powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Mieści się w dłoni, a dmucha jak szalony. Kiedy znów nadejdą upały, chcę mieć go w swojej kieszeni

Ucieczka przed letnimi falami upałów staje się z roku na rok coraz trudniejsza. Wszyscy doświadczyliśmy tego przed kilkoma tygodniami, gdy temperatura w Polsce osiągnęła rekordowy poziom. Chociaż w takich warunkach wszyscy najchętniej siedzielibyśmy w klimatyzowanych domach, nie jest to możliwe. Trzeba wyjść do pracy, na zakupy lub na dawno umówione spotkanie. A do autobusu albo parku klimatyzacji ze sobą nie zabierzemy. Co więc nam zostaje? Przenośne wentylatory. Tylko że większość z tych gadżetów to raczej lekko dmuchające wiatraczki, które dają jedynie iluzję delikatnego wiaterku. Jednak ZERA Mini może być czymś, co faktycznie pozwoli przetrwać upały.

J
Joanna Marteklas
17h temu·3 minuty·
Mieści się w dłoni, a dmucha jak szalony. Kiedy znów nadejdą upały, chcę mieć go w swojej kieszeni
Chcesz czytać więcej treści jak „Mieści się w dłoni, a dmucha jak szalony. Kiedy znów nadejdą upały, chcę mieć go w swojej kieszeni"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Ten debiutujący na Kickstarterze wiatrak wygląda jak zabawka. Mieści się w dłoni i niczym nie przypomina czegoś, co większość z nas określiłaby mianem porządnego wentylatora. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, bo w tym małym „ciele” kryje się prawdziwa moc.

ZERA Mini to absolutne mistrzostwo miniaturyzacji

Ma zaledwie 8 cm wysokości (prawie tyle, ile wynosi długość karty bankomatowej) i waży śmieszne 69 gramów. Bez problemu wsuniemy go do kieszeni jeansów, małej torebki, a nawet większego portfela, zupełnie zapominając, że go tam mamy, bo nie będzie ciążył jak większość konkurencyjnych modeli.

Mimo tak niepozornych gabarytów, pod obudową drzemie prawdziwy bezszczotkowy demon. Silnik urządzenia kręci się z zawrotną prędkością 30 000 obrotów na minutę, co pozwala na wygenerowanie strumienia powietrza o prędkości aż 13 m/s. Dla kontekstu: to wydajność, której zazwyczaj spodziewalibyśmy się po urządzeniach przynajmniej dwukrotnie większych.

Oczywiście nie zawsze potrzebujemy aż tak dużej mocy, dlatego producent pozwala nam na dużą kontrolę. Zamiast klasycznych 2-3 biegów, ZERA Mini oferuje aż 100 poziomów płynnej regulacji mocy, którą sterujemy z poziomu wbudowanego, minimalistycznego wyświetlacza LED. Można więc idealnie dopasować powiew – od delikatnej, ledwo wyczuwalnej bryzy po prawdziwy, chłodzący sztorm, który zniszczy pieczołowicie układaną fryzurę.

Chłodny powiew bez zajmowania rąk

Jednym z minusów takich przenośnych wiatraczków jest fakt, że ciągle mamy zajętą jedną rękę. Podczas zwiedzania czy nawet jazdy komunikacją miejską dobrze mieć jednak dostęp do obu dłoni. ZERA Mini nie każe nam wybierać i daje nam dostęp do wielu opcji. W zestawie (lub w bogatszych pakietach) znajdziemy specjalny, obrotowy klips, za pomocą którego można przypiąć wiatraczek do szelek plecaka, kołnierzyka koszulki czy daszka czapki. W ten sposób możemy skierować strumień chłodnego powietrza prosto na twarz lub szyję, zachowując przy tym całkowicie wolne ręce. To niesamowicie wygodne i dyskretne rozwiązanie – wygląda znacznie lepiej i bardziej stylowo niż toporne, ciężkie wentylatory pałąkowe, które nosi się na karku.

Jeśli chodzi o czas pracy, wbudowany akumulator radzi sobie zaskakująco dobrze, nawet pomimo obecności ekranu na pokładzie. Pamiętajcie tylko, że wszystko zależy od używanej przez nas mocy. Na najniższym biegu wiatraczek potrafi działać nieprzerwanie przez 10 godzin. Jeśli natomiast odpalicie pełną moc (czyli wspomniane 13 m/s), bateria skapituluje po około 2 godzinach ciągłego dmuchania.

Jedyny minus? Kampania na Kickstarterze

Z racji, że projekt jest dopiero w fazie zbiórki funduszy, to nawet jeśli wyłożycie na niego pieniądze już teraz – kosztuje na razie 29 dolarów, a w regularnej sprzedaży trzeba będzie zapłacić 49 dolarów – to nie otrzymacie go w najbliższym czasie. Wysyłka zamówień ma bowiem ruszyć dopiero w listopadzie, czyli już po upałach. Cóż, nic straconego, w przyszłym roku też będą czekać nas upały, więc gadżet po prostu poczeka sobie kilka miesięcy na swój czas. Warto tu dodać, że jeśli zdecydujecie się na pakiet za 39 dolarów, w zestawie otrzymacie dodatkowo obrotowy klips, mały karabińczyk do przypięcia wiatraczka do szlufki oraz wygodną smycz na szyję.

Pamiętajcie też, że jak przy każdej zbiórce crowdfundingowej, istnieje drobne ryzyko opóźnień, o czym warto pamiętać przed wpłatą. W tym przypadku marka Zera ma już jednak na swoim koncie trzy pomyślnie zrealizowane i wysłane kampanie na Kickstarterze (w tym genialny, kompaktowy gadżet podróżny do suszenia i prasowania ubrań), co daje spore poczucie bezpieczeństwa.

Jeśli więc tak jak ja nienawidzicie letnich upałów i szukacie dyskretnego, ultrawydajnego pomocnika, który uratuje Was przed spłynięciem makijażu czy przegrzaniem w drodze do pracy – ZERA Mini to absolutny hit. Mały, piękny, niesamowicie mocny i tani na start. Co prawda skorzystacie z niego dopiero w przyszłym roku, ale przynajmniej będziecie już gotowi na wysokie temperatury i nic was nie zaskoczy.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Mieści się w dłoni, a dmucha jak szalony. Kiedy znów nadejdą upały, chcę mieć go w swojej kieszeni"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX