Ostatnio coraz częściej wydaje mi się, że współczesny człowiek funkcjonuje w permanentnym stanie niedoboru energii. Wstajemy zmęczeni, pracujemy zmęczeni, wracamy do domu zmęczeni, a potem jeszcze siedzimy do późna przed ekranem, próbując odzyskać choć odrobinę czasu dla siebie. Następnego dnia cały cykl zaczyna się od nowa. Problem polega na tym, że ten stan przestał nas niepokoić. Zmęczenie stało się tak powszechne, że zaczęliśmy traktować je jak naturalny element dorosłego życia. Żartujemy o kolejnych kawach, niedospanych nocach i funkcjonowaniu „na oparach”, podczas gdy organizm często próbuje nam powiedzieć coś znacznie ważniejszego.
Nie każde zmęczenie jest skutkiem stresu
To właśnie dlatego tak wiele osób miesiącami, a czasem nawet latami próbuje „naprawić” swoje samopoczucie kolejnymi urlopami, suplementami czy większą ilością snu, nie zdając sobie sprawy, że problem może mieć charakter hormonalny.
Tarczyca jest niewielka, ale odpowiada za zadziwiająco dużą liczbę procesów zachodzących w organizmie. Reguluje metabolizm, wpływa na poziom energii, temperaturę ciała, pracę serca, koncentrację, nastrój, a nawet kondycję skóry i włosów. Gdy zaczyna działać nieprawidłowo, konsekwencje odczuwamy praktycznie wszędzie. Problem polega na tym, że objawy chorób tarczycy są wyjątkowo podstępne. Nie pojawiają się nagle. Najczęściej rozwijają się stopniowo i bardzo łatwo pomylić je ze zwykłym przemęczeniem albo skutkami stresującego okresu w życiu. A skoro tak – w dodatku bez trudu wciąż możemy znaleźć inne potencjalne przyczyny zmęczenia – często nie szukamy pomocy medycznej. Skoro wszyscy wokół mają podobne objawy, to może my też jesteśmy zwyczajnie wykończeni.

Choć wypalenie zawodowe i problemy z tarczycą potrafią wyglądać podobnie, istnieją objawy, które powinny zapalić czerwoną lampkę. W przypadku niedoczynności tarczycy często pojawia się ciągłe uczucie zimna, niewyjaśniony przyrost masy ciała, sucha skóra, wypadanie włosów, zaparcia czy charakterystyczne spowolnienie myślenia. Z kolei nadczynność częściej wiąże się z kołataniem serca, nadmiernym poceniem, bezsennością, niepokojem oraz utratą masy ciała mimo zwiększonego apetytu. Na te sygnały warto zwracać uwagę, bo odróżniają one odróżniają problem hormonalny od zwykłego przeciążenia psychicznego. Jeśli więc obok zmęczenia pojawiają się także wyraźne zmiany fizyczne, warto spojrzeć na sytuację szerzej niż tylko przez pryzmat stresu.
Kobiety szczególnie często słyszą, że „to tylko stres”
Bardzo interesujący jest też fakt, że choroby tarczycy znacznie częściej dotyczą kobiet. Statystyki pokazują, że ryzyko ich wystąpienia jest u nich wielokrotnie wyższe niż u mężczyzn. Jednocześnie to właśnie kobiety często funkcjonują pod ogromną presją łączenia życia zawodowego, rodzinnego i opiekuńczego. Efekt jest taki, że wiele niepokojących sygnałów organizmu zostaje zignorowanych albo sprowadzonych do jednego prostego wyjaśnienia: „jestem zestresowana”.
Czytaj też: Zrozumieć wypalenie zawodowe: Dlaczego odpoczynek często już nie wystarcza?
Tymczasem długotrwały stres i problemy hormonalne mogą wzajemnie się napędzać. Im gorzej działa organizm, tym trudniej radzić sobie psychicznie. Im większe napięcie psychiczne, tym trudniej organizmowi wrócić do równowagi. W pewnym momencie człowiek przestaje już rozróżniać, co było przyczyną, a co skutkiem, wpadając w błędne koło, z którego wyrwać się jest bardzo ciężko, zwłaszcza gdy obowiązki się piętrzą.
To też dość ciekawe, bo jakby nie patrzeć, żyjemy w czasach, w których na każde zmęczenie próbujemy znaleźć technologiczne albo produktywnościowe rozwiązanie. Kupujemy kolejne suplementy, pijemy więcej kawy, analizujemy jakość snu na smartwatchu i szukamy sposobów na „optymalizację energii”, choć czasami odpowiedź może być dużo prostsza i mniej spektakularna. Jeśli więc od miesięcy czujesz się wyczerpany, nie odzyskujesz sił po odpoczynku, masz problemy z koncentracją, zauważasz zmiany masy ciała, włosów czy samopoczucia, być może warto zacząć nie od kolejnej aplikacji, ale od podstawowych badań krwi. Sprawdzenie poziomu TSH, FT3 i FT4 zajmuje znacznie mniej czasu niż kolejne miesiące zgadywania, dlaczego organizm odmawia współpracy.
