Posłowie Koalicji Obywatelskiej przygotowali projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta, który miałby umożliwić odwiedziny hospitalizowanych osób przez ich domowe zwierzęta. Chodzi przede wszystkim o uporządkowanie zasad, które dziś zależą głównie od wewnętrznych regulaminów poszczególnych placówek i indywidualnych decyzji dyrekcji.
Zwierzę coraz częściej jest najbliższym towarzyszem życia
Choć sam pomysł może początkowo brzmieć dość nietypowo, jego autorzy zwracają uwagę na coś, co wielu ludzi doskonale zna z własnego życia. Dla ogromnej części osób pies albo kot nie jest „dodatkiem do domu”, ale pełnoprawnym członkiem rodziny. Szczególnie dotyczy to ludzi starszych, samotnych lub przewlekle chorych. Ciężko zaprzeczyć, że obecnie coraz więcej relacji przenosi się do internetu, przez co więzi społeczne bywają kruche i powierzchowne. Dlatego zwierzę często staje się najbardziej stałą i bezwarunkową obecnością w codziennym życiu człowieka.
Autorzy projektu wprost mówią o problemie „epidemii samotności”. W uzasadnieniu podkreślono, że kontakt ze zwierzęciem może obniżać poziom stresu, poprawiać nastrój, redukować ciśnienie krwi i wspierać motywację do rehabilitacji. Tak, pies nie zadziała jak antybiotyk i nagle nie wyleczy poważnej choroby, jednak w procesie leczenia nie liczą się tylko tabletki, ale też nastawienie pacjenta.
Warto jednak zauważyć, że projekt ten nie opiera się tylko na przesłankach emocjonalnych, choć te najbardziej rzucają się w oczy. Przywoływane są również badania dotyczące wpływu zwierząt na zdrowie psychiczne i fizyczne pacjentów. Obecność psa terapeutycznego na oddziałach dziecięcych może realnie zmniejszać poziom lęku, bólu i stresu u najmłodszych pacjentów. Z kolei w przypadku osób poddawanych leczeniu onkologicznemu kontakt ze zwierzęciem ma pomagać w redukcji stanów depresyjnych oraz poprawiać samopoczucie podczas terapii.
Również w przypadku opieki paliatywnej to może mieć gigantyczne znacznie. Zresztą, inspiracją dla projektu były działania prowadzone przez dr. hab. Tomasza Dzierżanowskiego z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie funkcjonuje „Karta praw pacjenta do kontaktu ze zwierzęciem towarzyszącym”. Sama idea jest bardzo prosta: człowiek powinien mieć możliwość pożegnania się ze swoim pupilem również w ostatnich chwilach życia. Kiedy o tym myślę, sama też bym chciała móc jeszcze raz przed śmiercią pogłaskać mojego psiaka lub chociaż na niego spojrzeć.

To oczywiście pomysł kontrowersyjny
Zapewne wiele osób, które przeczytają o tym pomyśle, zaraz zacznie protestować, że szpital to nie miejsce dla zwierząt. Jednak autorzy projektu nie chcą, by psy, koty i chomiki nagle biegały samopas po szpitalnych korytarzach. Odwiedziny miałyby odbywać się według określonych zasad i wyłącznie w wybranych miejscach. Na początku mowa przede wszystkim o hospicjach i oddziałach medycyny paliatywnej, oddziałach psychiatrycznych i oddziałach pediatrycznych. Najbardziej oczywistymi pupilami są właśnie psy i koty, ale projekt odwołuje się szerzej do definicji zwierząt towarzyszących człowiekowi zawartej w ustawie o ochronie zwierząt.
Oczywiście nie jest tak pięknie, jak mogłoby się wydawać, ponieważ cały czas mówimy o szpitalach, a te muszą utrzymywać bardzo wysoki poziom sterylności, więc obecność zwierząt na niektórych oddziałach mogłaby generować realne ryzyko epidemiologiczne. Dochodzą do tego kwestie alergii innych pacjentów czy zwykłego strachu przed zwierzętami, co również się zdarza. Twórcy projektu podkreślają jednak, że nowe przepisy nie odbierałyby dyrektorom szpitali prawa do odmowy. Jeśli pojawią się przeciwwskazania epidemiologiczne, konflikt między pacjentami lub inne zagrożenia, placówka nadal będzie mogła nie wyrazić zgody na wizytę zwierzęcia.
Myślę, że w takich przypadkach najlepszą opcją byłoby stworzenie odpowiednich przestrzeni do takich odwiedzin. Choć to również miałoby raczej zastosowanie tylko w przypadku osób mogących w miarę poruszać się samodzielnie lub niewymagających specjalistycznej aparatury. Jeśli chory musiałby być do niej podłączony, przewożenie go do innej Sali mogłoby również stwarzać zagrożenie. To jednak już kwestie, które będą musiały zostać rozpatrzone, jeśli w ogóle ta ustawa wejdzie w życie.
Mimo wszystko to bardzo ciekawy kierunek, ponieważ pokazuje nam też coś głębszego – zmianę podejścia do samego leczenia. Jeszcze niedawno szpital miał być przede wszystkim skuteczny i funkcjonalny. Dziś coraz częściej mówi się również o komforcie psychicznym, godności i emocjonalnych potrzebach pacjenta.
Źródło: WP Wiadomości
