Zaledwie 29% naszej planety stanowi ląd stały. Zdecydowana większość pokryta jest przez otwarte zbiorniki wodne takie jak oceany, morza, jeziora, rzeki czy stawy. Z uwagi na fakt wysokiego zasolenia ok. 96,5% tych zasobów to woda słona, a jedynie 2,5% stanowi woda słodka, która jest zdatna do picia. Ta dysproporcja wyraźnie pokazuje jak niewielkie są zasoby wody pitnej – czyli tej najbardziej niezbędnej dla człowieka.

Odnawialne zasoby wodne

Dla ekosystemów lądowych i gospodarki człowieka bardzo ważne są odnawialne zasoby wodne. Według FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa) średnioroczne, światowe zasoby odnawialne wód mają objętość 43 764 km3 co stanowi 0,12% wód słodkich. Jak podkreśla, dr Sylwester Kraśnicki, hydrogeolog i konsultant Fundacji Nasza Ziemia ds. śladu wodnego – „Są one nierównomiernie rozmieszczone na poszczególnych kontynentach. I tak największe zasoby wodne mają Azja i Ameryka Południowa – po 28%, następnie Ameryka Płn. (17%), Europa (15%), Afryka (9%) i Australia z Oceanią (2%). Jednak to nie jedyny aspekt, który powinniśmy wziąć pod uwagę. Istotny jest również stres wodny.”

Stres wodny

Jeszcze innym wskaźnikiem związanym z wodą i jej zasobami jest stres wodny.  Jak wyjaśnia dr Sylwester Kraśnicki – "Stres wodny oznacza stosunek wielkości poboru wód do wielkości ich zasobów odnawialnych. Jest wyznaczany w procentach dla każdego kraju lub regionu.(...) Co ważne polski stres wodny zaliczony jest do klasy średniej niskiej, ponieważ u nas pobór wody stanowi 17% zasobów odnawialnych. Ten odsetek może się jednak zwiększyć na skutek zmian klimatu, które prowadzą do zmniejszania się zasobów wodnych naszego kraju.”- podkreśla dr Sylwester Kraśnicki.

Gdy uwzględnimy liczbę ludności świata zobaczymy, że na mieszkańca w Unii Europejskiej przypada ok. 4 000 m3/rok, w Polsce jest to zaledwie 1 597 m3/rok. Na świecie daje nam to 127 miejsce na 172 kraje, a w UE piąte miejsce od końca przed Czechami, Danią Cyprem i Maltą.

Zapotrzebowanie na wodę

Niestety zapotrzebowanie na wodę z roku na rok rośnie. Przyczynia się do tego wzrost liczby ludności na świecie oraz stały rozwój przemysłu. Wzrost zapotrzebowania na wodę wynika także ze zmiany stylu życia i konsumpcji – coraz więcej kupujemy zapominając, że do produkcja każdej rzeczy pochłania znaczne ilości tego cennego surowca.

Niestety niska świadomość problemu sprawia, że niewiele osób zdaje sobie sprawę, że takie podejście do mody nie jest bez znaczenia dla środowiska. 

Międzynarodowy Dzień Wody

Dlatego 22 marca w Międzynarodowy Dzień Wody zachęcamy do zwrócenia uwagi na kwestię codziennej konsumpcji wody – nie tylko tą bezpośrednią, którą używamy do mycia czy picia, ale także tą którą się otaczamy – korzystając z rzeczy, do których produkcji była niezbędna jak np. ubrania.
Tę kwestię poruszono w kampanii pro-społecznej – Noś ubrania dłużej, wodę zostaw naturze. Jak podkreśla Beata Butwicka - Prezes Zarządu Fundacji Nasza Ziemia - partnera merytorycznego akcji – „Chcemy uświadomić jak ważnym elementem naszych ubrań jest ślad wodny powstający w procesie produkcji i jaki ma to związek z kurczącymi się zasobami wody na naszej planecie. Będziemy również inspirować do większej troski o posiadane już ubrania, bowiem kupowanie wciąż nowych, obok wpływu na zasoby wody, przyczynia się również do generowania kolejnych odzieżowych odpadów.”

Kwestia konsumpcji wody to problem, który powinniśmy adresować lokalnie. Stan gospodarki wodnej bije na alarm, uświadamiając zarazem znaczenie edukacji społeczeństwa z zakresu ochrony środowiska - z raportu ONZ wynika, że do roku 2050 nawet 7 mld ludzi w 60 krajach cierpieć będzie z powodu niedoboru wody. Nadszedł czas, w którym musimy uświadomić sobie fakt, że nasze codziennie wybory mają realny wpływ na wykorzystanie jej zasobów – każdy z nas może i powinien skutecznie ograniczyć zarówno pośrednie jak i bezpośrednie jej wykorzystane, by choć odrobinę mniej eksploatować i tak ograniczone zasoby wodne. Przed nami długa droga budowania świadomości na temat bogactwa jakie posiadamy – wody.