Dziś ta historyczna linia kolejowa dzieli prestiżowy tytuł Międzynarodowego Historycznego Zabytku Inżynierii Cywilnej z takimi gigantami jak Kanał Panamski, Wieża Eiffla czy Statua Wolności. Jeśli na waszej podróżniczej liście marzeń na ten rok brakuje potężnej dawki surowej natury, mam świetną wiadomość: pociąg właśnie zainaugurował swój letni sezon.
Od lodowców Alaski po najmniejszą pustynię świata
Podróż zaczyna się w Skagway na Alasce. Stamtąd pociąg wspina się krętymi estakadami, przecina tunele i mosty wiszące nad przepaściami, mijając po drodze huczące wodospady, lodowce i surowe górskie szczyty. Trasa prowadzi przez Fraser i Bennett w Kolumbii Brytyjskiej, by ostatecznie dotrzeć do miasteczka Carcross w kanadyjskim Terytorium Jukonu.
Samo Carcross to zresztą bardzo fascynujące miejsce, leżące na tradycyjnych terenach rdzennej ludności z Pierwszego Narodu Carcross/Tagish. Dawniej osada nosiła nazwę „Caribou Crossing” ze względu na gigantyczne stada karibu, które migrowały przez te rejony. Dziś to tętniący życiem ośrodek sztuki i kultury rdzennych mieszkańców Alaski i Kanady, otoczony krajobrazami, które potrafią zapierać dech w piersiach.

A skoro o Jukonie mowa – ten leżący na skraju mapy region to prawdziwe królestwo dziczy. Obszar wielkością zbliżony do Hiszpanii zamieszkuje zaledwie 46 tysięcy ludzi. Dla kontrastu: żyje tu ponad 220 tysięcy karibu, 70 tysięcy łosi i tysiące niedźwiedzi. To tutaj znajduje się najwyższy szczyt Kanady (Mount Logan) oraz największe niepolarne pola lodowe na świecie w Parku Narodowym Kluane. Co ciekawe, Jukon pełen jest też uroczych anomalii. Znajdziecie tu jedyną w terytorium ulicę jednokierunkową, najstarszy hotel, najsilniejszy most oraz… najmniejszą pustynię świata, zajmującą powierzchnię zaledwie ok. 2,6 km².
Wszystko to można zobaczyć z okien pociągu, pokonując kolejne kilometry
To coś, co fani podobnych scenerii i kolei powinni zobaczyć przynajmniej raz w życiu, podobnie jak Orient Express. Oba pociągi mają w sumie ze sobą trochę wspólnego, bo siedzimy w zabytkowych, pieczołowicie odrestaurowanych wagonach z epoki, jeżdżąc legendarnymi trasami z oszałamiającymi widokami.
Jednak o ile Orient Express to synonim luksusu z Belle Époque, któremu oddajemy się przez wiele dni, o tyle White Pass to bardziej surowa, kilkugodzinna wycieczka. Dostępna jest też w kilku wariantach. Najpopularniejsza, klasyczna trasa White Pass Summit Excursion trwa około 2,5 do 3 godzin. Pociąg wspinając się z poziomu morza, pokonuje niemal 900 metrów przewyższenia, dociera do górskiego przełęczy i wraca do Skagway. Dla tych, którzy chcą poczuć prawdziwy klimat Północy, przygotowano pełnodniowe, pięciogodzinne trasy w jedną stronę aż do Carcross. Ceny też nie są zaporowe, bo mówimy o kwotach 155-210 dolarów za osobę.

Jasne, to nadal dużo, ale płacimy tu nie za zwykłą przejażdżkę pociągiem, tylko za unikalne doświadczenie, święty spokój i możliwość obcowania z historią w najbardziej surowym, zapierającym dech w piersiach wydaniu. Ponad 80% Jukonu to absolutna, nietknięta ludzką ręką dzicz. I jeśli macie spędzić urlop w podróży, to właśnie ten zabytkowy pociąg sunący nad przepaścią Alaski jest idealnym sposobem na to, by na chwilę uciec od cyfrowego szumu i poczuć prawdziwy zew natury.
