Od początku lat 90. XX wieku w naszym społeczeństwie ma miejsce cicha, bezszelestna rewolucja, w której stopniowo zatracamy to, co czyniło nas zdolnymi do tworzenia rzeczy wielkich: umiejętność długotrwałej koncentracji, myślenia głębokiego i nieskrępowanej wyobraźni.
Choć zewsząd otaczają nas nowoczesne technologie, a wyniki testów inteligencji przez lata pięły się w górę, w naszych głowach rozgrywa się zjawisko określane przez naukowców jako Creativity Crisis. Dlaczego im szybciej żyjemy, tym trudniej wymyślić nam coś naprawdę nowego i dlaczego powrót do nudy staje się największym luksusem naszych czasów?
Test kółka i kryzys wyobraźni
Wyobraź sobie proste zadanie: dostajesz kartkę papieru, na której narysowano zwykłe kółko. Twoim zadaniem jest dorysować do niego kilka kresek i zamienić je w cokolwiek chcesz – tarczę zegara, oko smoka, planetę albo rozwiązanie, na które nie wpadł nikt inny na świecie. Liczy się szybkość, różnorodność i wyobraźnia. Brzmi bardzo banalnie.
To jedno z podstawowych zadań wykorzystywanych w znanych na całym świecie Testach Twórczego Myślenia Torrance’a (TTCT). Psychologowie badają w ten sposób tak zwane myślenie dywergencyjne, czyli naszą zdolność do generowania wielu odmiennych i nieoczywistych rozwiązań dla jednego problemu. Ponad dekadę temu amerykańska badaczka prof. Kyung Hee Kim z College of William & Mary przeanalizowała gigantyczny zbiór niemal 300 tysięcy wyników tych testów zbieranych na przestrzeni ostatnich dekad. Wnioski z jej pracy okazały się zatrważające.
Okazało się, że o ile do początku lat 90. nasza kreatywność i iloraz inteligencji rosły ramię w ramię, o tyle około 1990 roku drogi te drastycznie się rozeszły. Wyniki IQ – odpowiedzialne za analizę danych i logiczne myślenie – nadal rosły, podczas gdy wskaźniki twórczego myślenia zaczęły z roku na rok gwałtownie spadać. Zjawisko to okrzyknięto mianem „Creativity Crisis”, czyli po prostu kryzysu kreatywności. Staliśmy się sprawniejszymi wykonawcami instrukcji, ale drastycznie pogorszyła się nasza zdolność do wychodzenia poza schematy i tworzenia nowych skojarzeń. Co najgorsze, największe spadki odnotowano u najmłodszych – dzieci w wieku szkoły podstawowej.
Co zabiło naszą koncentrację i wyobraźnię?
Choć tu pewnie większość wskazałaby telefony czy internet, to w rzeczywistości nie jest takie proste. Naukowcy wskazują, że za utratą umiejętności skupienia uwagi i wyobraźni nie stoi jeden konkretny powód, ale cała seria zmian w stylu życia, do których doszło w ciągu ostatnich 30 lat.
Przede wszystkim niemal całkowicie wyeliminowaliśmy ze swojego życia nudę i swobodną zabawę. Kilkadziesiąt lat temu dzieciństwo polegało na wymyślaniu własnych zasad gry na podwórku, konstruowaniu domków na drzewie i radzeniu sobie z brakiem zajęcia. Sama pamiętam ile, razem z braćmi, byliśmy w stanie zrobić ze zwykłych rzeczy znalezionych na podwórku czy w ogródku.
Dziś popołudnia najmłodszych są zaplanowane co do minuty – od zajęć dodatkowych po grafik korepetycji – a każda wolna sekunda zostaje natychmiast wypełniona świecącym ekranem. Tymczasem neurobiologia wyraźnie pokazuje: to właśnie w momentach nieskrępowanej nudy nasz mózg przełącza się w tzw. tryb domyślny, łącząc ze sobą odległe ścieżki i rodząc najbardziej niesamowite pomysły.

Drugim winowajcą jest ciągłe przebodźcowanie, w jakim żyjemy na co dzień. Format krótkich, kilkusekundowych filmików, powiadomienia i nieustanna ekspozycja na łatwe impulsy dopaminowe ocaliły nas przed uczuciem dyskomfortu, ale drastycznie skróciły nasz czas skupienia na jednym zadaniu. Długie formy pisane czy czytanie ze zrozumieniem wymagają wysiłku i stałej uwagi, z czego nasz ograbiony z koncentracji mózg zaczyna coraz częściej rezygnować. Swoje dołożył też edukacyjny system testomanii i standaryzacji, który premiuje jedną „poprawną” odpowiedź, zamiast poszukiwania dziesięciu alternatywnych.
Swoje na pewno robi też wszechobecna teraz sztuczna inteligencja. Zamiast poszukiwać w sieci informacji i przeglądać strony, odpowiedzi dostajemy na tacy, w dodatku najczęściej wypunktowane i podsumowane tak, byśmy w żadnym razie nie musieli za dużo czytać. Odpowiedzi dostajemy na tacy. A kiedy pojawia się trudniejsze zagadnienie, gdy trzeba coś wymyślić do pracy czy szkoły, AI też chętnie pomaga. Choć w rzeczywistości to nie pomoc, to wyręczanie, które nam szkodzi.
Świat bez wyobraźni to problem całego społeczeństwa
Brytyjski badacz i pisarz Rob Hopkins w swojej książce „From What Is to What If” zwraca uwagę, że zjawisko to wychodzi daleko poza proste zadania rysunkowe. Jego zdaniem brak przestrzeni na myślenie dywergencyjne bezpośrednio wpływa na to, jak budujemy nasze relacje, miasta i przyszłość.
Hopkins podkreśla, że jeśli jako społeczeństwo zatracimy zdolność do wyobrażania sobie innych, lepszych scenariuszy życiowych i ekologicznych („Co by było, gdyby…”), z czasem stracimy też możliwość ich stworzenia. Staniemy się powielaczami gotowych, zastanych schematów, niezdolnymi do stawienia czoła współczesnym wyzwaniom.
Na szczęście informacja zwrotna płynąca z gabinetów psychologów i neurobiologów nie jest wyłącznie wyrokiem. Nasz mózg przez całe życie zachowuje tzw. neuroplastyczność, co oznacza, że zdolność do głębokiej koncentracji oraz wyobraźnię można w sobie na nowo wytrenować – dokładnie tak samo, jak buduje się formę na siłowni.

Nie trzeba więc nagle rzucać wszystkiego i jechać w Bieszczady, by odzyskać spokój umysłu. Wystarczy zmiana nawyków:
- Wprowadź cyfrowy detoks i kontrolowaną nudę: Pozwól sobie na spacery bez słuchawek na uszach, stań w kolejce w sklepie bez wyciągania telefonu z kieszeni i daj swoim myślom swobodnie odpłynąć.
- Wróc do czytania tradycyjnych książek: Nic tak nie odbudowuje skróconego okresu uwagi i głębokiego skupienia jak kilkadziesiąt minut ciągłej lektury tekstu drukowanego na papierze.
- Praktykuj kontakt z naturą i sztuką: Badania jednoznacznie wskazują, że przebywanie wśród zieleni oraz swobodne obcowanie z muzyką czy rysunkiem aktywują w mózgu obszary odpowiedzialne za wyciszenie i elastyczność myślenia.
- Graj w „Co by było, gdyby…”: Gdy napotkasz na co dzień jakiś problem, spróbuj wymyślić dla niego nie jedno, ale pięć całkowicie absurdalnych i nieoczywistych rozwiązań, zanim przejdziecie do opcji standardowej.
Odzyskanie kontroli nad własną uwagą i wyobraźnią to dziś jedna z najważniejszych rzeczy, jaką możemy dla siebie zrobić. Zamiast biernie konsumować cyfrową codzienność, warto dać własnemu umysłowi chwilę oddechu – to właśnie w tej cichej przestrzeni rodzą się najbardziej przełomowe idee. Choć w rzeczywistości nie muszą być one przełomowe, najważniejsze, by były nasze.
