Jeśli planujesz na kolejny rok zakup karnetu na siłownię (i korzystanie z niego), przejście na dietę, albo na przykład ograniczenie przekleństw będziemy mocno trzymać za ciebie kciuki. Jednak bądźmy szczerzy sami wobec siebie. „Nowy rok, nowa ja” to już tak wytarte zdanie, że chyba tylko twórcy romantycznych komedii oraz haseł reklamowych mogą liczyć na to, że ktoś to kupi. Czyli czas pogrążyć się w marazmie i nie robić nic? Skądże! 

Zamiast planować na cały rok znacznie skuteczniej będzie spojrzeć na nasze cele i czas z krótszej perspektywy. Działa to trochę jak metoda małych kroków. Poniedziałkowe postanowienia nie muszą dotyczyć wielkich przemian (znajdę męża, pogodzę się z rodziną, zrobię dyplom), jednak mają kilka ogromnych zalet, których nie da się przecenić: możesz je dopasowywać do sytuacji, na bieżąco śledzić swój postęp i co najważniejsze – znacznie szybciej uzyskać poczucie satysfakcji z osiągnięcia celu. 

Jeśli na przykład wyznaczysz sobie za cel zdrowe odżywianie się, to w perspektywie roku po miesiącu starań pewnie zaczną pojawiać się dni przerwy, potem tygodnie, aż w końcu obudzisz się z poczuciem porażki pod koniec kolejnego roku. W tygodniowej perspektywie znacznie łatwiej jest się zmobilizować: „od przyszłego poniedziałku!” Nie ma tu usprawiedliwień, kolejnych dni, miesięcy czy kwartałów. Małe sukcesy potrafią natomiast doskonale napędzać, na przykład w przypadku trzymania diety. 

- Strata 20 czy 40 kilogramów wydaje się być niemożliwa. Ilość potrzebnej pracy i czasu by to osiągnąć jest na tyle przytłaczająca, że potrafią zniechęcić wielu już na starcie – mówi Amy Shapiro, dietetyczka i założycielka prywatnej poradni Real Nutrition – Gdy rozbijemy to na cele cotygodniowe pozwoli nam to obserwować postęp, osiągać punkty graniczne i poczuć motywację do dalszej pracy.

Peggy Neu, szefowa inicjatywy The Monday Campaigns dodaje, że dzięki tej metodzie te osiągnięte już zdrowotne cele można dłużej utrzymywać. 

- Masz 52 szanse w roku by się utrzymać na dobrej drodze – zachęca. 

Istnieje badanie zatytułowane „Jaki dzień jest najzdrowszy?” opublikowane w naukowym American Journal of Preventive Medicine. Joanna Cohen, z uczelni Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health Institute for Global Tobacco Control wraz ze swoim zespołem postanowiła sprawdzić, w które dni tygodnia myślimy więcej o własnym zdrowiu. 

- Wydawało się to sensowne z perspektywy praktycznej, że przyjęcia urządzamy pod koniec tygodnia, w czasie, gdy nie jesteśmy najzdrowsi – tłumaczy Cohen – Pomysł polega na tym, że może gdy nadchodzi znów początek tygodnia znów myślimy więcej o swoim zdrowiu, już po tym wszystkim.