Władze Dahlholzli Zoo w szwajcarskim Bernie zdecydowały się na uśmiercenie małego niedźwiedzia, po tym jak młode zostało zaatakowane przez swojego ojca, Mishę. Wcześniej dorosły niedźwiedź poturbował pozostałego potomka na śmierć. Pracownicy zoo najpierw zdecydowali, że nie powinni ingerować w naturalne zachowanie zwierząt. Potem jednak dostrzegli, że matka młodego niedźwiedzia dodatkowo go zaniedbuje. Wtedy postanowili, że "lepiej będzie uśmiercić młode zwierzę niż dalej narażać je na ból i stres" - czytamy w komunikacie wydanym przez władze zoo.

"Decyzja o uśpieniu młodego niedźwiedzia była trudna, ale niestety konieczna. Jako opiekunowie zwierząt mamy obowiązek interweniować zawsze wtedy, gdy zwierzę jest narażone na niepotrzebne cierpienie. A tak ze pewnością było w przypadku tego niedźwiedzia" - tłumaczą władze zoo.

W tym tygodniu władze zoo oznajmiły, że ciało młodego niedźwiedzia zostanie głęboko zamrożone, następnie wypchane i wystawione jako eksponat. 

Decyzja zoo wywołała falę krytyki opinii publicznej. Jej przeciwnicy podkreślają, że rodzice zmarłego niedźwiedzia przyszli na świat w sztucznych warunkach ogrodu zoologicznego. Dlaczego więc młody niedźwiedź nie mógł także być wychowywany przez ludzi? 

Zdaniem Sary Wehrli ze szwajcarkiej organizacji na rzecz zwierząt, decyzja zoo była nieracjonalna. - Niedźwiedzie są samotnikami i potrzebują dużo przestrzeni. Nie można dopuszczać do momentu, gdy w jednym zoo jest za dużo niedźwiedzi. Błędem było pozwolenie obu niedźwiedzicom na zajście w ciążę. Nie można pozostawiać "naturze" dzikich zwierząt, które żyją w niewoli - twierdzi Sara Wehrli.

CZYTAJ WIĘCEJ:

CZTERY ZDROWE LWY ZABITE W DUŃSKIM ZOO

MŁODA ŻYRAFA ZASTRZELONA W DUŃSKIM ZOO