A do tego dochodzi kwestia, której na pierwszy rzut oka nie widać – co naprawdę siedzi w skórce owoców? Wszyscy wiemy, że podczas uprawy korzysta się ze środków ochrony roślin i pestycydów. Niestety ciężko jest to usunąć zwykłą wodą, a mydła i detergenty do mycia owoców zupełnie się nie nadają. Co więc robić?
Naukowcy też zadali sobie to pytanie, ale zamiast tylko się zastanawiać, postanowili znaleźć rozwiązanie. Zamiast osobno walczyć z chemią na skórce i osobno z szybkim psuciem się jedzenia, stworzyli jeden preparat, który umyje owoce z pestycydów, a potem utworzy na nich niewidzialną tarczę ochronną.
Jak działa ten innowacyjny, biodegradowalny płyn?
Zespół badaczy opracował dwufunkcyjną, w pełni biodegradowalną mieszankę, która podczas płukania zmywa pozostałości chemii rolniczej, a po wyschnięciu tworzy na powierzchni owocu cieniutką, ochronną powłokę. Co niezwykle ważne, nie mówimy tu o grubej, woskowej warstwie, którą trudno zmyć. To raczej mikroskopijny, lekki film, który spowalnia utratę wilgoci i chroni owoc przed utratą jędrności.

Skład całego preparatu opiera się na genialnej w swej prostocie chemii roślinnej. Mamy tu nanocząsteczki skrobi, które stanowią bezpieczną, naturalną bazę i mają świetne właściwości błonotwórcze. Dalej jest kwas taniowy, czyli naturalny związek pochodzenia roślinnego, bogaty w cenne właściwości. Do tego dochodzi również żelazo, działające jak potężny, molekularny klej, tworząc wokół cząsteczek skrobi delikatną sieć.
Podczas zwykłego płukania ta unikalna struktura wchodzi w reakcję z cząsteczkami pestycydów na skórce owocu, wiąże je i ułatwia ich błyskawiczne spłukanie. Kiedy natomiast owoc zostaje zanurzony w roztworze, na jego powierzchni tworzy się mikroskopijna warstewka, która zaczyna działać jak naturalny utrwalacz świeżości.
Pogromca chemii – ponad 85% usuniętych pestycydów
Wyniki testów laboratoryjnych przeprowadzone na jabłkach okazały się zadziwiające. Badacze postanowili porównać skuteczność nowego płynu z tradycyjnymi metodami. Wyniki mówią same za siebie:
- Tiabendazol (popularny środek grzybobójczy stosowany po zbiorach): nowa formuła usunęła aż ponad 85% jego pozostałości. Dla porównania, zwykła woda kranowa zmyła jedynie 48%, roztwór sody oczyszczonej 65%, a sama czysta skrobia 61%.
- Acetamipryd oraz Imidaklopryd (popularne pestycydy): nowy preparat usunął odpowiednio 93% oraz 89% ich śladów ze skórki jabłka.
Autorzy badania bardzo uczciwie zaznaczają jednak ważną kwestię – żaden płyn nie jest w stanie usunąć pestycydów, które w trakcie wzrostu rośliny wniknęły głęboko do wnętrza jej miąższu. To narzędzie ma na celu maksymalne zredukowanie tego, co osiada na zewnętrznej powierzchni owoców i warzyw.
Owoce świeże przez długie tygodnie
Druga część eksperymentu skupiła się na przedłużaniu trwałości. W ciągu 15-dniowego testu niezakonserwowane w żaden sposób winogrona straciły aż 45% swojej masy z powodu utraty wody. W tym samym czasie winogrona zabezpieczone nową powłoką straciły zaledwie 21% masy, zachowując idealnie jędrny wygląd i świeżość.

Podobnie spektakularny efekt uzyskano przy świeżo pokrojonych jabłkach. W ciągu 48 godzin plasterki straciły 17% wilgoci i szybko pożółkły, podczas gdy tei pokryte niewidzialnym preparatem straciły tylko 9% masy i znacznie dłużej zachowały jasny, apetyczny kolor.
Dodatkowo w warunkach laboratoryjnych powłoka wykazała zdolność do spowalniania procesów utleniania oraz hamowała rozwój testowych bakterii. A jak wiemy, kupujemy i jemy oczami – jeśli owoc wygląda świeżo i nie jest pomarszczony, po prostu chętniej po niego sięgamy, zamiast wyrzucać go do kosza.
Kiedy nowość trafi do naszych kuchni?
Problem marnowania żywności jest ogromny, bo każdego roku na całym świecie marnuje się lub wyrzuca niemal jedną czwartą zbiorów owoców i warzyw. Każdy, nawet najmniejszy krok w stronę wydłużenia ich trwałości ma gigantyczne znaczenie dla naszej planety i portfeli.
Na ten moment preparat znajdzie zastosowanie przede wszystkim w hurtowych zakładach przetwórstwa pozbiorczego. Tam proces płukania, stężenie roztworu oraz czas zanurzenia można poddać rygorystycznej kontroli. Co ciekawe, koszt surowców potrzebnych do zabezpieczenia jednego jabłka oszacowano na skromne mniej niż 0,032 dolara, co też robi wrażenie.
Na szczęście naukowcy nie zwalniają tempa i równolegle pracują nad domową wersją w sprayu, z której każdy z nas będzie mógł skorzystać we własnej kuchni. Przed rynkowym debiutem płyn musi przejść jeszcze pełną ścieżkę formalną i liczne testy bezpieczeństwa, ale zdecydowanie jest na co czekać. Miejmy tylko nadzieję, że szybko doczekamy się globalnej dystrybucji takiego środka, bo na pewno będę chciała mieć go w swojej kuchni.
Źródło: The Conversation
