Symulacje komputerowe dorzecza rzeki Colorado wskazują, że wzrost temperatury o 1,4 stopnia Celsjusza w ciągu ostatniego stulecia zmniejszył roczną ilość wody przepływającej przez rzekę o ponad 11 procent. Wyniki te "powinny być powodem do poważnego zaniepokojenia" – mówi klimatolog Brad Udall z Uniwesytetu Stanowego Kolorado w Fort Collins. 

 

W celu przeprowadzenia badań hydrolog Paul Milly i fizyczka Krista Dunne przeprowadzili symulację akumulacji śniegu i spływu wody w dorzeczu rzeki Kolorado w latach 1912-2017, która opierała się na danych historycznych dotyczących temperatur, opadów i pokrywy śnieżnej. Symulacje te pozwoliły naukowcom na określenie, w jaki sposób konkretne zmienne, takie jak temperatura powietrza, wpłynęły na rzekę.

 

Zespół stwierdził, że w XX wieku cieplejsza pogoda wpływała na zmniejszenie pokrywy śnieżnej, odsłaniając ciemniejszy grunt, który pochłaniał więcej światła słonecznego. Spowodowało to wyparowanie większej ilości wody na ziemi, zanim mogła ona przedostać się do rzeki Kolorado.

 

Aby prognozować przyszłość rzeki, Milly i Dunne połączyli swoje symulacje z modelami klimatycznymi, które przewidują wzrost temperatury w ramach hipotetycznych scenariuszy emisji. Jeśli emisje z paliw kopalnych zostaną ograniczone w taki sposób, że stężenie dwutlenku węgla w atmosferze spadnie do połowy wieku, symulacje przewidują, że roczny przepływ rzeki spadnie od 14 do 26 procent w porównaniu ze średnim rocznym przepływem w ostatnim stuleciu.

 

W scenariuszu zakładającym utrzymanie obecnego stanu, w którym emisje dwutlenku węgla rosną w szybkim tempie, symulowany przepływ rzeczny spadłby do połowy wieku o 19 do 31 procent – w porównaniu z przepływem w XX wieku.