Delfiny potrafią orientować się pod wodą dzięki ultradźwiękom – to powszechnie znany fakt. Dopiero niedawno okazało się jednak, że te morskie ssaki mają do dyspozycji jeszcze jeden zmysł. W trakcie badań prowadzonych przez naukowców z francuskiego Université de Rennes delfiny butlonose pływały obok dwóch identycznie wyglądających bloków wykonanych z metalu. Jeden z nich był namagnesowany i to właśnie on budził dużo większe zainteresowanie zwierząt. „Mamy dowód na to, że butlonosy powinny zostać dopisane do listy gatunków zdolnych do wyczuwania pola magnetycznego” – mówi dr Dorothee Kremers, autorka badania.

Ta lista jest już całkiem spora – są na niej m.in. owady, ryby, płazy, gady, ptaki i ssaki. „Życie na Ziemi rozwijało się w stałej obecności pola magnetycznego. Wiele zwierząt w toku ewolucji wykształciło zdolność wyczuwania go. Dziś jest ona powszechnie spotykana” – mówi dr Barbara Tombarkiewicz z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, prowadząca badania nad tym „szóstym zmysłem”.

Zagadka psich kup

Kierowany przez nią zespół sprawdził, jak na ziemski magnetyzm reagują ssaki żyjące dziko w Polsce. Okazało się, że jelenie, dziki i wydry, szukając legowiska, wybierają miejsca o jednorodnym polu geomagnetycznym. Borsuki natomiast z jakiegoś powodu lubią magnetyczne anomalie. „Trudno to wyjaśnić. Ale wiemy też, że podobne różnice występują u zwierząt domowych. Psy lubią magnetyczny spokój, koty wybierają miejsca z zaburzeniami, które są niezbyt korzystne dla ludzi” – wyjaśnia dr Tombarkiewicz.

Nasi czworonożni przyjaciele nieraz już za-skoczyli naukowców swoim wyczuciem magnetyzmu. Ekipa z Czech, Niemiec i Zambii obserwowała w sumie 70 psów należących do 37 ras w czasie załatwiania potrzeb fizjologicznych. Po analizie blisko 2 tys. takich zdarzeń naukowcy doszli do wniosku, że zwierzęta ustawiają się wówczas najczęściej w osi północ–południe. Gdy pole geomagnetyczne było zaburzone, czworonogi miały ewidentny problem ze swym „kompasem”.

Odkrycie w tym roku zostało nagrodzone IgNoblem, co bynajmniej nie umniejsza jego wagi. Nagroda ta z definicji jest przyznawana naukowcom, którzy skłaniają ludzi do śmiechu i zastanowienia się. A w tym przypadku coś ewidentnie jest na rzeczy. Ta sama ekipa ogłosiła kilka lat temu, że wzdłuż osi północ-południe ustawiają się także pasące się krowy. Badacze analizowali uzyskane z Google Earth zdjęcia 300 stad z sześciu kontynentów. I choć inni uczeni zakwestionowali potem te badania, to wiadomo, że podobne preferencje magnetyczne w czasie żerowania mają również ssaki jeleniowate.

Jak lis namierza ofiarę

Zachowania psów czy krów mogą wydawać się dziwaczne i pozbawione sensu. Możliwe jednak, że stanowią ewolucyjną „pamiątkę” po dawnych czasach. Przodkowie dzisiejszych ssaków często żyli na równinach, gdzie mało jest charakterystycznych punktów umożliwiających orientację w terenie. Wyczuwanie kierunku pola magnetycznego mogło kiedyś zwiększać szanse na przeżycie.

Dzieje się tak zresztą nawet dziś – choćby w przypadku lisów. Są one znane z doskonałych umiejętności łowieckich. Najpierw podkrada-ją się do ofiary, a potem wyskakują wysoko w powietrze i spadają prosto na nią. Naukowcy z Universität Duisburg-Essen, którzy brali udział we wspomnianych wcześniej badaniach nad psami i krowami, zauważyli jednak coś zagadkowego. Kiedy zdobycz jest ukryta pod śniegiem czy w wysokiej trawie, lisy prawie zawsze ustawiają się tak, by skoczyć na północny wschód. Wtedy też zwykle polowanie kończy się sukcesem. Jeśli zmienią kierunek skoku, ofiara znacznie częściej im się wymyka.

Badacze uważają, że lisy mają bardzo wyrafinowany system namierzania zdobyczy. Nasłuchują wydawanych przez nią dźwięków i zestawiają te dane ze swym położeniem względem pola magnetycznego Ziemi. Na tej podstawie – oczywiście czysto instynktownie – określają dystans dzielący je od ofiary. Z jakiegoś powodu te kalkulacje wychodzą im najlepiej, gdy ustawiają się w kierunku północno-wschodnim.

Pole magnetyczne Ziemi

Nasza planeta jest w pewnym sensie gigantycznym magnesem. Otaczające ją pole powstaje w płynnym metalowym jądrze, działającym trochę jak elektromagnes. Ziemia ma dwa bieguny magnetyczne, położone w pobliżu tych geograficznych. W ich okolicy pole magnetyczne jest najsilniejsze, a im bliżej równika, tym staje się słabsze. Mierząc jego natężenie i kierunek (inklinację), można więc ustalić, jak daleko od biegunów się znajdujemy. Istnieją jednak obszary, w których pole magnetyczne odbiega od normy – to tzw. anomalie. Mogą je wywoływać duże złoża rud żelaza (tak jest na przykład w okolicy Kurska w Rosji). Metal ten – podobnie jak nikiel i kobalt – ma właściwości ferromagnetyczne, a więc może zmieniać właściwości pola magnetycznego. To samo dotyczy instalacji elektrycznych.

Niektóre gatunki korzystają z „kompasu”, by zapamiętać miejsce, w którym przyszły na świat. Tak robią np. łososie. W młodości zapamiętują magnetyczną „sygnaturę” stron rodzinnych, a potem korzystają z niej, gdy są już dorosłe i same płyną na tarło.

Sprawa komplikuje się, gdy ryby pochodzą ze stworzonych przez człowieka wylęgarni. Jeśli w ich skład wchodzą materiały zmieniające naturalne pole magnetyczne, młode ryby mają potem problemy z nawigacją. Podobny wpływ mogą mieć instalacje elektryczne, np. w elektrowniach wodnych.