Pomidor to prawdziwa, skondensowana pigułka niezbędnych mikroelementów. Znajdziemy w nim gigantyczne zapasy witaminy C, która dba o naszą odporność i wspiera produkcję kolagenu, a także witaminę K odpowiedzialną za prawidłową krzepliwość krwi i mocne kości. To ponadto potężna dawka potasu – kluczowego minerału wspierającego pracę układu krążenia, regulującego gospodarkę wodną i pomagającego obniżyć zbyt wysokie ciśnienie tętnicze – oraz kwas foliowy, niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego.

To wszystko jednak blednie, bo na pierwszy plan wysuwa się likopen. To silny antyoksydant z grupy karotenoidów, który nadaje owocowi jego charakterystyczną, głęboką czerwień. Likopen działa w naszym organizmie niczym zabójca wolnych rodników, chroniąc komórki przed starzeniem, drastycznie zmniejszając ryzyko rozwoju chorób układu krążenia i serca, a także pomagając chronić naszą skórę przed szkodliwym działaniem promieniowania ultrafioletowego
Najciekawszy jest jednak fakt, że z tym przyswajaniem likopenu sprawa nie jest taka prosta. Zwykle świeży produkt równa się największej ilości zdrowotnych składników. Tymczasem w przypadku pomidora to dopiero jego obróbka uwalnia ten najważniejszy składnik. Pod wpływem wysokiej temperatury ściany komórkowe pękają, a likopen staje się przyswajalny dla naszego układu pokarmowego w znacznie wyższym stopniu niż z surowego plastra. Dlatego sos pomidorowy czy przecier powinny na stałe gościć w naszej kuchni, bo to prawdziwy ładunek antyoksydantów.
Tylko bez przesady
Do wszystkiego trzeba podchodzić z umiarem. Jeśli ktoś nagle pomyślał, że teraz przejdzie na całkowicie pomidorową dietę, to lepiej z tego pomysłu zrezygnować. Optymalna porcja dzienna to około 200 gramów. To mniej więcej jeden dorodny pomidor malinowy lub małe opakowanie pomidorków koktajlowych. W przypadku przecieru – mowa z kolei o dwóch łyżeczkach. Oprócz ilości, równie ważna jest regularność. Najważniejsze, by pomidory stale gościły w naszym jadłospisie. W miarę możliwości nawet codziennie.

Superfoods, które są promowane w mediach społecznościowych, to najczęściej produkty drogie. Nie mówię, że są złe, bo przecież ich skuteczność została dawno poparta badaniami. Są jednak ciężko dostępne, a w wielu przypadkach przeciętna osoba nie do końca nawet wie, jak się z tym obchodzić. Z pomidorem zdecydowanie takich problemów nie ma. To produkt w polskiej kuchni bardzo pospolity. Gości również na stałe w uwielbianej na całym świecie diecie śródziemnomorskiej, więc nikt nie powinien mieć trudności ze znalezieniem przepisu dla siebie. A kiedy nie chce się gotować, wystarczy pokroić go na kanapki. Prościej być chyba nie może. Tylko pamiętajcie – keczup sklepowy zdecydowanie się nie liczy.
