Deszcz może się kojarzyć różnie, z chłodem, z wilgocią, z tragedią, jednak nie powstrzymuje go to, aby stale wracać w sztuce jako coś romantycznego, narzędzie do tworzenia. Kręgi w wodzie powstające od uderzeń kropel o jej powierzchnię, zawsze będą niepisanym symbolem zadumy. To właśnie w nich, fotograf i nauczyciel tej sztuki, dostrzegł narzędzie idealne do testowania wyobraźni. Tylko, nim mógł coś zacząć działać, najpierw trzeba było wymyślić sposób na ujarzmienie żywiołu.
Zbudował narzędzie do wywoływania kręgów wodnych, aby stworzyć niezapomniane portrety
Co jest najważniejsze w fotografii? To pytanie wydaje się mieć bardzo prostą odpowiedź i pewnie wielu odpowie, że nie ma fotografii bez człowieka i to po obydwu stronach… No właśnie, aparatu. Czy z tego powodu najważniejszym elementem nie powinien być właśnie aparat? Jednakże to wszystko nie ma znaczenia, jeżeli światło nie jest wzięte pod uwagę.

Ciepłe, chłodne, odbicia w szkle czy słynne golden hour to efekty uzyskane dzięki światłu (nie mówiąc już o samych zdjęciach) i bez wchodzenia w szczegóły jego wartość jest bezcenna. Efekty, które widzimy w kręgach na wodzie to również załamanie obrazu powstającego przy pomocy światła. Tworzy ono źródło inspiracji, ale jest także narzędziem, które Ted Kinsman chciał przetestować ze swoimi uczniami.
W tym celu stworzył bardzo interesującą maszynę, genialną w swojej prostocie i właśnie ona pozwala wywołać efekt mierzwienia tafli wody niczym deszcz przy pomocy kropel. Służy do wykonywania niezapomnianych portretów, które w naturalnym środowisku byłyby niezmiernie trudne i raczej niewygodne do stworzenia.

Narzędzie działa w łatwy sposób i wymaga od użytkownika położenia się na podłodze. Dzięki temu, znajdzie się tuż pod dnem przezroczystego pojemnika z wodą. Nie jest on głęboki, została użyta wyłącznie aluminiowa ramka na zdjęcia dodatkowo wzmocniona najpewniej silikonową uszczelką, tylko tyle potrzeba dla stworzenia fundamentów pod krople “deszczu”. Woda potrzebuje tylko 1 centymetr głębokości, zaś samą ramkę, dla bezpieczeństwa i wytrzymałości konstrukcji ustawiono na drewnianej ramie.
Prostota, która wciągną jak bagno i daje możliwość wielu efektów
Gdy już model, który najpewniej jest po prostu fotografem, znajdzie się pod taflą wody, naciska spust zdalnego wyzwalacza zdjęć i dzieje się magia. Twórca tego systemu mówi, że jego uczniowie wciągają się tak bardzo w działanie tej prostej maszyny, że kończą każdą sesję z pulą ponad 500 fotografii.

U góry konstrukcji, gdzie znajduje się aparat oraz kontener z wodą, są umieszczone trzy kurki uwalniające wodę, którymi można dowolnie manipulować w celu osiągnięcia różnych efektów. Celem całego narzędzia jest nauczyć ludzi wykorzystania sytuacji podczas niecodziennego wydarzenia, które trudno przewidzieć (gdzie spadnie kropla i jaką wywoła “falę”) i jak dostosować do niego ustawienia aparatu oraz takich akcesoriów jak flesz.
Sprawczości nadaje w tym wypadku możliwość decydowania o parametrach wykonywanej fotografii, wliczając w to moment rozbłyśnięcia światła, a nie tylko standardowych prędkości migawki, ISO i przysłony.

Eksperyment pokazuje, że nawet w dobie technologicznych szczytów i szybkiego wspinania się AI na wyżyny możliwości imitowania rzeczywistości, to wciąż ludzka pomysłowość nie ma sobie równych. Pewnie efekt kropli można interesująco i bardzo realistycznie oddać przy pomocy edytorów na komputerach, a dzisiaj nawet na smartfonach, jednak to właśnie ludzka wyobraźnia jest najciekawszym elementem oraz droga, którą człowiek przechodzi, kiedy tworzy coś niecodziennego.
Szczegóły budowy maszyny autor przedstawił w osobnym artykule.
Źródło: petapixel
