Rozwój naszej cywilizacji zwiększył nie tylko mobilność ludzi. Wraz z nami po całym świecie zaczęły podróżować także – nieruchawe z natury – rośliny. Niektóre gatunki sami zawieźliśmy na inne kontynenty, inne zabrały się z nami na gapę. W nowych środowiskach często znajdują dobre warunki do rozwoju. Czasem nawet zbyt dobre: zaczynają tłamsić inne gatunki, a nawet podpalać je i truć!

Rośliny inwazyjne to jednak problem nie tylko ekologiczny, ale i ekonomiczny – walka z nimi pochłania często grube miliony, a rzadko kończy się sukcesem. Przyjrzyjmy się najbardziej nieznośnym zielonym najeźdźcom – zwłaszcza że niektórych możemy zobaczyć nawet za własnym oknem!

Kolczasty intruz: robinia akacjowa (Robinia pseudoacacia)

Niestety, popularna w Polsce „akacja” (ta powszechnie stosowana nazwa jest błędna – prawdziwe akacje rosną w krajach tropikalnych) to nasz wróg! Pochodzące z Ameryki Północnej kolczaste drzewa panoszą się w naszym kraju i trudno się ich pozbyć. Kwiaty robinii są jadalne – można np. usmażyć je w cieście naleśnikowym – za to cała reszta rośliny jest nasączona trucizną, która po spożyciu może spowolnić pracę serca, doprowadzić do rozstroju żołądka i bólu głowy. Kora jest najbardziej toksyczna jesienią.

Zagrożenia: Zatrucia - niemal każda część rośliny zawiera trujące białko zwane robiną. Po zjedzeniu robinii grożą nam wymioty i biegunka.

Robinia akacjowa - Miejsce występowania: Ameryka Północna, Europa, Afryka, Azja. (Fot. Archenzo/CC-BY-SA-3.0/Wikimedia Commons)

 

Jednokomórkowiec: Caulerpa taxifolia

Kiedyś ta alga występowała tylko w wodach tropikalnych. Jednak w 1980 r. w akwarium ogrodu zoologicznego w Stuttgarcie pojawił się zimnolubny, szybko rosnący mutant. Cztery lata później wyrwał się na wolność i zaczął zasiedlać Morze Śródziemne. „Obecnie pokrywa gęstym zielonym kobiercem 13 tys. hektarów dna morskiego na całym świecie” – pisze Amy Stewart w „Zbrodniach roślin”. A że Caulerpa taxifolia jest toksyczna, możliwe, że morduje całe populacje ryb i przy okazji zarasta szlaki żeglowne. Co ciekawe, ta ponadpółmetrowa alga jest organizmem jednokomórkowym!

Zagrożenia: Szkodliwość - zawiera toksyczną kaulerpenynę, która jest podejrzewana o podtruwanie ryb morskich i niszczenie całych ich populacji.

Alga caulerpa taxifolia - Miejsce występowania: Morze Śródziemne. (Fot. NOAA/PD/Wikimedia Commons)

 

Superszybki niszczyciel: opornik łatkowaty, kudzu (Pueraria lobata)

Bariera z łodyg tej rośliny potrafi zatrzymać czołgi – tak stało się na poligonie amerykańskiej bazy Fort Pickett, gdzie gęste pnącza zajęły 80 hektarów. W obawie przed inwazją kudzu mieszkańcy południowych rejonów USA zamykają na noc okna! Nic dziwnego: wyobraźcie sobie silne, odporne na złe warunki pnącze, które potrafi rosnąć w tempie kilkudziesięciu centymetrów dziennie… Na szczęście roślina nie atakuje ludzi – jest nawet jadalna i lecznicza, ale to mizerna pociecha. Jej wielometrowe łodygi zarastają łąki i pola, duszą drzewa, podważają fundamenty budynków, zrywają nawet linie wysokiego napięcia. W USA kudzu zajmuje prawie 3 mln hektarów, wyrządzając szkody wartości setek milionów dolarów rocznie. Do Polski ten potwór jeszcze na szczęście nie dotarł, ale jest już całkiem blisko, bo na Ukrainie.

Zagrożenia: Uszkodzenia - błyskawicznie zarasta łąki, pola czy budynki, potrafi podkopać fundamenty i zerwać kable.

Opornik łatkowaty, kudzu - Miejsce występowania: Azja, Ameryka Północna i Południowa, Afryka, Oceania. (Fot. Forest & Kim Starr/CC-BY-SA-3.0/Wikimedia Commons)

 

Azjatyccy najeźdźcy: rdestowiec ostrokończysty (Reynoutria japonica), rdestowiec sachaliński (Reynoutria sachalinensis)

Dla wielu ogrodników czy działkowców może być to szok. Te ozdobne, miododajne i do tego jadalne (w przypadku młodych pędów) rośliny mogą być groźne? Niestety, rdestowce to jedne z najbardziej inwazyjnych gatunków na świecie, w tym w Polsce. Dotarły do nas z Japonii, Korei i Chin. Wyglądają jak krzewy, choć w rzeczywistości są bylinami. Rosną do trzech metrów wzwyż i równie daleko sięgają w głąb ziemi. Bardzo trudno się ich pozbyć, gdy już się gdzieś wcisną. A wciskają się wszędzie, gdzie tylko mogą, niszcząc m.in. naturalne ekosystemy leśne. Sprowadzanie, hodowla i sprzedaż rdestowców w Polsce wymaga specjalnego zezwolenia.

Zagrożenia: Inwazyjność - potrafią doskonale zregenerować się nawet z najmniejszego fragmentu kłącza.

Rdestowiec ostrokończysty  - Miejsce występowania: Azja, Europa, Ameryka Północna, Nowa Zelandia. (Fot. Michael Gasperl/CC-BY-SA-3.0/Wikimedia Commons)

 

Bolesna rodzinka: trujący bluszcz (Toxicodendron radicans), trujący dąb (Toxicodendron diversilobum), sumak jadowity (Toxicodendron vernix)

Nazwy są groźne, ale mylące – żadna z tych roślin nie jest naprawdę trująca, ale wszystkie potrafią wywołać bardzo przykre uczulenia u większości ludzi. Produkują oleistą substancję o nazwie urushiol, która powoduje silną, bolesną wysypkę, utrzymującą się 2–3 tygodnie. Roś-
liny z rodzaju Toxicodendron stanowią spory problem w USA czy Azji, pojawiają się już także w Europie.

Zagrożenia: Uczulenia - olejek zawarty w roślinie wywołuje silne reakcje alergiczne – co ciekawe, wyłącznie u ludzi.

Sumak jadowity - Miejsce występowania: Ameryka Północna, Azja, Europa. (Fot. Wikimedia Commons)

 

Parzące selery: barszcz Mantegazziego (Heracleum mantegazzianum), barszcz Sosnowskiego (Heracleum sosnowskyi)

Wiele roślin z rodziny selerowatych – w tym seler zwyczajny – potrafi wywołać przykre oparzenia na skórze, ale te dwa gatunki to wyjątkowe paskudztwo. Są do siebie bardzo podobne i oba można spotkać w Polsce. Bardziej powszechny barszcz Sosnowskiego sprowadzono do nas jako roślinę pastewną, ale pomysł jej uprawiania po jakimś czasie porzucono. Roślina zaczęła wówczas rozrastać się na własną rękę, zajmując kolejne tereny. Bliski kontakt z barszczem, po którym skórę, zwłaszcza wilgotną, wystawimy na działanie słońca, może wywołać oparzenia II i III stopnia. Dzieje się to jednak dopiero po kilkunastu-kilkudziesięciu minutach, dlatego często nie wiemy, skąd wzięły się zaczerwienienia i pęcherze na rękach czy nogach. Oparzone miejsca po jakimś czasie ciemnieją i pozostają wyjątkowo wrażliwe na słońce przez lata.

Zagrożenia: Uszkodzenia skóry - produkuje fumarokumaryny, które powodują oparzenia II i III stopnia, jeśli skórę wystawimy na działanie słońca.

 

Złodziej wody: hiacynt wodny (Eichhornia crassipes)

Według Księgi rekordów Guinnessa to najbardziej uciążliwy chwast wodny świata. Jego specjalnością jest zatykanie zbiorników wodnych. Rośnie błyskawicznie, podwajając zajmowaną powierzchnię co dwa tygodnie. Pokrywa rzeki, jeziora, stawy czy kanały tak gęsto, że nie mogą się przez nie przedostać łodzie. Hiacynt wodny potrafi blokować elektrownie wodne i wywoływać klęski głodu, uniemożliwiając rybakom prowadzenie połowów. W niektórych regionach Afryki „kradnie” nawet wodę pitną! Na dodatek stanowi wylęgarnię dla komarów, także tych przenoszących groźne choroby zakaźne – malarię i gorączkę Nilu Zachodniego. W hiacyntowej gęstwinie kryć się mogą także krokodyle i węże. Nie wymyślono jeszcze skutecznej metody walki
z tym intruzem.

Zagrożenia: Inwazyjność - dzięki szybkiemu rozrostowi blokuje liczne szlaki wodne, uniemożliwiając transport  np. łodziami.

Hiacynt wodny - Miejsce występowania: Europa, Ameryka Południowa, Afryka, Australia, Ameryka Północna, Azja. (Fot. Wikimedia Commons) 

 

Dla głodnych wiedzy: